wtorek, 8 września 2015

Ludność cywilna w obronie Wielkopolski i Kujaw - Wrzesień 1939 r.

Plan hitlerowski miał na celu nie tylko zniszczenie polskich sił zbrojnych, ale wymierzony został również przeciwko miastom i wsiom, przeciwko bezbronnej ludności z zamiarem jej biologicznej eksterminacji. Obiekty cywilne od pierwszych minut wojny stały się przedmiotem ataków lotnictwa niemieckiego, ostrzału artylerii, bądź też były nierzadko niszczone z premedytacją przez oddziały Wermachtu. Dla Hitlera i jego sztabowców wszystkie układy międzynarodowe dotyczące obrony ludności cywilnej w trakcie działań wojennych, zwłaszcza III Konwencji Haskiej, były bezwartościowymi dokumentami. Już sam fakt rozpoczęcia wojny, bez jej wypowiedzenia, był przestępstwem przeciwko pokojowi i źródłem dalszych zbrodni, jak np. barbarzyńskich metod działań wojennych w stosunku do walczącego przeciwnika (wojsko i oddziały samoobrony), a zwłaszcza wobec nie walczącej ludności, jeńców wojennych, a później także żołnierzy ruchu oporu itd. Mimo drugorzędnego teatru działań Wielkopolska odczuła boleśnie skutki wojny. Największe znaczenie psychologiczne, obliczone na złamanie ducha walki i wywołanie paniki oraz psychozy strachu miały akcje lotnictwa niemieckiego.

Najwcześniej, bo już o godz. 5:00 dnia 1 września 1939 r. bomby padły na Nowe Krosno w Śremskiem. Sześć osób cywilnych zginęło w bombardowanym Wągrowcu, trzynaście w Pleszewie, dwanaście w powiecie średzkim, jedna z Jarocina. Atakowane był dworce kolejowe we Wrześni, Gnieźnie i Żninie i Żninie. W barbarzyński sposób zniszczony został Wieluń: zginęło 1200 mieszkańców, a miasto zostało zniszczone w 70%. Atakowano też ludność cywilną na drogach i polach. Systematycznie bombardowany był szlak kolejowy Poznań-Warszawa, gdzie najbardziej ucierpiały pociągi ewakuacyjne wiozące ludność cywilną na trasie Koło-Kłodawa. Nad Poznaniem samoloty hitlerowskie pojawiły się 1 września 1939 r. Po rozpoznaniu, około godziny 12:00, trzy eskadry bombowców zaatakowały lotnisko na Ławicy i rejon Dworca Głównego. Lotnisko atakowane przez 18 bombowców zostało zniszczone. Zginęło 40 szeregowych i oficerów 3 pułku lotniczego. W kolejnym nalocie znaczne straty poniosła ludność cywilna, zginęło 139 osób, w tym 32 kobiety, 14 dzieci.

Ludność cywilna ucierpiała też od ostrzału artyleryjskiego, np. w Lesznie, Rawiczu, we wsiach powiatu tureckiego, w Poniecu, Krotoszynie i w innych miejscowościach. Wkraczając do Wielkopolski oddziały Wermachtu w dniach wrześniowych dokonały licznych zbrodni na bezbronnej ludności cywilnej.

W nocy z 1 na 2 września 1939 r. we wsiach Torzeniec i Wyszanów w powiecie kępińskim hitlerowscy zamordowali kilkadziesiąt osób, w tym wiele kobiet i dzieci. W Osiecznej, powiat leszczyński, rozstrzelano 2 Polaków, w Środzie 17, w Janowcu Wlkp. 3 Żydów, w powiecie kościańskim – 10 osób.

Inne zagrożenie dla ludności cywilnej stanowiły uzbrojone bojówki niemieckie zorganizowane na terenie Wielkopolski lub też przerzucone z Niemiec. Mordowały one ludność, strzały zza węgła do wycofujących się żołnierzy polskich. Prowokacje te niebawem miały stanowić swego rodzaju usprawiedliwienie masowych mordów na ludności cywilnej. Dywersanci naprowadzali na kolumny uciekinierów i pociągi ewakuacyjne lotnictwo, podpalali zagrody, zwłaszcza byłych powstańców. W północnej Wielkopolsce bojówki niemieckie napadały na polskie posterunki nad Notecią. Z bronią w ręku wystąpiła ludność niemiecka w rejonie Nowego Tomyśla, Wolsztyna, Leszna, Ostrowa, Kępna, Ostrzeszowa i w innych rejonach Wielkopolski. Także w stolicy Wielkopolski, w Poznaniu, w trakcie nalotów na miasto w dniu 1 września, ludność niemiecka otworzyła ogień do Polaków. Szybkość wydarzeń, przygniatająca przewaga nieprzyjaciela, bombardowanie stacji, linii kolejowych i transportów – w konsekwencji spowodowało załamanie się polskiego planu obrony i fiasko przygotowanej przez władze cywilne i wojskowe operacji wycofania i ewakuacji urzędów, zakładów przemysłowych i ludności cywilnej. Wycofania w Wielkopolsce rozpoczęto w momencie ogłoszenia w Polsce w dniu 30 sierpnia 1939 r. powszechnej mobilizacji. W pierwszej kolejności ewakuowano starostwa powiatowe. Rozpoczęła się też ewakuacja władz wojewódzkich p o wydaniu przez Naczelnego Wodza dnia 2 września rozkazu wycofania „Armii Poznań” na główną linię obronną, znajdującą się w odległości około 100 km na wschód od Poznania. Ewakuacja władz wytworzyła pustkę organizacyjną, zwłaszcza w zakresie organizacji aprowizacji, służby zdrowia, transportu, opieki nad uchodźcami. Rzesza uciekinierów wszystkimi możliwymi środkami lokomocji, a bardzo często pieszo, zablokowały niemal wszystkie drogi, przepełniły dworce kolejowe. Wyludnieniu uległo wiele wiosek z pasa pogranicznego, a ich mieszkańcy z mieniem i żywym inwentarzem tułali się po drogach Wielkopolski, szukając bezpiecznego schronienia. Kolumny uciekinierów na drogach i pociągi ewakuacyjne stały się łatwym celem dla lotnictwa niemieckiego, które atakowało transporty na szlakach i stacjach kolejowych.

W jednym tylko pociągu ewakuacyjnym, wiozącym ludność z Krotoszyna, zginęło 300 osób.

Zapewnienie wyżywienia takich mas ludzkich, jak również zabezpieczenie opieki sanitarno-medycznej przekraczało możliwości wsi i miast, przez które ciągnęły kolumny uciekinierów. Złagodzić skutki tragedii mogła tylko społeczna działalność i samopomoc wszystkich Wielkopolan.

Założenia planu wycofania urzędów przewidywały powołanie komisarzy cywilnych, w praktyce jednak komisarze nie przejęli władzy w Wielkopolsce. Nie zdołano też wyegzekwować zarządzenia Wojewody Poznańskiego z dnia 1 września 1939 r. w sprawie składania na posterunkach policji i w urzędach broni palnej i białej oraz amunicji.

W pierwszym rzędzie w miejsce ewakuowanych urzędów zaczęła powstawać administracja zastępcza, tworzona przez nielicznych pozostałych na miejscu urzędników, emerytowanych urzędników różnych szczebli administracji, działaczy organizacji społecznych i politycznych, Stronnictwa Narodowego, Związku Powstańców Wielkopolskich, Związku Strzeleckiego, ZHP, TG „Sokół” i innych.

Społeczeństwo Wielkopolski w tych trudnych dniach zdało obywatelski egzamin, nie pozwoliło na rozprzestrzenienie się anarchii i bezkarną działalność niemieckich dywersantów. Przystąpiono do tworzenia tymczasowych władz i oddziałów porządkowych, co było nakazem chwili. Głównym celem, dla którego organizowano straże, była ochrona życia i mienia mieszkańców oraz obiektów państwowych i zakładów użyteczności publicznej, kierowanie ruchem uciekinierów i przygotowanie dla nich kwater i żywności, a przede wszystkim niedopuszczenie do kradzieży, podpaleń oraz ochrona przed szpiegami i dywersantami. Nowa administracja zorganizowana została w miastach i wsiach. Pełniła też – w razie potrzeby funkcje policyjne i sądowe. Odtworzona została także administracja miejska i wojewódzka w Poznaniu. Komisaryczną władzę 5 września 1939 r. objął były Prezydent Miasta Poznania, Cyryl Ratajski. Od 7 września Ratajski objął też urząd wojewody. W miejsce policji zorganizowana została Straż Obywatelska pod komendą inż. Jana Skotarka.

W mieście przywrócono porządek i w miarę normalne życie. Wprowadzono godzinę policyjną, kupcom i rzemieślnikom nakazano otworzyć sklepy i warsztaty. Uniemożliwiono działalność dywersantom niemieckim i elementom przestępczym.

Zadaniem chwili było zapewnienie aprowizacji miasta, zorganizowanie różnych form opieki społecznej, zapewnienie ciągłości pracy wodociągów, elektrowni, gazowni, szpitali, poczty i banków. Za aprowizację miasta odpowiedzialna była Aprowizacja Obywatelska, zorganizowana przez Komendę Straży Obywatelskiej. Dnia 7 września 1939 r. w Poznaniu powstał Wojewódzki Obywatelski Komitet Społeczny pod przewodnictwem uczestnika Powstania Wielkopolskiego ks. Pawła Steinmetza.

W Gnieźnieńskim tymczasem administracja i Straż Obywatelska utworzona została przez innego bohatera zrywu powstańczego z lat 1918-1919, ks. mjr. Mateusz Zabłockiego. W organizacji oddziałów Straży aktywnie uczestniczyli obok byłych powstańców także rezerwiści, harcerze, strażacy i kolejarze. Pomyślano też o utworzeniu punktów sanitarno-medycznych. Straż Obywatelska swoim zasięgiem obejmowała miasto Gniezno oraz oddziały utworzone w Kłecku i Witkowie oraz placówki wiejskie, m.in. w Żydowie, Jankowie Dolnym i Kiszkowie. Oddziały Straży Obywatelskiej utworzone zostały m.in. w Mogilnie, Trzemesznie. Straż w Gnieźnieńskim w powiązaniu ze Strażą w powiecie mogileńskim, utworzyły zorganizowany system obrony wzdłuż szosy i linii kolejowej Gniezno-Inowrocław. Tak więc Gniezno ubezpieczone było z trzech stron, z północnej, wschodniej i południowej i we wszystkich tych rejonach doszło do starć z hitlerowcami.

W Wielkopolsce południowo-zachodniej, podobnie jak w Mogilnie i Trzemesznie, straże utworzono w końcu sierpnia 1939 r. Natomiast w części południowej i Kaliskim – w pierwszych dwóch dniach września. Komitet Społeczny w Rawiczu i tamtejsza straż uwolniły z miejscowego więzienia grupę komunistów. Pomocy udzielił im też – w trakcie marszu na Warszawę – Koźmiński Komitet Obywatelski.

Ludność cywilna Wielkopolski wystąpiła też do walki z wkraczającymi wojskami hitlerowskimi w spontanicznym odruchu oporu, wypływającym z usankcjonowanego w prawie międzynarodowym prawa obrony napadniętego terytorium państwowego. Zgodnie z Konwencją Haską z 1907 r. ludność cywilna mogła chwycić za broń w obronie napadniętej Ojczyzny. Do największych starć zbrojnych pomiędzy polskimi oddziałami samoobrony a oddziałami niemieckimi doszło na terenie powiatu gnieźnieńskiego, w rejonie Kłecka i innych miejscowości. W systemie obronnym powiatu gnieźnieńskiego kluczową pozycję stanowiło właśnie Kłecko. Komenda Straży Obywatelskiej w Gnieźnie przewidywała słusznie, że przez Kłecko Niemcy będą starali się jak najwcześniej dotrzeć do Gniezna.

Do walk w obronie Ziemi Gnieźnieńskiej doszło w dniach od 8 do 11 września 1939 r. Kłecko padło po dwudniowym oporze (8-9 września). Walki toczyły się na przedpolach, jak i w samym miasteczku. Ochotnicy stawiali opór regularnej jednostce niemieckiej, batalionowi 12 pułku „Greznzschutzu”, dysponującym m.in. ciężką bronią maszynową. Przyjmując, że siły obrońców Kłecka z pominięciem oddziałów spieszących na pomoc okolicy, liczyły maksymalnie 150 ludzi w wyniku strat bojowych a nie egzekucji, wyeliminowanych zostało 30-40 obrońców. Walki toczyły się też w rejonie Działynia, (Oddziały S. Frydrycha, S. Sojki i J. Bielskiego), Zdziechowy, Piekar, Żydowa, Jankowa Dolnego, Witkowa.

Dnia 10 września, w trakcie walk pod Żydowem, przybył tam M. Zabłocki. Widząc nierówną walkę rozkazał obrońcom zaprzestania ognia, a sam udał się w kierunku wroga samochodem, zaopatrzony w białą flagę, z zamiarem wszczęcia pertraktacji o przerwaniu ognia. Został jednak na szosie ostrzelany, zraniony w rękę i wzięty do niewoli. W tej sytuacji Komenda Powiatowa SO w Gnieźnie postanowiła zaprzestać walki. Obawiano się też, że Niemcy mogą zniszczyć bezcenne zabytki Gniezna. Dnia 11 września oddziały niemieckie wkroczyły do miasta. Ogółem – jak wynika z niepełnych danych – na terenie powiatu gnieźnieńskiego ludność cywilna stawiła opór hitlerowcom w 22 miejscowościach. Opór ludności cywilnej w północno-wschodniej Wielkopolsce trwał trzy dni. Hitlerowscy w niezwykle okrutny sposób zemścili się za opóźnienie w zajmowaniu tego skrawka Polski. Największą daninę krwi złożyli mieszkańcy Kłecka i okolicy. Przyjąć można, że w dniach od 8 do 15 września 1939 r. w Gnieźnieńskim zostało zamordowanych i poległo 500 osób.

Innymi, większymi ogniskami oporu ludności cywilnej w północno-wschodniej części Wielkopolski i Kujaw były przede wszystkim okolice Inowrocławia, Mogilna i Trzemeszna. W Inowrocławiu do pierwszych starć doszło 6 września 1939 r., sprowokowanych przez członków hitlerowskiej V kolumny. Dywersja niemiecka została zlikwidowana w ciągu kilku godzin. W walkach o miasto trwających do 8 września Niemcy wprowadzili do akcji samochody pancerne.

Mogilno odpierało ataki Wermachtu od 9 do 11 września. Wtedy to, po dwugodzinnych walkach hitlerowcy wdarli się do miasta, mordując 117 osób. Dzień wcześniej w nierównej walce ulegli obrońcy Trzemeszna. Poległ m.in. organizator obrony Wojciech Andrzejewski i kilkunastu mieszkańców miasta i okolicy.

Do wystąpień zbrojnych przeciwko wojskom hitlerowskim doszło także w wielu innych miejscowości Wielkopolski, choć w znacznie mniejszym stopniu. Wpłynęła na to przede wszystkim szybkość działań wojsk hitlerowskich w zachodniej, południowo-zachodniej i południowej Wielkopolsce, co spowodowało wycofanie się oddziałów Wojska Polskiego w ciągu pierwszych trzech-czterech dni wojny. Do starć z wkraczającymi oddziałami niemieckimi doszło m.in. 7 września w powiecie obornickim, w Maniewie; 7 września w Murowanej Goślinie; w powiecie nowotomskim – koło Zbąszynia.

W południowo-zachodzniej Wielkopolsce spontanicznie tworzone oddziały samoobrony, samodzielnie lub z wojskiem, brały udział w tłumieniu dywersji hitlerowskiej, np. w Lesznie i Rawiczu. Przed Niemcami broniło się Bojanowo w Rawickim. W tym rejonie Wielkopolski – podobnie jak i w pozostałych – do oddziałów wojskowych zgłaszało się wielu ochotników, prosząc o wcielenie ich do oddziałów regularnych. Niekiedy prośby takie były uwzględniane. Najczęściej jednak ochotników kierowano w głąb kraju. Zorganizowano oddziały m.in. w Kościanie (złożony z byłych powstańców i harcerzy) oraz w Gostyniu (członkowie „Wici”, harcerze, robotnicy).

W Wielkopolsce południowo-wschodniej doszło do licznych wystąpień zbrojnych w obronie Ojczyzny. W dniu 2 września w rejonie Grabowa nad Prosną, m.in. w wioskach Chlewo i Bukownica, mieszkańcy zagrodzili drogę hitlerowskiej 24 dywizji piechoty. Był to rejon dużej aktywności niemieckiej V kolumny. Do wystąpień doszło też w Dębicy w powiecie ostrowskim i w Witaszycach. Ludność cywilna broniła się też w rejonie Ostrowa Wlkp., Odolanowa i Granowca. Ci, którzy wpadli w ręce hitlerowców ginęli z rąk żołnierzy Wermachtu.

Z determinacją bronili się także mieszkańcy Kalisza. Stawili oni opór 26 pp. Wermachtu, wspartemu artylerią. Niektóre punkty oporu, m.in. w fabryce dykty, zniszczone zostały artyleryjskim ogniem na wprost. W obronie miasta uczestniczył przede wszystkim miejscowy proletariat.


Z wojskowego punktu widzenia opór ludności cywilnej nie miał większego znaczenia, choć w niektórych opóźniło to zajmowanie Wielkopolski przez oddziały hitlerowski. Chodziło o znaczenie moralne. Ludność Wielkopolski, bez względu na wiek i płeć, wychowana w tradycji walk z naporem germańskim, utożsamiała się z żołnierzami. W świadomości społeczeństwa pomoc „swoim” wielkopolskim i innym oddziałom była nakazem chwili. Z tego punktu widzenia walkę z dywersją i wkraczającymi oddziałami trzeba ocenić z najwyższym uznaniem. Bohaterska, patriotyczna postawa ludności cywilnej wpływała mobilizująco na żołnierzy Armii „Poznań”. Obrona Wielkopolski miała charakter wyzwoleńczych, ludowych działań powstańczych. Stanowiła punkt wyjścia do podziemnego ruchu oporu w latach 1939-1945.

*Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie artykułów Piotra Bauera, Józefa Krzywania i Bogusława Polaka, Wielkopolanie w obronie Ojczyzny 1939.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz