czwartek, 31 marca 2016

Józef Ziółkowski (1865-1937)

Józef Ziółkowski był społecznikiem, który na stałe zapisał się na kartach kruszwickiej historii. Urodził się 15 marca 1865 roku w Ostrowie nad Gopłem, był synem Macieja i Antoniny z domu Olszewskiej.

Zawodu uczył się w Inowrocławiu w latach 1881-1884. Pracował w Kruszwicy jako pomocnik kupiecki, a potem nabierał doświadczenia zawodowego we Lwowie i Berlinie. W 1887 roku założył własny sklep towarów kolonialnych, żelaznych i far w Kruszwicy. Dużo czasu poświęcał pracy społecznej w polskich organizacjach i stowarzyszeniach. Był współzałożycielem Towarzystwa Kupców i jego prezesem, sekretarzem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół Nadgoplański”, założycielem i prezesem Klubu Kołowników, członkiem honorowym Towarzystwa Robotników Katolickich, członkiem Rady Nadzorczej Banku Ludowego i prezesem Rady Nadzorczej Kujawskiego Banku Parcelacyjnego w Kruszwicy.

W latach 1918/1919 był członkiem Rady Ludowej. Po I wojnie światowej członek zarządu Związku Ludowo-Narodowego, prezes i członek honorowy Towarzystwa Kupców i wiceprezes Towarzystwa Upiększania Miasta. W drugiej kadencji Rady Miejskiej wybrany został jej przewodniczącym. Członek wielu komisji miejskiej i radca sierot.

W 1937 roku za wybitną działalność dla Kółka Rolniczego w Kruszwicy otrzymał dyplom uznania. Zmarł 4 października 1937 roku w Kruszwicy. Za działalność społeczną odznaczony został pośmiertnie Srebrnym Krzyżem Zasługi.



Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:


  • Akta Starostwa Strzelińskiego sygn. 77 k. 9-16 Spis Związków i Towarzystw na terenie miasta Kruszwicy z 28.II.1924 r.
  • Akta Miasta Kruszwicy sygn. 33 Odpis protokołu posiedzenia Rady Miejskiej z 23.I.1923 r.
  • Pokłosie pamiątkowe ku uczczeniu 25 rocznicy założenia Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Inowrocławiu. Inowrocław 1909 r., s. 166.
  • Osobiste. W: Dziennik Kujawski nr 103 z 8.V.1909 r.
  • Śp. Józef Ziółkowski. W: Dziennik Kujawski nr 233 z 9.X.1937 r.
  • H. Łada, Wybitniejsi działacze organizacji rolniczych na Kujawach 1864-1939, Inowrocław 1984.
  • Fot. archiwum NTH - Mogiły Ziółkowskich (fot. z 2016 r. Kruszwica)

środa, 30 marca 2016

Kultura megalityczna - kujawskie grobowce liczące tysiące lat

Na Kujawach znajdziemy pozostałości grobowców, które wiekiem są dużo starsze niż egipskie piramidy. Ślady budowli grobowych niedaleko Izbicy Kujawskiej odnaleźli i zbadali polscy archeolodzy. Badania zgodnie potwierdziły, że w epoce neolitu, na terenach dzisiejszej Europy Zachodniej, powstały tzw. "kultury megalityczne", których ludność wznosiła budowle kamienne, uznawane obecnie za najstarsze zabytki architektury monumentalnej.

Początki budowli datuje się na około IV tysiąclecie p.n.e. Ludność zamieszkująca tamtejsze tereny żyła już 5,500 lat temu (wieś Wietrzychowice). Jest to więc jedno z najstarszych odkryć na terenie Europy. Sama nazwa "megalit" wywodzi się z języka greckiego i oznacza dosłownie "wielki kamień" (megas - wielki, lithos - kamień).

Uczeni sądzą, że budowa grobowców jest związana z wierzeniami ówczesnych ludzi, a konkretnie w kulcie zmarłych i przekonaniach o istnieniu życia pozagrobowego. Imponująca jest zarówno forma megalitów, jak i ich różnorodność. Poszczególne kamienie posiadają nieraz wagę kilkuset ton ! Pojedyncze obeliski nazwano menhirami. Ustawione w szpaler i przykryte kamiennymi płytami tworzyły dolmeny i groby korytarzowe, sytuowane w kręgach - kromlechy.

Prawdopodobnie zwyczaj grzebania zmarłych w megalitach przedostał się wybrzeżem atlantyckim na tereny Skandynawii, północnych Niemiec i Polski. Odległe jego wpływy można odnaleźć właśnie w grobowcach kujawskich, które, poza Kujawami Wschodnimi, występują na Pomorzu Zachodnim i, w formie zdegenerowanej, na południu kraju. W okolicach Izbicy Kujawskiej znajdują się dwa skupiska grobowców - obecnie rezerwaty archeologiczne w Wietrzychowicach i Sarnowie. Pojedyncze grobowce zachowały się we wsiach Gaj i Obałki. Do lat 20 - 30 naszego stulecia przetrwały we wsi Śmieły i na granicy Wietrzychowic i Osiecza Małego. Oskar Kolberg podawał, że jeszcze w XIX wieku grobowce na Kujawach występowały bardzo licznie.

Kształt nasypów mogilnych robi spore wrażenie, uformowany na planie wydłużonego trójkąta i trapezu. Przypuszcza się, że jest to nawiązanie do ówczesnego wyglądu ziemianek i zabudowań drewnianych z dwuspadowym dachem, tym bardziej, że znane są pochówki w opuszczonych domostwach. Wyjątkiem Jest kolisty grobowiec w Obałkach. Długość nasypów nieraz przekraczała 100 m, np. grobowiec w Gaju pierwotnie mierzył 150 m, a w partii czołowej miał ponad 3 m wysokości. Nasypy obstawiano głazami narzutowymi, zmniejszającymi się w kierunku wierzchołka. Największe z nich ważyły nawet 7-10 ton. Niektóre teorie wiążą budowę grobowców z rozwojem organizacji społecznej i nabierającym znaczenia patriarchatem.

Grobowce kujawskie z reguły zawierają kilka pochówków, zachodzi pytanie, kto dostępował zaszczytu spoczywania w tak niecodziennych budowlach? Wiemy przecież skądinąd, że zmarłych grzebano, w zasadzie, na cmentarzyskach płaskich.

Wyposażenie wszystkich nieboszczyków było skromne, sądzić można, że o miejscu pochówku decydował powszechny szacunek, zasługujący na wieczną pamięć potomnych. Przypuszcza się więc, że w megalitach chowani byli członkowie starszyzny rodowej i osoby blisko z nimi spokrewnione, cieszący się za życia dużym autorytetem. Chodziło zapewne o takie oznaczenie miejsca spoczynku, aby można przy nim było, w późniejszym czasie, dodatkowo praktykować inne obrzędy i rytuały.

Na podstawie badań dowiemy się, że pierwszą czynnością podejmowaną przez wspólnotę był pochówek zmarłego w płytkiej jamie grobowej otoczonej kamieniami. Zwłoki układano w pozycji wyprostowanej, na wznak, z głową skierowaną w kierunku czoła grobowca. Następnie, obok grobu, bardzo często stawiano budynek drewniany, spełniający, jakbyśmy dziś powiedzieli, rolę "kapliczki". Fragmenty takich konstrukcji odkryto np. w grobowcach w Gaju i w Obałkach. Niekiedy budowano dość duże domy o powierzchni do kilkudziesięciu metrów kwadratowych, w których odbywały się stypy i składane były ofiary. Nie wiadomo, ile czasu upływało do chwili wznoszenia nasypu, niektóre dane wskazują, że mogło minąć nawet kilkadziesiąt lat. W każdym razie należy przypuszczać, iż praca nad usypaniem grobowca wchodziła w zakres rytuału pogrzebowego. Po jej zakończeniu organizowano bowiem uczty obrzędowe, o czym świadczą pokłady tłustej ziemi z popiołem, węglem drzewnym i fragmentami obgryzionych i połupanych kości ludzkich i zwierzęcych. Kanibalizm służył chyba, według ówczesnych wierzeń, wzmocnieniu siły rodu. Grób osoby, dla której wznoszono nasyp mogilny, znajdował się zawsze w jego części centralnej, kilka metrów od kamiennej obstawy z czoła grobowca. W niewielkim oddaleniu ulokowane były następne groby, wkopywane w czasie późniejszym. Dla ułatwienia komunikowania się duszy zmarłego ze światem zewnętrznym, często nie stawiano środkowego kamienia w partii czołowej grobowca. W tych właśnie miejscach, podczas wykopalisk, archeolodzy natrafiali na ślady budowli kultowych. Sporo pracy kosztowało starożytnych „Słowian” wzniesienie grobowca, możliwe, że wykorzystywano siłę pociągową zwierząt. Budowla jest bardzo trwała przetrwała tysiące lat. Obiekty kujawskie stały się świadectwem fascynujących dokonań cywilizacji z epoki kamiennej na naszych ziemiach i rzucają światło na dotychczasową wiedzę o powstaniu państwa Polskiego. Jeśli przyjąć słuszność hipotezy popieranej przez sporą część historyków i badaczy to mamy dzieje starsze niż Chiny i Egipt.

Źródła:
Lewandowska B., Dorcz K., Myrta A., Piramidy Kujawskie, Izbica Kujawska, 2005 (folder)
Dorcz K., Hederych J., Polskie piramidy: Wietrzychowice, Gaj, Sarnowo, 1993 http://www.izbica-kujawska.com/turystyka/grobowce.php http://www.aktywnawies.pl/piramidy-grobowce-megalityczne,at24,l1.html fot. z dodanych linków




wtorek, 29 marca 2016

Michał Kopański (1861-1933)

Zasłużoną postacią dla rozwoju Kruszwicy był niewątpliwie Michał Kopański. Działacz społeczny i narodowy urodził się 31 sierpnia 1861 roku w Mikorzynie koło Inowrocławia, jako syn Szczepana i Konstancji z domu Szczepańskich.

Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał w latach 1879-1881 do szkoły techniczno-budowlanej. Pracę zawodową rozpoczął przy budowie fortyfikacji w Toruniu. Następnie uczestniczył przy wznoszeniu cukrowni, koszar i kościołów.

W 1896 roku zamieszkał w Kruszwicy. Usamodzielnił się tworząc własny zakład budowlany w 1901 roku. Ożenił się z Rozalią Krotoszyńską ze Zbytowa koło Strzelna. Mistrzem Cieślarskim został w 1919 roku.

W latach 1918-1919 był członkiem Rady Ludowej w Kruszwicy. Sprawował wiele funkcji społecznych. Był współzałożycielem i członkiem Rady Nadzorczej Banku Ludowego oraz członkiem Cechu Murarsko-Ciesielskiego w Inowrocławiu.

Po I wojnie światowej piastował funkcje prezesa w Towarzystwie Przemysłowym, Towarzystwie Właścicieli Nieruchomości, Lidze Katolickiej a ponadto prezesa Koła Stronnictwa Narodowego w Kruszwicy. Długoletni członek Magistratu i przewodniczący Rady Miejskiej.

Pracując w wielu komisjach miejskich przyczynił się w znacznym stopniu do rozwoju miasta. Był rzeczoznawcą budowlanym na obwód miasta Kruszwicy. Zmarł 3 kwietnia 1933 roku.




Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:

  • Akta Starostwa Strzelińskiego sygn. 8 k. 72 Wybory do Rady Miejskiej w Kruszwicy.
  • Akta Miasta Kruszwicy sygn. 113 Magistrat do Wojewody z 16.VI.1830 r.
  • Manifestacja narodowa w Kruszwicy. W: Dziennik Kujawski nr 95 z 25.IV.1931 r.
  • Śp. Michał Kopański. W: Gazeta Mogileńska nr 80 z 6.IV.1933 r.
  • Nad Świeżą mogiłą zasłużonego obywatela. W: Dziennik Kujawski nr 82 z 8.IV.1933 r.
  • H. Łada, Wybitniejsi działacze organizacji rolniczych na Kujawach 1864-1939, Inowrocław 1984.
  • Fot. Archiwum NTH - Mogiła Kopańskich (fot. z 2016 r. Kruszwica)

poniedziałek, 28 marca 2016

Dwór w Popowie

W gminie kruszwickie, nad brzegiem jeziora Gopło znajduje się dwór w miejscowości Popowo. Zbudowany w drugiej połowie XIX wieku, spełniał wiele funkcji, miejscowi kojarzą obiekt z byłą szkołą, a także z rodem Trzcińskich.

Popowo wieś wzmiankowana była w XV wieku i wchodziła w skład parafii w Ostrowie. Wiemy, że w 1629 roku Chryzontom Popowski, syn Wojciecha sprzedał część wsi Popowo i Ostrowo Janowi Gorzewskiemu za 10 tysięcy ówczesnych złp, a jego brat Samuel swoją część za 5 tysięcy.

W ręce Trzcińskich wieś przeszła w XVII wieku. W 1784 roku starosta kruszwicki Tadeusz Gedeon Trzciński kupił majątek obejmujący wsie Ostrowo, Popowo i Orpikowo. W późniejszych czasach wieś była sprzedawana, raz po raz wracała jednak do rody Trzcińskich. Majątek rodu w 1842 roku obejmował już tylko Ostrowo. Właścicielem Popowa był także Władysław Trzciński, aż do 1875 roku. W 2 połowie XIX wieku majątek przejął Walenty Paradonta Trzciński, syn Józefa i Marii z Borowskich. Aresztowany w 1846 roku i zwolniony w 1848 roku. Po upadku powstania w 1863 roku osiedlił się na majątku, a w 1871 roku sprzedał Popowo bratankowi, dr. Tadeuszowi Trzcińskiemu i przeniósł się na stałe do Gniezna. W 1891 roku z inicjatywy Tadeusza Trzcińskiego i ówczesnego proboszcza z Popowa zorganizowano Kółko Rolnicze w Ostrowie. W okresie międzywojennym gospodarzem był Tadeusz Trzciński, majątek liczył wówczas 377 ha gruntów. Po II wojnie światowej majątek został przejęty przez Skarb Państwa Polskiego i wszedł w skład Kombinatu Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Kobylnikach, mieścił się tu zakład sadowniczy. Szkoła działała do rozporządzenia z 2007 roku o likwidacji szkół podstawowych w Racicach, Popowie i Sukokowych. Dzieci ze szkoły podstawowej w Popowie (37 uczniów) odtąd uczęszczają do szkoły w Rusinowie.

Podpułkownik Kazimierz Trzciński. Oficer urodził się w rodzinie ziemiańskiej 21 lipca 1891 r. w Popowie nad Gopłem. Syn Tadeusza i Jadwigi z domu Lniskiej. Po ukończeniu Szkoły Rolniczej w Szamotułach, studiował rolnictwo w Krakowie i Monachium. Z chwilą wybuchu I wojny światowej został powołany do armii niemieckiej. Walczył na froncie zachodnim. W końcu grudnia 1918 roku przybył do Poznania, gdzie wziął udział w pierwszych akcjach zbrojnych Powstania Wielkopolskiego. Następnie został przydzielony do organizującego się sztabu dowództwa głównego w Poznaniu. W lutym 1919 roku awansował do stopnia porucznika. Z kolei mianowany został dowódcą dywizjonu 18 Pułku Ułanów Pomorskich. W okresie międzywojennym służył w 3 Pułku Strzelców Konnych w Wołkowysku, 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie oraz w 17 Dywizji Piechoty w Gnieźnie. Był prezesem Gnieźnieńskiego Towarzystwa Jeździeckiego. W ostatnich latach okresu międzywojennego gospodarował rodzinnym majątkiem Popowo. Okres II wojny światowej spędził w obozach internowanych oficerów polskich na Węgrzech, a następnie w Austrii i Niemczech. Odznaczony został Krzyżem "Virtuti Militari" Krzyżem Walecznych, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Medalem Niepodległości, Medalem "Polska Swemu Obrońcy" i innymi odznaczeniami wojskowymi i cywilnymi. W 1973 roku mianowany na stopień podpułkownika za udział w Powstaniu Wielkopolskim. Zmarł 27 września 1979 roku we Wrocławiu, pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Ostrowie n. Gopłem.

Tadeusz Trzciński – doktor obojga praw, ziemianin. Urodzony 8 marca 1846 roku w Ostrowie nad Gopłem. Syn Edwarda i Eleonory z domu Kułakowskiej. Studiował na uniwersytetach w Brlinie i Lipsku. Gospodarował na majątku w Popowie. Przez 14 lat był prezesem Towarzystwa Rolniczego Inowrocławsko-Strzelińskiego, współzałożycielem, pierwszym prezesem i członkiem honorowym Kółka Rolniczego w Ostrowie, członkiem honorowym Związku Ziemian powiatu inowrocławsko-strzelińskiego i współzałożycielem Cukrowni „Kruszwica”. Zmarł 4 kwietnia 1934 roku w Popowie.










Opracowanie Bartłomiej Grabowski:

Źródła:

  • Życie i działalność śp. de. Tadeusza Prandoty Trzcińskiego. W: Dziennik Kujawski, nr 92 z 22.IV.1934.
  • Kazimierz Trzciński – powstaniec wielkopolski. W: Ilustrowany Kurier Polski nr 212 z 3.X.1979 r.
  • Z. Czapla, Rodowód Pradota Trzcińskiego Herbu Rawicz. 1929 r.
  • H. Łada, Wybitniejsi działacze organizacji rolniczych na Kujawach 1864-1939, Inowrocław 1984.
  • B. Grabowski Powstańcy Wielkopolscy z naszych okolic na: http://kruszwicahistoria.blogspot.com/2015/12/powstancy-wielkopolscy-z-naszych-okolic.html
  • https://www.geocaching.com/geocache/GC62T4F_popowo-szkola
  • Fot. 1) autor: M. Kujawa 2010, szkoła-dwór Popowo, Fot. 2) Kazimierz Trzciński - zbiory NTH fot. 3) Tadeusz Trzciński - zbiory NTH

niedziela, 27 marca 2016

Wielkanoc - dawne zwyczaje

Wielkanoc to święto ruchome. Wiemy, że Chrystus powstał z grobu w nocy z soboty na niedzielę, ale nie jesteśmy wstanie ustalić stałej daty. W przeszłości było to przyczyną licznych nieporozumień. Sprawą zajął się Sobór Nicejski w 325 roku. Ustalił on, że odtąd Paschę chrześcijańską obchodzić się będzie w niedzielę przypadającą po pierwszej pełni księżyca, zaraz po zrównaniu wiosennym. Sobór zapomniał jednak podać obowiązującą datę zrównania wiosennego, co stało się powodem dalszych nieporozumień, przeciągających się aż po VII i VIII w. Jedni byli zwolennikami ustalenia jej na 18, inni na 21, a jeszcze inni na 25 marca. Wreszcie za sprawą św. Bedy Czcigodnego i Karola Wielkiego przyjęto ostateczną wersję – 21 marca.

Wielkanoc obchodzona jest więc od VII/VIII w. po dziś dzień w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca; najwcześniejszy możliwy termin Wielkanocy przypada na 22 marca – zdarzyło się to ostatnio w 1818 roku, ponownie zdarzy się w 2285 roku. Najpóźniejszy możliwy termin – 25 kwietnia, ostatnio w 1943 roku., powtórzy się w 2038 roku.

Dawniej, ale i dziś na Kujawach śniadanie rozpoczyna się od dzielenia się poświęconym jajkiem, częstowania się nawzajem produktem, który jak wierzono zawiera zaklęte życie. Wierzono, że skorupka chroni przed szkodnikami (szczurami i myszami), dlatego rozkruszana ją po kątach izby i sieni. Gospodyni sypała też część za płot i na rolę, aby żyto rosło wysoko i dźwigało ciężkie kłosy. Rzucano skorupki również tam gdzie chadzały kury, aby były zdrowe i dawały gospodyni jajek.

Kości ze święconego mięsa, zjadały zwierzęta. Dawano je kotom i psom – wiernym stróżom, aby przez cały rok nie brała ich wścieklizna.

Do ciekawych zabaw z jajkiem należała ta, podczas której młodzież zgromadzona w Wielką Niedzielę, po południu stukała jedno jajko o drugie. Wygrywał ten, który dzierżył twardsze jajko. Najlepsi posiadali na koniec całe kosze kraszanek.

Wierzono, że jajko ma specjalną moc. Najstarsza odnaleziona pisanka liczy 5 tysięcy lat (Asharah). Znali je Persowie, Chińczycy i Fenicjanie. W Polsce odnaleziono pisanki z X wieku, ale możliwe, że ludność słowiańska znała ten zwyczaj już wcześniej. Pierwotnie pisanki były przedmiotem magicznym, służącym do obrony domostwa przed złymi duchami. Zakopywano je u wejścia do chaty, pod progiem, aby broniły wstępu złym mocom. Utrwalone na skorupie motywy służyły właśnie do tego celu.

Malowanie jaj uważano za warunek istnienia świata i wierzono, że poniechanie tego zwyczaju sprowadzi katastrofę. Jednak w najbardziej powszechnym pojęciu jajko było symbolem cyklicznie odradzającego się życia, ukrytej siły witalnej, wielkich możliwości rozrodczych. Stąd głębokiej wymowy nabiera praktykowany w całej Polsce zwyczaj wzajemnego obdarowywania się kraszankami przez zakochanych. Czasem bywało tak, że chłop obdarował dziewczynę jajkiem, a ona mu dała własnoręcznie malowane jajko zawinięte w piękną chusteczkę, którą zawczasu umyślnie na tę okazję przygotowała.

Do dawniejszych zwyczajów w tą ważną niedzielę, należało także przywitanie wiosny. Dziewczęta przygotowywały „nowe latko”, zwane też „gaikiem” - symbol wiosny. Był to pęk zielonych gałązek albo drzewko bogato przystrojone wstążkami i kwiatami z bibułki „Gaik” musiał być kolorowy jak majowa łąka. Korowód dziewcząt spacerował przez wieś ze śpiewem na ustach. Czasem towarzyszyli im i chłopcy niosący „kurka” symbol męskich, ognistych zapładniających sił. Żywy, czasem upojony alkoholem kogut, z czasem został zastąpiony wyrzeźbionym z drewna lub ulepionym z gliny zamiennikiem. Takiego „Kuraka” wieziono czerwonym wózkiem przez całą wieś, natarczywie dobijając się do chałup, w których były panny na wydaniu. Chłopcy śpiewali. Za co otrzymywali pisanki od dziewcząt.

Nie doszukałem się symboliki związanej z zającem na Kujawach sprzed XVIII wieku. Myślę, że zwyczaj przyniesiony przez niemieckich emigrantów (1680 rok) do Stanów Zjednoczonych, a w zasadzie związane z nim historyjki opowiadane dzieciom niemieckim na dobranoc o zającu, który znosi w swym gnieździe jajka z czekolady (lub inne słodycze) przyjął się dość późno w Polsce, bowiem dopiero w XVIII wieku. Znany był w USA w XVIII wieku i promowany w literaturze amerykańskiej w bajkach, za ich sprawą zwyczaj wrócił do Europy, jak sądzę do Niemiec, skąd nasi rodacy przyjęli opowieść o zajączku wielkanocnym. Dziś Na Kujawach opowiadamy przedziwną opowieść o zajączku, który przynosi prezenty naszym dzieciom, są to już nie tylko słodycze ale również i zabawki. Czego symbolem jest zając? Na starych malowidłach (średniowiecznych) zając znajdował się w nogach Najświętszej Panienki. Utożsamiany był z ubóstwem i umiarkowaniem. Inaczej rzecz się miała wcześniej w Egipcie i Grecji, gdzie zając był symbolem płodności, także w rolnictwie. Możliwe, że przyjęcie zająca w Polsce stało się połączeniem dwóch symbolik jajka i zająca, które przynosić miały tą samą moc – płody rolne i hodowlane, urodzaj dla gospodarzy.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie E. Ferenc, Polskie Tradycje Świąteczne, Poznań 1984.



sobota, 26 marca 2016

Wielka Sobota - kujawskie potrawy

Dawniej przygotowanie święconki było rzeczą kobiecą. Gospodynie miały dużo pracy w Wielką Sobotę, do południa wszystko powinno być gotowe. Już od świtu wszyscy byli na nogach. Gospodynie z córkami zamykały się w izbie; piekły baby. Baby musiały być ogromne, doskonale wyrośnięte, pulchne i lukrowane, nie jak dziś kupne.

Ważne było, aby kiedy ciasto rośnie, żaden chłop drzwi nie otworzył, bo przeciąg mógłby zawiać ciasto, a takie już niechybnie opadnie. Strata byłaby wielka: garniec przedniej maki, kopa jajek, dwie kwaterki najlepszej śmietanki; cukru, rodzynek, masła i wanilii też niemało. Dzieża pełna lśniącego ciasta, starannie opatulona lnianym obrusem stała na zapiecku, w cieple. Minęło trochę czasu, zanim wytrawna gospodyni uznała, że już można nakładać je do foremek, do ponownego rośnięcia. Na koniec dwanaście razy nakłuła je do foremek, do ponownego rośnięcia. Na koniec dwanaście razy nakłuła każdą palcem i wsuwała do ciepłego pieca. Najładniejsza baba bęzie na święcone.

Podczas gdy ciasto rosło, dziewczęta krasiły jajka. Na piecu jednym garnczku warzyły się łupiny od cebuli, w drugim młode żyto, w trzecim „brezylie” - korzeń farbiarski o głębokim granatowym odcieniu, w jeszcze innym korę dębową. Dziewczęta zasiadały przy okienku, postawiły przed sobą czarkę roztopionego wosku, pokrywały powierzchnię jajka we wzór, jakiego nauczyły ją matka i babka. Dodawała też coś od siebie. Poznać było po pisance, kto ją malował: Kurpianka, Kaszubka czy panna z Kujaw. Dziewczyna pokrywała jajko woskiem pierwszy raz i zanurzała w żółtym barwniku. Po wyschnięciu pokrywała woskiem to, co miało pozostać żółte i wkładała jajko do garnczka z innym kolorem. I tak wiele razy, aż osiągała taki wzór, o jakim myślała. Wreszcie lekko natłuszczała skorupkę, by nadać jej połysk. Na Wielkanoc szykowała całą miskę takich pięknych jajek.

Paskę wypiekano z razowej mąki; pszennej, żytniej albo gryczanej, co kto lubił albo miał. Pulchność brała się częściowo z drożdży, a częściowo z zakwasu. Smarowano ją po wierzchu słoniną i ozdabiano krzyżem z ciasta. Niekiedy paska przypominała kołacz weselny, tak pokrywały ją roje ptaszków, szeregi kwiatów. Paska była smaczniejsza, kiedy gospodyni dodała do niej szafranu, imbiru lub liści bobkowych. Kiedy gospodyni piekła paskę, gospodarzowi nie wolno było zaglądać do dzieży ani tym bardziej do pieca, boby mu wąsy posiwiały. W ogóle wielkosobotnie zajęcia przy kuchni to nie męska sprawa. Ale gospodarzowi tez nie brakowało pracy; musiał dać żywinie świeżą podściółkę, urżnąć sieczki na trzy dni, narwać królikom mleczu, a wieprzkom pokrzywy. Jeżeli chłop z synami zgłodnieli, zaglądali w okienną szybkę, a zdenerwowana gospodyni podawała im przez szparke kilka placków z paskowego ciasta. Gospodarz jadł i szedł dalej oprzątać. Chłopcy biegli z nim w pole i tam, ukręciwszy kawałek bułeczki rzucali w ziemię wołając: „Kąkolu, kąkolu, nie lataj po polu. Tylko po pańskim, albo po żydowski!”

Jeśli chodzi o żur, to wiąże się się z nim również na Kujawach ciekawy zwyczaj. Jadano go codziennie przez ostatnich czterdzieści pięć dni. Wiadomym więc, że już zbrzydł wszystkim. Bywało, że któryś z chłopów przyniósł stary szkopek z resztka starego żuru i znęcał się nad nic nie winną zupa. Nasiusiał do niej, napluł, dołożył gnoju i hajda z tym plugastwem na wieś! Biada chałupie, w której młode panny właśnie teraz krasiły pisanki; wysmarowano im całe drzwi, jeszcze i próg zachlapano plugastwem! Dziewczyny często bywały nie lepsze, kiedy dorwały parobka, to „przypadkowo” oblewały go garnkiem żuru albo pomyjami.

W końcu przychodziła ta godzina, o której z każdej chaty wychodziła kobieta z koszem pełnym jadła przyszykowanego do poświęcenia. W koszu musiały być: chleb albo jego świąteczna odmiana – paska, sól, pisanki, szynka, kiełbasa, chrzan, masło, ser, lukrowana drożdżowa baba, kołocze, strucle, mazurki – słowem całe paradne, świąteczne jadło. Jego rodzaj i ilości zależały od zamożności gospodarzy. Wszytko było pięknie ułożone na białym lnianym płótnie, przybrane zielonym bukszpanem, błękitnie rozkwitłym barwnikiem, baźkami, leszczyną.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie E. Ferenc, Polskie Tradycje Świąteczne, Poznań 1984.

czwartek, 24 marca 2016

Mit o relikwiarzu kruszwickim

Kruszwicki relikwiarz pochodzi tak naprawdę z Włocławka. Dzieło sztuki powstało w 2. ćwierci XII wieku, przypuszczalnie w Szwabii, wiązane jest z warsztatem w Zwiefalten. Obiekt w kształcie prostokątnej, niskiej skrzyneczki na czterech nóżkach, wykonany z drewna dębowego pokrytego blachą miedzianą dekorowaną emalią żłobkową (niebieską, jasnoniebieską, białą i zieloną), grawerowaniem i złoceniem. Wieko relikwiarza zdobi scena Wniebowstąpienia, dwa boki dłuższe i jeden krótszy zawierają popiersia dziesięciu Apostołów w arkadach. Prawy bok ma szybkę szklaną umożliwiającą oglądanie relikwii, które umieszczone były w szklanej ampułce.

Według mylnej hipotezy naukowej z XIX wieku miał pochodzić z katedry w Kruszwicy. Do połowy XIX wieku zabytek znajdował się w skarbcu katedralnym we Włocławku. Kapituła katedry podarowała relikwiarz profesorowi Kazimierzowi Stronczyńskiemu, który przekazał go znanemu kolekcjonerowi Józefowi Rusieckiemi. Do Muzeum Narodowego w Krakowie zabytek trafił w 1909 roku, jako dar z kolekcji Stanisława Ursyn Rusieckiego, syna Józefa.


Wymiary:wys. 8,2 cm, dług. 24,9 cm, głęb. 12 cm, Nr identyfikacyjny: MNK IV-Z-1954/1

Źródło: http://katalog.muzeum.krakow.pl/

poniedziałek, 21 marca 2016

Przywilej kruszwicki - wielka zagadka historiografii

Od 1873 roku dokument zwany „przywilejem kruszwickim” uważany był za najważniejszy przywilej Konrada Mazowieckiego dla Krzyżaków1. Ciekawe jest, że od ukazania się rozprawy M. Perlbacha aż do początków XX wieku historycy w większości opowiadali się za tym, że przywilej jest falsyfikatem. XX wiek podzielił europejskich badaczy na dwa obozy: pierwszy opowiada się za autentycznością przywileju, drugi mówi o fałszerstwie.

Co mówi podręcznik akademicki (s. Szczur, Historia Polski, Średniowiecze, Kraków 2002)? Autor wysuwa tezę o prawdziwości dokumentu zwanego „przywilejem kruszwickim”. W nowszej jednak literaturze, monografii Państwa zakonu krzyżackiego (Państwo zakonu krzyżackiego w Prusach. Wis, Warszawa 2008), profesor M. Dygo odrzuca argumenty za autentycznością rzeczowego przywileju. Dokument znamy jedynie z opisu w regestach papieskich, gdzie figuruje pod rokiem 1234. Zastanawia dokładność w opisie granic nadanych Zakonowi, zwierzchność na tym terenie i wymienienie zdobyczy w Prusach. Interesujące, że mimo że biskup Chrystian figuruje na liście świadków dokumentu, nie wspomina się o jego uprawnieniach. W późniejszych przywilejach wystawionych przez Krzyżaków brakuje tak skrupulatnego opisu granic ziemi Chelmińskiej. Dokładniej opisuje się te tereny dopiero w tzw. II redakcji przywileju chłmińskiego z 1251 roku2.

Gerard Labuda (M. Perlbach 1873, 1886; G. Labuda 1988) jest jednym z wielu historyków, który ma tu sporo wątpliwości. Jego zdaniem istnieje wiele argumentów, świadczących o tym, że dokument kruszwicki to nic innego, jak dobry falsyfikat. Jego zdaniem dokument ten wcale nie pochodzi z 1230 roku, lecz z 1234. Prusy były już wtedy opanowane przez Zakon, a dokument miał jedynie uzasadnić i zalegalizować władzę Krzyżaków nad tymi ziemiami. Dzięki skutecznej propagandzie, która pozwoliła na przedstawienie Zakonu jako obrońcy wiary chrześcijańskiej, papież, a wraz z nim i reszta europejskich władców, w sporze Krzyżaków z Polską bez oporów stawał po stronie potężnego i wpływowego Zakonu.

Poważne wątpliwości budzi również transumt papieski przywileju kruszwickiego z 1257 roku, a także odpis przywileju kruszwickiego w kopiariuszu krzyżackim (1261-1263) zostały spisane na podstawie wpisu do regestów papieskich z 1234 roku, co oznacza, że już w tym czasie nie istniał oryginał. Okoliczność ta, jeżeli uwzględnimy troskliwość, z jaką Zakon przechowywał swoje tytuły prawne, budzi poważne wątpliwości (M. Perlbach 1873, 1886). Przywilej kruszwicki nie zachował się w archiwach krzyżackich w oryginale, gdyż w momencie przejęcia Prus przez Stolicę Apostolską dokument ten Zakon przekazał papieżowi. Z tego powodu Zakon nie starał się o transumpt tego dokumentu (J. Piliński 1903).

Co ciekawe w przywileju kruszwickim pojawiają się terminy prawnicze wywodzące się z prawa rzymskiego, które rzadko, w zasadzie prawie wcale nie pojawiały się w ówczesnych dokumentach (za M. Perlbach 1886).

Sama formuła pertynencji w przywileju kruszwickim (zawiera 35 pozycji) jest nie do pogodzenia z ówczesnym formularzem nie tylko polskim, ale również niemieckich dokumentów (m> Perlbach 1873, 1886).

Brakuje także datacji dziennej, dokument wymienia tylko miesiąc co nie zgadza się z panującymi zwyczajami w kancelarii Konrada. Datacja przypomina raczej tą z dworu Fryderyka II (M. Perlbach 1886).

Znaków zapytania jest więcej. Czy Konrad przekazał Zakonowi ziemię chełmińską bez jakichkolwiek zastrzeżeń publiczno-prawnych, czy prywatnych i równocześnie wziął Zakon w opiekę wobec osób trzecich? Czy Konrad mógł zaakceptować w przywileju kruszwickim całkowite wyrzeczenie się praw w ziemi chełmińskiej? Komu wówczas podlegałyby ziemie chełmińskie, gdyby książę zrezygnował z ius advocatie i z ius patronatus?

Pamiętajmy również, że bulla z 12 IX 1230 roku opierała się zarówno pod względem stylistycznym, jak i rzeczowym na bulli z 18 I 1230 roku. Z tego powodu kancelaria papieska przy redagowaniu bulli z 12 IX 1230 roku wcale nie musiała opierać się na przywileju kruszwickim (za G. Labuda 1988). Historyk, Gerard Labuda twierdzi także, że przekazanie Prus Zakonowi na mocy przywileju kruszwickiego nie znalazło żadnego wyraźnego odzewu w bullach papieskich z 1230 roku. Nadanie Prus jest w tym dokumencie sztucznym dodatkiem, a z prawno-politycznego punktu widzenia stanowi kuriozum (G. Labuda 1988).

Największy jednak cień na autentyczność przywileju kruszwickiego rzuca fakt, że Krzyżacy, uzyskawszy rzekomo publicznie Prusy jako darowiznę Konrada, w roku 1231 uznali zwierzchnictwo biskupa Chrystiana nad tą ziemia i zadowolili się tylko przydziałem 1/3 jej terytorium. Toteż bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, iż Krzyżacy sfałszowali dokument dopiero w roku 1234, gdy korzystając z uwięzienia biskupa Chrystiana przez Sambów, zaczęli zabiegać o nadanie im całych Prus z tytułem pełnej zwierzchności terytorialnej (G. Labuda 1986).

Materiały zebrał Bartłomiej Grabowski

1T. Jasiński, Uwagi o autentyczności przywileju kruszwickiego z czerwca 1230 r., Toruń 1991.
2M. Dygo, Wladztwo terytorialne (1226-1409) w: Państwo Zakonu Krzyżackiego w Prusach, Warszawa 2008.

sobota, 19 marca 2016

Dwór w Ostrówku

W Ostrówku, w gminie kruszwickiej istniał w XIX wieku dwór, który jest zapisany w rejestrze zabytków nr: 92/A z 18.12.1981 r. W okolicy wsi Ostrówek znajdują się miejscowości: Złotowo, Mietlica, Połajewek, Popowo i Rzeszynek.

Niegdyś do wsi należał Ostrówek Szlachecki, Ostrówek Królewski oraz Ostrówek – dworek włościański, którego właścicielami od 1834 roku byli Dionysiusz Theophil von Milcki z siostrą Praxidą Kraszkowską (1835-1863). Następnie przejął obiekt Joachim von Milicki (1864-1875), a w 1876 do 1919 roku posiadłość należała do Kazimierza Trzebuchowskiej, w 1919 roku posiadłością zajmowali się Miliccy. Dwór zbudowany był z czerwonej cegły na planie prostokąta. Posiadał piwnice. Dziś zaniedbany obiekt znajduje się w kompletnej ruinie. Dwór znajdował się w okolicy parku z tego samego okresu.



Źródła:
http://www.polskiezabytki.pl/ Fot. Marek Kujawa (2009 r.)

piątek, 18 marca 2016

Szkoła Podstawowa w Sławsku Wielkim im. Marii Patyk

Szkoła w Sławsku Wielkim istniała już XVI wieku, przy tamtejszym kościele. Wzmiankowana jest przy okazji wizytacji biskupa w 1577 roku.

Wiemy, że pod koniec XVIII wieku istniały budynki szkolne we wsi. W tym okresie działała szkoła ewangelicka, którą założyli koloniści niemieccy po osiedleniu się w Sławsku (1775-1786). Szkoła ta funkcjonowała aż do zakończenia I wojny światowej. Budynek już nie istnieje.

W XVIII wieku działała również szkoła katolicka we wsi, do której uczęszczały polskie dzieci (od roku 1790). Zbudowali ją koloniści niemieccy, Kierownikami placówki byli między innymi: Jan Hundt (1856-1901) i Bronisław Hundt (1901-1921) Polacy.

Dziś budynek jest częścią obecnego obiektu szkolnego. 

Z wybuchem II wojny światowej szkołę zamknięto. Otwarto ją jednak w 1942 roku, do szkoły uczęszczały dzieci nie tylko ze Sławska, ale również z Bożejewic i Kruszwicy. Dzieci niemieckie uczyły się w Kruszwicy.

Po zakończeniu II wojny światowej do szkoły przybyli polscy nauczycieli. Kierownikiem szkoły, aż do 1968 roku był Stanisław Jędrzejewski. Zastąpił go dyrektor Kazimierz Kowalski, który zarządzał placówką w Sławsku do września 1980 roku. Po śmierci pana Kowalskiego dyrektorem został Józef Balcerzak (1980-1986), a po nim szkołą kierował dyrektor Adam Dołęga. Od 2001 roku kierownictwem szkoły w Sławsku zajmuje się pani Wiesława Hodyl.

W szkole znajduje się Izba regionalna. Założyła ją pani Maria Patyk1 w 1993 roku (nauczycielka szkoły, regionalistka). Pani Maria została patronką szkoły.

W „małym szkolnym muzeum” podziwiać można kujawską sztukę, hafty i plecionki stworzone przez twórców ludowych, a także wiele innych skarbów Kujaw. Izbę odwiedzają wycieczki szkolne.

Szkoła bierze udział w konkursach matematycznych, a także organizuje zajęcia SKS. W placówce oświatowej w Sławsku nadal są żywe tradycje kujawskie.















Źródła:

1Pani Maria Patyk była rodowitą Kujawianką

Urodziła się 10 sierpnia 1924 roku w Pieckach koło Kruszwicy. Ukończyła Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu i Studium Pedagogiczne w Toruniu. W 1957 roku ukończyła studia biologiczne na Uniwersytecie Łódzkim.

Pracowała krótko jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Woli Wapowskiej i  w Bachorcach.

W 1951 roku podjęła pracę w Szkole Podstawowej  w Sławsku Wielkim. Tutaj pracowała przez 28 lat, od roku 1979. To właśnie tu, w Sławsku, narodziła się w niej pasja życiowa, pasja umiłowania folkloru kujawskiego i przekazywania o nim wiedzy młodym pokoleniom.

1964 roku powstało we wsi Koło Gospodyń Wiejskich. Pani Maria była jego długoletnią przewodniczącą. koło skupiało około stu kobiet. Działania pani Marii dokonały swoistego przewrotu w życiu mieszkańców, a szczególnie kobiet wiejskich. Pani Patyk organizowała lub sama przeprowadzała liczne kursy, podnoszące poziom i zmieniające styl życia mieszkańców. Panie uczyły się gotować, wypiekać ciast, szyć, doskonaliły się w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Odbywały się pokazy kosmetyczne, spotkania z lekarzami, konkursy na najpiękniejszy ogródek, wystawy warzyw, owoców i kwiatów a także wystawy fotografiki i malarstwa. Panie wyjeżdżały dwa razy w roku na spektakl do teatru i operetki oraz na wycieczki w różne zakątki kraju.

Największą pasją Pani Marii był haft kujawski. Sama będąc mistrzynią, uczyła tej sztuki inne kobiety nie tylko w Sławsku. Pani Patyk przeprowadziła w różnych wsiach kujawskich ok. 60 kursów, które kończyły się wystawami. Ta praca, szczególnie miłość Pani Marii do tradycji kulturowej naszego regionu, doprowadziły do wytworzenia się w obrębie Kujaw Inowrocławskich najprężniejszego ośrodka hafciarskiego na całych Kujawach. W 1975 roku Pani Maria uzyskała tytuł Twórcy Ludowego.

Wielkim dziełem Pani Marii był utworzony w 1965 i działający przez ponad 30 lat zespół folklorystyczny "Kujawy", który liczył w najlepszym okresie około 60 osób. Zespół taneczny, wokalny i kapela kujawska stały się ozdobą wszystkich uroczystości dożynkowych i okolicznych imprez folklorystycznych. Zespół brał udział w festiwalach i przeglądach folklorystycznych m.in. w Bydgoszczy, Ciechocinku, Nakle, Gdyni, Gorzowie i Kazimierzu nad Wisłą.

Pani Maria Patyk po przejściu na emerytur zamieszkała w Inowrocławiu, lecz nadal prowadziła kursy haftu, uczyła wykonywania stroików świątecznych, nadawała kujawski wystrój okolicznym kościołom, szkołom i przedszkolom. W 1993 roku utworzyła w szkole w Sławsku Izbę Regionalną.

Przez wiele lat Pani Maria była związana z klubem "Kopernik" w Inowrocławiu. Tu organizowała spotkania, Wigilie, pokazy, prelekcje, wystawy, uczyła wykonywania stroików, malowania jajek wielkanocnych.

Od roku 1988 do 2005 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Twórców Ludowych oddziału Bydgosko - Toruńskiego. W 1989 roku została wykładowcą Prymasowskiego Uniwersytetu Ludowego w Strzelnie. W 1996 roku minister kultury i sztuki przyznał Pani Marii Patyk Nagrodę im. Oskara Kolberga za całokształt pracy twórczej, a 11 listopada 2001n roku nadano Jej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Pani Maria Patyk zmarła 27 grudnia 2011 roku, została pochowana na cmentarzu w Czerniewicach koło Torunia.

czwartek, 17 marca 2016

Mątew już nie ma - o wykładzie dr Łaszkiewicza z PTH 16.03.2016

Mątew już nie ma” - przyznać trzeba, że sam tytuł wykładu skłania do refleksji. W środę (16 marca 2016 roku) mieliśmy możliwość wysłuchania zajmującego wykładu dr hab. Tomasza Łaszkiewicza na temat wsi Mątwy, a w zasadzie doliny Noteci i losach wsi w różnych okresach, po słynnej inowrocławskiej bitwie (zwanej współcześnie przez historyków bitwą pod Mątwami 13 lipca 1666 r.).

Prezes oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego przedstawił kilka interesujących hipotez związanych z samą bitwą. Do najciekawszych należy miejsce, gdzie przypuszczalnie rozegrał się wojenny dramat, podczas którego poległo 3 do 4 tysiąca rycerzy. Swoje wywody oparł na dziennikach, kronice, mapach topograficznych okolic, badaniach archeologicznych, przekazach i innych zebranych źródłach.


W czasie wykładu historyk przedstawił również program obchodów 350.rocznicy bitwy pod Mątwami, która niebawem się odbędzie. Na wykładzie w Inowrocławskim Saloniku Literacko-Artystycznym Biblioteki Miejskiej im. Jana Kasprowicza nie zabrakło delegata Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

wtorek, 15 marca 2016

Ksiądz Mieczysław Alfons Meissner (1877-1938)

Urodził się 23 października 1877 roku w Emowie, w parafii Kruszwickiej. Był najstarszym synem, jednym z czternaściorga dzieci Kazimiery z domu Hundt i Wojciecha Meissnera, właściciela folwarków Emowo i Sławsk, powstańca z roku 1863. Ciekawostką jest, że również jego dziadek – Andrzej był powstańcem z 1930 roku. Z domu rodzicielskiego wyniósł więc patriotyzm, który cechował całe jego życie. Sam brał udział w powstaniu wielkopolskim.

Do gimnazjum uczęszczał w Gnieźnie i w Poznaniu (św. Marii Magdaleny), które ukończył zdając egzamin dojrzałości 9 marca 1900 r. Studia teologiczne odbywał w Poznaniu i w Gnieźnie, gdzie dnia 13 grudnia 1903 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Andrzejewicza. Po wyświęceniu z dniem 1 stycznia 1904 posłała go Władza Duchowna na wikariusza do Babimostu. Przez trzy prawie lata był prawą ręką złożonego niemocą proboszcza swego, ks. dziekana i radcy Schwaba, spełniając wszelkie czynności duszpasterskie a także walnie pomagając w administracji parafialnej. Z dniem 1 października 1906 r. powołany został na wikariusza przy kościele metropolitalnym w Poznaniu, a 1 lipca 1907 na penitencjarza i kaznodzieję przy tymże kościele. W tym to czasie rozpoczyna się jego praca społeczna i charytatywna, mianowicie w instytucji tzw. „Caritas" w Poznaniu.


Poznań Archikatedra (01.07.1907 - 18.12.1911) - penitencjarz i kaznodzieja, po czym przeniesiony do poznańskiej Kolegiaty pw. św. Marii Magdaleny (1911 - ) - kanonik gremialny.

Dnia 15 lutego 1911 mianowanym zostaje gremialnym kanonikiem Kolegiaty ad Sanctam Mariam Magdalenam w Poznaniu, skąd przy końcu roku 1911 otrzymawszy prezentę, udaje się na probostwo w Środzie. Tutaj znajduje ks. Meissner obfite pole, by wykazać duszpasterskie i społeczne uzdolnienie swoje, szczególnie jako mówca kościelny. Opiekuje się szczerze ubogimi i sferą robotniczą. Gdy nadeszła chwila narodowego wyzwolenia, wybrano ks. Meissnera prezesem Rady Ludowej w Środzie. Z jego inicjatywy wyruszyły kompania średzka i kórnicka na pomoc przy oswobadzaniu Poznania z rąk niemieckich. W czasie plebiscytu śląskiego udał się na Śląsk i ochotnie współpracował nad przyłączeniem tej prastarej dzielnicy polskiej do Rzeczypospolitej. Był również współtwórcą kolonii robotniczej w parafii średzkiej.

Za swój najwznioślejszy obowiązek uważał ks. Mieczysław Meissner odnowienie i przyozdobienie starożytnej kolegiaty w Środzie biorącej swój początek już w XI wieku. Dzieło to udało mu się przeprowadzić pomyślnie do końca, tak  iż kościół Średzki można dzisiaj zaliczyć do rzędu najpiękniejszych kościołów Archidiecezji Poznańskiej. W dniu 1 kwietnia 1936 r. opuszcza po ćwierćwiekowym pobycie Środę i obejmuje parafię w Grabowie nad Prosną. I tutaj ks. Meissner pracuje wydatnie odnawiając w krótkim czasie kościół poklasztorny i zakładając ochronkę parafialną dla najuboższych dzieci. Jako organizator powstania w powiecie Średzkim spoczął w Środzie, na cmentarzu pod pomnikiem powstańców. W pogrzebie jego, tak w Grabowie jak i w Środzie, brały udział wielkie tłumy wiernych.

Należy również wspomnieć, że ksiądz Mieczysław był delegatem na Polski Sejm w Poznaniu w 1918 r., był również kapelanem hufca ZHP w Środzie Wielkopolskiej, a także duszpasterzem wychodźstwa polskiego w Niemczech, brał udział w wielu dziedzinach społecznych. Pochowany zgodnie z jego wolą, w grobach powstańców wielkopolskich w Środzie Wielkopolskiej.












Źródła:

  • http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main.php?akcja=opis&id=2845
  • Dziennik Polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu w grudniu 1918, Poznań 1918, s. 110.
  • Jerzy Pietrzak: Meissner Mieczysław Alfons (1877–1938). W: Polski Słownik Biograficzny. T. XX: Maria Józefa – Mieroszewski Krzysztof. Zakład Polskiego Słownika Biograficznego Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk, 1975, s. 394–395.
  • Bożenna Urbańska „Kolegiata w Środzie Wielkopolskiej”, Średzkie Towarzystwo Kulturalne, Środa Wielkopolska 2008.


niedziela, 13 marca 2016

Lucjan Grabski herbu Wczele (1842-1900)

Ze Skotnik koło Kruszwicy pochodził działacz społeczny Lucjan Grabski (1842-1900). Ukończył szkoły wojskowe w Chełmie i Berlinie, po czym służył w randze oficerskiej w ułanach pruskich. Przed 1867 r. porzucił służbę wojskową i zajął się zarządzeniem swych dóbr w Targownicy w pow. mogileńskim. W 1873 r. sprzedał majątek i osiadł w Inowrocławiu. Założył Towarzystwo Akcyjne "Grabski-Wilkoński i Ska”, został także kierownikiem młyna parowego, a później dyrektorem cukrowni w Kruszwicy.
Poświęcał dużo czasu sprawom społecznym. W 1875 r. był współorganizatorem uzdrowiska inowrocławskiego, a w 1893 r. wydawnictwa, drukarni i księgarni "Dziennika Kujawskiego". Przez długie lata był członkiem Rady Miejskiej, Bydgoskiej Izby Handlowej, Wydziału Powiatowego i innych organizacji społecznych i gospodarczych. Zmarł w 1900 r.
Ojciec Lucjana, Stefan Grabski (1802-1862) był dziedzicem dóbr majątkowych Skotniki. Matka Maria Paszkowska herbu Zadora. Młodszy brat przyrodni Lucjana, Leon Grabski (1853-1918), był przemysłowcem.
Lucjan Grabski poślubił Joannę Reuss (zm. 1929) około 1860 roku. Miał syna Stefana i córkę Marię Grabską (1873-1978), żyjącą 105 lat. Potomstwo Marii i jej męża Wojciecha Nieżychowskiego (1869-1925), było długowieczne. Ich syn Tadeusz Nieżychowski (1890-1995), dożył 105 lat, zaś jego bracia ponad 90 lat: Marian żył 91 lat, Bolesław 96 lat.

Zasłużony dla rozwoju Inowrocławia, współzałożyciel tamtejszego Uzdrowiska. Wieloletni dyrektor cukrowni kruszwickiej. Założyciel księgarni i drukarni w Inowrocławiu. Był pomysłodawcą Parku Solankowego w Inowrocławiu. Pochowany w Inowrocławiu.
Od początku miasto inwestowało w Park Solankowy. W okresie międzywojennym był on jeszcze niewielki, w stosunku do obecnego, bowiem miał ponad 16 hektarów, ale ozdabiały go piękne kwietniki, dobrze utrzymane trawniki i różnorodne gatunki drzew i krzewów.
Lucjan Grabski był projektantem parku. To on osobiście opracował jego urządzenie, a za wzór przyjął układ z uzdrowisk niemieckich (dużo drzew i krzewów oraz małe trawniki). To także wtedy posadzono jesiony i czarne orzechy na ówczesnej Solbadstrasse, czyli obecnej ulicy Solankowej.

Źródła:

  • Polski Słownik Biograficzny” (tom 8, s. 518)
  • http://www.dawny-inowroclaw.info/
  • Inowrocławski słownik biograficzny", K-PTK1994 r.
  • rys. Jolanta Młodecka - Lucjan Grabski
  • herb Grabskich Wczele

czwartek, 10 marca 2016

Obchody 350.rocznicy bitwy pod Mątwami - przygotowane przez Polskie Towarzystwo Historyczne

Ku pamięci i przestrodze!



Polskie Towarzystwo Historyczne przygotowuje obchody 350. rocznicy bitwy pod Mątwami



Bitwa do której doszło 13 lipca 1666 r. w rejonie przeprawy przez Noteć była kulminacją wojny domowej wywołanej przez rokosz hetmana Jerzego Lubomirskiego. W pamięci historycznej zapisała się jako jaskrawy przykład braku pohamowania w wewnętrznych konfliktach politycznych. Rzeź jakiej dokonali rokoszanie na wojskach królewskich pochłonęła ok. trzy tysiące ofiar. Przypadająca w tym roku 350. rocznica bitwy jest właściwą okazją do przypomnienia i upamiętnienia tego smutnego wydarzenia. Dlatego też, jako organizacja powołana m.in. do podnoszenia poziomu świadomości historycznej, podjęliśmy działania zmierzające do zorganizowania odpowiednich obchodów.

Już w roku ubiegłym przeprowadziliśmy rozległe kwerendy i badania terenowe dotyczące wydarzeń sprzed trzech i pół wieku. Przygotowaliśmy szczegółowy program obchodów, wystąpiliśmy też o stosowny patronat honorowy. O szczegółach poinformujemy podczas otwartego spotkania Polskiego Towarzystwa Historycznego, na które zapraszamy przedstawicieli mediów oraz wszystkich zainteresowanych. Prezes Oddziału PTH – dr hab. Tomasz Łaszkiewicz wygłosi też prelekcję pt. „Mątew już nie ma!”. Powołamy ponadto Komitet Społeczny, do którego chcemy zaprosić przedstawicieli lokalnych władz samorządowych i administracyjnych, uczestników życia społeczno-politycznego oraz przedsiębiorców. Spotkanie odbędzie się w środę, 16 marca 2016 r., o godz. 17.00 w Saloniku Literacko-Artystycznym Biblioteki Miejskiej im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Raz jeszcze zapraszamy wszystkich zainteresowanych.

Mamy nadzieję, że nasze działania przyczynią się nie tylko do poszerzenia wiedzy historycznej, ale również skłonią do głębszej refleksji nad współczesnym życiem publicznym, kulturą i stylem uprawiania polityki. Jesteśmy przekonani, że partykularne interesy różnych grup społecznych czy politycznych winny ustępować miejsca wartościom ponadczasowym, do których zaliczamy dobro Ojczyzny, legalizm, poczucie wspólnoty narodowej, sprawiedliwości i uczciwości. W imię tych wartości potrzeba nam w życiu publicznym więcej umiaru i dystansu do polityki, aby wojna domowa, która była naszym udziałem przed 350 laty, nigdy więcej nie mogła się powtórzyć.



PREZES ODDZIAŁU
PTH w Inowrocławiu

dr hab. Tomasz Łaszkiewicz