poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Księża dekanatu kruszwickiego - męczennicy obozów koncentracyjnych

Dnia 26 sierpnia 1940 roku gestapo aresztowało 200 księży z rejencji inowrocławskiej. W dekanacie kruszwickim księża również zostali aresztowani, wywiezieni do obozów koncentracyjnych i zamęczeni. Tylko nielicznym udało się przeżyć. Oto ich historia.

  1. Brześć - ks. Dobromir Ziarniak (1906-1985), więzień obozu Dachau


Ksiądz Dobromir Ziarniak – autor kroniki parafialnej w Brześciu.

Urodził się w 1906 r. w Strzałkowie, pow. wrzesiński w wielodzietnej rodzinie kupca bławatnika Władysława i Anny z Adamskiech. Świadectwo dojrzałości uzyskał w gimnazjum św. Jana Kantego w Poznaniu, a po studiach w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu odebrał w 1931 r. święcenia kapłańskie. W tym roku został wikariuszem w parafii Zwiastowania NMP w Inowrocławiu. Podczas pobytu w Inowrocławiu był kapelanem szpitalny i więziennym. W 1936 r. został przeniesiony do Brześcia nad Gopłem, gdzie wzniósł nowy kościół i plebanię oraz dom katolicki. W domu owym ksiądz Dobromir prowadził Muzeum Wsi Kujawskiej. Po wybuchu II wojny został aresztowany, trafił do obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau. Po wojnie pozostał w Niemczech, prowadząc pracę duszpasterską wśród Polaków. Po powrocie do kraju pracował m.in. W Nakle. Zmarł w Inowrocławiu w 1985r.


  1. Chełmce - ks. Antoni Ludwiczak (1878-1942), więzień obozu Dachau
Ks. Antoni Ludwiczak urodził się 16 maja 1878 roku w Kostrzynie koło Środy, w niezamożnej, wielodzietnej rodzinie pochodzenia chłopskiego. Uzdolnienia i pracowitość chłopaka zdecydowały, że udało mu się osiągnąć wykształcenie. Po ukończeniu szkoły ludowej na Śródce w Poznaniu, w latach 1891-1900 uczył się w renomowanym Gimnazjum św. Marii Magdaleny. Po maturze wstąpił do Seminarium Duchownego, gdzie dwa lata kształcił się w Poznaniu, a potem rok w Seminarium w Gnieźnie. W 1903 r. przyjął święcenia kapłańskie. Były to lata kształtowania poglądów młodzieńca, zdobywania wiedzy i formowania duchowego.

W tatach 1903-1912, zgodnie z praktyką kościelną, młody dwudziestopięcioletni ksiądz wikary zdobywał doświadczenie w pracy duszpasterskiej na terenie kolejnych czterech parafii: w Lubaszu koło Czarnkowa, w Buku niedaleko Poznania i bliżej Śląska: w Ostrzeszowie i Ostrowie. Ten okres ukazał już wyraźne talenty księdza i przyniósł pierwsze jego osiągnięcia na niwie kapłańskiej i narodowej, przy parafii lubaskiej założył bibliotekę i czytelnię, dla ludności pobliskiego Gulcza prowadził pogadanki historyczne, dla rolników tego terenu założył spółdzielnię zaopatrzenia i zbytu pod nazwą „Rolnik”. W latach 1906-1907, w czasie pamiętnego strajku szkolnego dzieci polskich, które nie chciały uczyć się religii w języku niemieckim, z powodzeniem i uporem kierował protestem dzieci w szkole w Lubaszu.

Przenosząc się do Buku, zainteresowany szerzeniem oświaty i czytelnictwa wśród ludności, rozpoczął współpracę z Towarzystwem Czytelni Ludowych (dalej: TCL). W Ostrzeszowie prezesował już powiatowemu Komitetowe TCL, organizował modne wtedy wiece polskie, prowadził wykłady oświatowe, skromne biblioteczki towarzystw polskich połączył w jedną, zasobną bibliotekę tego Towarzystwa.
Doceniając rolę TCL, w tak potrzebnej pracy organizacyjnej mającej utrwalać polskość i patriotyzm jako przeciwwagę procesom germanizacji
w zaborze pruskim, coraz aktywniej działał w tej narodowej organizacji.
W październiku 1909 r. uczestniczył w I Sejmiku TCL, w czasie którego opowiedział się zdecydowanie za unowocześnieniem form pracy zarządów i bibliotek, za zwiększeniem więzi poznańskiej centrali TCL z terenem, poparł akcję druku tzw. Telegramów narodowych i rozwinął współpracę
z Polonią na wychodźstwie w Berlinie i na zachodzie Niemiec.

W Ostrowie, gdzie zadań do podjęcia było wiele, a społeczników gotowych do pracy tego typu zbyt mało, prowadził wielostronną działalność. Redagował czasopisma „Przyjaciel Dzieci” i „Przyjaciel Młodzieży”, prowadził tez biuro porad prawnych w Katolickim Związku Robotników Polskich, a jednocześnie coraz szerzej kontaktował się z poznańską elitą działaczy narodowych. Działał w sekcji kulturalnej poznańskiego towarzystwa „Straż”, organizującej dla młodzieży polskiej z terenów zagrożonych germanizacją wycieczki do historycznych centrów polskości, takich jak Kruszwica, Kraków, Poznań. W Zarządzie Głównym TCL, w sekcji planującej odczyty terenowe, programował ich tematykę i systematycznie wzrastającą częstotliwość.

Uzdolnienia organizacyjne ks. Antoniego Ludwiczaka i jego wyróżniająca się aktywność przesądziła o decyzji władz TCL powierzenia mu
w styczniu 1912 r. stanowiska sekretarza generalnego.

Odtąd kierować będzie – coraz skuteczniej – pracami TCL w całym zaborze pruskim: w Wielkopolsce, na Pomorzu, na Warmii i Mazurach, na Śląsku, a także w Zagłębiu Ruhry w Niemczech, najważniejsze osiągnięcia TCL, które do odzyskania niepodległości w 1919 r. stało się najprężniejszą narodową organizacją w zaborze, to przede wszystkim uaktywnianie kół i bibliotek terenowych TCL, zorganizowanie stałych, fachowych kursów szkoleniowych dla bibliotekarzy i skarbników TCL, założenie ponad 100 bibliotek TCL w Niemczech: w Berlinie, Westfalii i Nadrenii, w Bawarii i na Łużycach. Pod kierunkiem sekretarza generalnego TCL rozwinięto takie formy pracy bibliotecznej jak wykorzystywanie slajdów o tematyce narodowej, organizowano wyświetlanie filmów, organizowano wieczornice i wystawy książek, tworzono teatry amatorskie i muzea regionalne, uruchomiono zestawy biblioteczne ( po 100 woluminów ) przekazywane sukcesywnie bibliotekom dla urozmaicenia oferty czytelniczej. Ks. Ludwiczak – redaguje periodyk TCL „Przegląd Oświatowy” – wprowadził dział materiałów szkoleniowych, wskutek czego rozszerzył krąg czytelników i zwiększył wydatnie nakład pisma. Poza TCL działał także w Komisji Historycznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk i w Towarzystwie Dziennikarzy i Literatów w Poznaniu, w którym założył archiwum.

Aktywność duszpasterska i społeczna ks. Ludwiczaka, z uwagi na jej rezultaty, była w latach 1910-1918 pilnie śledzona przez pruską policję i sporządzano o niej szczegółowe raporty dla władz.
Ciekawie i pragmatycznie ks. Ludwiczak kierował Towarzystwem w okresie I wojny światowej. W latach 1914-1918, gdy działalność TCL została mocno ograniczona z powodu poboru większości bibliotekarzy do wojska, ksiądz podjął dwie ważne decyzje. Zarządził akcję zabezpieczenia mieni i księgozbiorów TCL, by nie uległy rozproszeniu i mogły, już w wolnej Polsce, służyć dalej społeczeństwu.
Zainicjował też wspaniałą akcję nazwaną „książka polska w polu dla polskiego żołnierza”, w wyniku której TCL rozsyłało ksiązki i czasopisma, książeczki do nabożeństwa i obrazki religijne do polskich żołnierzy na frontach wojny, rannym Polakom do szpitali wojskowych, do obozów internowania i jenieckich , gdzie przebywali rodacy.

Wierząc głęboko w klęskę państw zaborczych i rychłe powstanie niepodległej Polski, prowadzi bez ustanku działalność szczególnie aktywną:
w latach 1917-1918 w Niemczech, gdzie uczestniczy w zebraniach i wicach polonijnych i organizuje kury oświatowe. W TCL powołuje – dla Górnego Śląska w Gliwicach i w Gdańsku dla Pomorza – odrębne sekretariaty Towarzystwa. Uczestniczy w komitetach wielkopolskich, które przygotowują struktury przyszłego państwa polskiego i utrzymuje kontakty z polskim Komitetem Lozańskim w Paryżu, który na konferencji w Wiedniu z udziałem delegatów z trzech zaborów, ustala kształt nowej Polski. Zadziwiająca była aktywność księdza pod koniec wojny. Wraz ze wzrostem temperatury politycznej wśród narodu, był organizatorem przygotowań powstania wielkopolskiego w Pniewach, w których zamieszkał od 1912 roku. Utworzył polską straż miejską, oddział bojowy, uruchomił Polski Czerwony Krzyż i zespół pielęgniarek, został kapelanem oddziału powstańczego.
Z początkiem grudnia 1918 r. uczestniczył w Poznaniu w historycznym Polskim Sejmie Dzielnicowym. Podsumowując swoją dotychczasową działalność powiedział w Dortmundzie: „Robiłem wszystko, aby wszyscy stanęli godni i przygotowani wobec chwili Zmartwychwstania”, najgorliwiej umacniał świadomość tożsamości Polaków i tak potrzebny wtedy patriotyzm.
W wolnej Polsce, w tatach 1919-1922, wobec wyzwania chwili zaangażował się w działalność polityczno-narodową. Utworzył Narodowe Stronnictwo Ludowe, dla uaktywnienia wielkopolskiej wsi i małych miasteczek. Od czerwca 1919r. został wybrany posłem do Sejmu Ustawodawczego, w którym działał w sejmowej Komisji Oświaty i wygłaszał płomienne przemówienia na rzecz dostępu Polski do wybrzeża morskiego z Gdańskiem i na rzecz przynależności do państwa polskiego Warmii, Mazur i Górnego Śląska.

W tatach 1920-1922, z nominacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych kierował Warmińskim Komitetem Plebiscytowym. Na Warmii, w okresie plebiscytu współpracował z poetą Janem Kasprowiczem i pisarzem Stefanem Żeromskim. W Poznaniu utworzył Komitet Obrony Górnego Śląska.
Po upływie kadencji poselskiej wycofał się z działalności politycznej, bo jak stwierdził: „nie znosiłem politykierstwa i waśni”. Odtąd zajął się wyłącznie działalnością oświatową. Uznał za swój cel nadrzędny kształtowanie w społeczeństwie postaw obywatelskich. Realizował go z powodzeniem, kierując rozległymi działaniami TCL w trzech województwach: pomorskim, śląskim i wielkopolskim. Jednocześnie z wielkim zatroskaniem myślał o młodym pokoleniu, zwłaszcza o tej licznej części młodzieży, która nie miała szans dalszego kształtowania się ponad poziomem szkoły podstawowej. W ramach tzw. Oświaty pozaszkolnej stworzył wielkie dzieło swojego życia – powołał w 1921r. pierwszy w Polsce katolicki Uniwersytet Ludowy w Dalkach, kształciła się tam młodzież, chłopcy i dziewczęta, głównie rolnicza i rzemieślnicza w wieku od 19 do 30 roku życia.

Po roku 1933, gdy zrezygnował z funkcji dyrektora TCL, zajmował się wyłącznie kierowaniem Dalkami. Po sukcesach pedagogicznych w Dalkach spowodował powołanie następnych uniwersytetów ludowych : w Zagórzu, potem w Bolszewie i Odolanowie. W tych uniwersytetach ludowych kształciła się młodzież, ponad 3 tysiące osób, z całego terenu Rzeczypospolitej, młodzież polonijna z zagranicy i młodzież serbo-łużycka.

Ks. A. Ludwiczak zarządzał Dalkami do 1938r. skąd na rok przeszedł na stanowisko proboszcza do Chełmca koło Inowrocławia, bowiem II wojna światowa przerwała jego twórczą działalności i pracowite życie. Już 2 listopada 1939r. ksiądz został aresztowany przez okupanta. Odtąd dwa i pół roku spędził w tragicznych warunkach obozów hitlerowskich: w Stutthofie, Sachsenhausen i w Dachu. Zginął zamordowany w komorze gazowej w Hartheim koło Linzu, w czerwcu 1942 roku.

Więzień Dachau, blok 30/1, nr 22576, ks. Antoni Ludwiczak

1 września 1939 roku wojska niemieckie wtargnęły na ziemię polską. Zaczęła się eksterminacja narodu polskiego, szczególnie zaciekła wobec elity umysłowej i najlepszych polskich patriotów. Nie uszedł tej nieszczącej przemocy ks. Antoni Ludwiczak. Dnia 2 listopada 1939 roku, proboszcz z Chełmc został aresztowany przez gestapo. Więziony był kolejno – w Inowrocławiu, Świeciu, Górnej Grupie i Gdańsku. Stamtąd został zesłany do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Następnie przebywał w Sachsenhausen (od 10 kwietnia 1940) i Dachau (od 14 grudnia 1940) – wtedy właśnie do tego obozu zwieziono księży. W Dachau więziony był w bloku 30/1, a w ewidencji obozowej oznaczono go numerem 22576.

Maltretowany, głodzony, upodlony, obozowe metody miały oduczyć więźniów ludzkich odruchów. Ksiądz Antoni wierzył w zwycięstwo sprawy polskiej, nie poddał się i podtrzymywał morale towarzyszy niedoli. Chciał żyć i dożyć chwili wolności. Mawiał, że nie da się zniszczyć, będzie choćby kamienie gryźć – aby żyć.

W dniu 18 maja 1942 roku został przewieziony w transporcie inwalidów do Hartheim koło Linzu. Z relacji więźniów wiadomo, że hitlerowcy, wpisując starszych wiekiem księży na listę do transportu, obiecywali im zwolnienie z obozu. Prawda była inna – 17 czerwca 1942 roku ks. Antoni Ludwiczak zginął w komorze gazowej. Żegnając się z kolegami przed wyjazdem na śmierć powiedział: „A nie zapomnijcie, że Polska musi być do Odry”.

  1. Ostrowo - ks. Mieczysław Strehl (1887-1941), więzień Dachau
Urodził się 1 stycznia 1887 r. w miejscowości Czarnice powiat Chojnice. 
Bohater z czasów Powstania Wielkopolskiego. W okresie międzywojennym prezez Kółka Rolniczego w Ostrowie nad Gopłem i członek Rady Powiatowej Kółek Rolniczych w Strzelnie. Działacz Narodowego Zjednoczenia Ludowego, a później Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Współorganizator i prezes honorowy Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Ostrowie. Zaproszony na spotkanie z niemieckimi władzami okupacyjnymi w Inowrocławiu został na miejscu 02.11.1939 aresztowany (Niemcy zatrzymali 39 duchownych), więziony w więzieniu w Inowrocławiu. Stamtąd przewieziony do obozu przejściowego w Górnej Grupie, potem 05.02.1940 do obozu przejściowego Neufahrwasser, a następnie do obozów koncentracyjnych Stutthof i Sachsenhausen, i w końcu do obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie zginął.

  1. Kruszwica - ks. Stefan Schoenborn, (1885-1942), więzień Dachau
Urodził się w Barcinie 23 stycznia 1885 r. Wyświęcony 22 stycznia 1911 r. Był wikariuszem w: Szaradowie, Łabiszynie, Kcyni i Chomiąży. Administrował w Krostkowie i Kruszwicy. Proboszcz parafii Kruszwica 1919-1939 r. Budowniczy kościoła św. Teresy.

Za swoje przekonania i pomoc Polakom podczas powstania wielkopolskiego, został aresztowany przez Grenzschutz i uwięziony w Pile, kostrzyńskiej twierdzy (Fort Zorndorf) oraz w obozie jenieckim w Krośnie Odrzańskim.

Ksiądz Stefan wygłaszał piękne kazania odnoszące się do patriotyzmu. W 1925 roku z jego inicjatywy przeniesiono wszystkich poległych powstańców wielkopolskich w jedno miejsce wystawiając im jednocześnie grobowiec pomnik, który zachował się do dnia dzisiejszego. W 1925 za kościołem ewangelickim wystawiono za jego staraniem pomnik z figurą Chrystusa z krzyżem, pod którym dedykowano napis "Najświętszemu Sercu Jezusa niech będzie cześć i chwała na wieki r. 1925".

Zaproszony na spotkanie z niemieckimi władzami okupacyjnymi w Inowrocławiu (Podobnie jak inni księża z Kruszwicy i dekanatu) został na miejscu 02.11.1939 aresztowany (Niemcy zatrzymali 39 duchownych), więziony w więzieniu w Inowrocławiu. Stamtąd przewieziony do obozu przejściowego w Górnej Grupie, potem 05.02.1940 do obozu przejściowego Neufahrwasser, a następnie do obozów koncentracyjnych Stutthof i Sachsenhausen, i w końcu do obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie zginął, zamęczony 14 stycznia 1942 r.


  1. Kruszwica - ks. Jan Łój (1908-1942), więzień Dachau

Wikariusz parafii Kruszwica 1936-1939 r. Zamęczony 14 lipca 1942 r. w obozie koncentracyjnym Dachau. Urodził się w Młynicy 19 czerwca 1908 r. Święcenia otrzymał 16 czerwca 1934 r.


  1. Kruszwica- ks. Paweł Pękacki (z. 1953), więzień obozu Dachau
Prepozyt Kapituły Kruszwickiej. Proboszcz kruszwicki. Zmarł 3 stycznia 1953 r.
Był ostatnim kcyńskim, przedwojennym proboszczem. W związku z odpowiednimi zarządzeniami władz okupacyjnych w pierwszym okresie wojny i okupacji niemieckiej, kościół został zamknięty dla wiernych, a całe jego wewnętrzne wyposażenie, w tym i ołtarz główny i boczny zostały bezpowrotnie zniszczone Ksiądz Paweł trafił do obozu w Dachau. Od 1946 do 1949 roku – ks. Paweł Pękacki (przeżył obóz koncentracyjny w Dachau) powrócił i zarządzał kościołem w Kcyni.









  1. Kruszwica - ks. Leon Kijewski (1905-1976), więzień Dachau
Dziekan dekanatu kruszwickiego, odnowiciel kolegiaty. Urodził się w Linowcu 14 kwietnia 1905 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 14 czerwca 1931 r. Zmarł w Kruszwicy 5 listopada 1976 r. Proboszcz parafii pw. św. Ap. Piotra i Pawła, od 1953 r. w Kruszwicy. Administrował również w Dźwierszno w 1936 r. Na parafii kruszwickiej do lat 70tych.








  1. Piaski - ks. Telesfor Kubicki (1905-1940), więzień Stutthof
Urodził się 16 stycznia 1905 r w Brzóstkowie koło Mogilna. Święcenia kapłańskie otrzymał w Poznaniu 14 czerwca 1931 r. Zmarł w obozie koncentracyjnym, w Stutthof 24 listopada 1940 r.
















  1. Polanowice – ks. Ksawery Krawczak (1906-1968), przeżył Dachau

Urodził się w 1906 r. Święcenia otrzymał 10 czerwca 1933 r. Był wikariuszem w Gnieźnie przez rok, od 1937 r. Od 1938 r. przejął obowiązki proboszcza w Polanowicach.

  1. Sławsk Wielki – ks. Karol Schwartz (1872-1952), przeżył Dachau
Urodził się w 1872 roku. Święcenia otrzymał 24 lutego 1898 r. Jako wikary pracował w Kamionkach przez 6 lat, aż do 1904 r. Potem pracował w Strzyżewo Wielkie, do 1914 r. Bóg wezwał go do siebie 16 kwietnia 1952 roku. Ksiądz Kanonik zmarł w wieku 82 lat, był również wieloletnim duszpasterzem w parafii w Sławsku Wielkim, a także administratorem w Strzelnie.








  1. Kościeszki – ks. Antoni Musiał (1906-1982), przeżył Dachau
Urodzony 23.05.1906 w Biesiadkach, syn Józefa i Anny. Święcenia kapłańskie – 12.06.1932 w Poznaniu. W roku 1937 obejmuje parafię Podlesie Kościelne pow. Wągrowiec jako administrator. Posługę w tej parafii pełni do roku 1940, kiedy to zostaje aresztowany przez Niemców i umieszczony w obozie koncentracyjnym w Dachau. Tam doczekał wyzwolenia w dniu 29.04.1945. We wrześniu 1947 wraca do parafii Podlesie Kościelne, przenosi siedzibę parafii do Sarbii, gdzie jest nieczynny solidny kościół protestancki / z czerwonej cegły / i przestronna pastorówka. Kościół przemianowano na rzymskokatolicki, a pastorówka staje się plebanią. Plebania w Podlesiu po okupacji nie nadawała się do pełnienia swojej funkcji. Proboszczem w parafii Podlesie Kościelne z siedzibą w Sarbii jest do sierpnia 1954 r., kiedy to przenosi się do parafii Kościeszki pow. Mogilno i od 1.09.1954 jest tam proboszczem. Proboszczem w Kościeszkach jest przez 15 lat, do 1.11.1969, wtedy przechodzi na emeryturę. Będąc w Kościeszkach, wybudował dla siebie dom w Unisławiu. Po przejściu na emeryturę w 1969 r. opuszcza Kościeszki i przenosi się do Unisławia do swojego domu.. W grudniu 1969 r. zostaje honorowym prałatem. Umiera 12.05.1981 r. w Unisławiu. Zostaje pochowany na cmentarzu przy tamtejszym kościele . Miejsce spoczynku wyznacza kamienna płyta nagrobna, a na niej rok urodzenia i rok zgonu. Opracowano na podstawie informacji obecnego proboszcza w Unisławiu I Jadwigi Jakubowskiej - siostrzenicy ks. Musiała. Zdjęcie płyty nagrobnej przysłała pracownica UG w Unisławiu. Bogusław Kwiatecki - 31.08.2014


Dachau, Niemiecki obóz koncentracyjny – na podstawie wywiadu ze świadkami

Niemiecki obóz koncentracyjny Dachau założono 22 marca 1933 r. na rozkaz Heinricha Himmlera w pobliżu miasteczka Dachau, 15 kilometrów na północny zachód od Monachium. Był to najstarszy obóz koncentracyjny. Dla okupowanej Europy stał się głównym ośrodkiem eksterminacji duchowieństwa, ze szczególnym okrucieństwem polskiej inteligencji i polskiego duchowieństwa. Podstawą istnienia obozu było rozporządzenie „o ochronie narodu i państwa” z dnia 28 lutego 1933 r. Celem władz obozowych było unicestwienie więźniów poprzez ciężką pracę, głód, brutalne metody postępowania i wykorzystanie do badań pseudomedycznych.

Arbeit macht Frei” (Praca daje wolność) czytali kapłani przybyli na plac apelowy obozu Dachau. Głodni i spragnieni księża stali na słońcu i wsłuchiwali się w listę obecności wyczytaną przez jednego z obozowych strażników. Potem skierowano ich do dużej izby, gdzie drobiazgowi pod względem administracyjnym Niemcy ponownie spisali personalia kapłanów. Od tej chwili byli więźniami - Häftlin, dla hitlerowców tylko numerem, niczym więcej. Przeszli do drugiej izby, gdzie zabrano im wszystkie rzeczy osobiste (medaliki, różaniec, książeczki do nabożeństwa, to co każdy miał przy sobie). Nadzy wpatrywali się jak strażnicy, tak po prostu wyrzucają wszystko do śmieci. Niektórzy księża przewidując rewizję ukryli medaliki, zakopali je w ziemi, część udało się ocalić. Później nastąpiło golenie głów, przy czym więźniów mocno okaleczano. Po kąpieli otrzymali oni pasiaste łachy, często niedopasowane. Na nogi otrzymali pantofle na drewnianej podeszwie. Blokowy i izbowy poinformował więźniów o obowiązującym regulaminie życia obozowego i zwyczajach panujących w obozie. Ważną sprawą była orientacja w szarżach esesmanów, którym trzeba było składać meldunki prawidłowo określając stopnie, gdyż za każde fałszywe określenie bito okrutnie lub zmuszano do wykonywania uciążliwych ćwiczeń. Po przydzieleniu łóżek, szafek i miejsc na pantofle rozpoczęła się lekcja słania łóżek „do kantu”. Była to jedna z szykan”.

Do głównych zajęć więźniów należała praca w kamieniołomach, mordercza i wyniszczająca, często 12 godzin na dobę. Ponieważ duchowni rzadko mieli wyuczony zawód, brano nas do najcięższych i najgorszych prac. Plagą była ogromna ilość wszy gnieżdżących się nie tylko w siennikach, ale w niezmienionej tygodniami bieliźnie i odzieży.

Mimo ciężkich obozowych warunków każdą wolną chwilę wypełniali modlitwą poranną i wieczorną z brewiarza, którą znali na pamięć. Odmawiali nowenny do św. Barbary, patronki dobrej śmierci, do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy o łaskę zdrowia, wytrwania i wolności. W krótkim czasie, te nowenny stały się ich wspólnymi modlitwami. Wiara w opatrzność Bożą dawała nadzieję przetrwania „piekła”.

Większość księży polskich, pracowała w Dachau na tzw. plantacjach. Były to wielohektarowe obszary pól i łąk. Praca tam była bardzo ciężka. Latem, w upalne dni dokuczało górskie słońce, zimą deszcz, mróz i śnieg były nie do zniesienia (bielizny ciepłej nie otrzymywali).

W obozie nie było zwierząt pociągowych, zastępowali je księża. Zaprzęgali ich do pługa przy usuwaniu śniegu z obozu, do wozów, do bron i pługa przy uprawie roli, a nawet do wału ugniatającego szosę.

Do obowiązków kapłanów należało także noszenie trzy razy dziennie posiłków dla całego obozu. Kotły napełnione kawą lub zupą ważyły około 80 kilogramów. Kto nie mógł udźwignąć kotła był bity i kopany. Niemcy mówili <Klechy podają do stołu>: „Tam były kotły po 50 i 100 litrów. Kotły miały po jednej i po drugiej stronie uchwyty. Jeżeli uchwyty były wyrobione, to dłonie dotykały gorącego kotła, a to bolało. Był czas, że my księża musieliśmy nosić jedzenie obiadowe dla wszystkich baraków, a było nas tysiące więźniów. Każdy kocioł miał wypisany kolejny numer baraku. Trzeba było stanąć obok kotła i jak SS-man krzyknął, to musieliśmy kocioł podnieść i wyjść z nim. Najgorzej mieli ci księża, którym przypadły ostatnie baraki. W kuchni były dwa stopnie cementowe, zdarzały się potknięcia, szczególnie starszych księży, a wtedy wylana kawa lub zupa nie trafiała do baraków, a my byliśmy dotkliwie bici, często do nieprzytomności. Wszystkie te czynności należało wykonywać biegiem, przy krzykach i biciu. My, młodsi księżą staraliśmy się pomagać starszym. Pamiętam nieludzkie pobicie przy noszeniu ciężkich kotłów biskupa Michała Kozala. Już pozbawionego sił, izbowy Willy powalił na podłogę i skopał”- mówił ksiądz Leon Stępniak, najstarszy więzień ocalały z Dachau.

Głód, towarzyszący od rana do wieczora był jedną z największych udręk, jakie więźniowie przeżywali w Dachau. Racje żywnościowe nie były wystarczające. Jedzono wszystko, co nadawało się do jedzenia, trawy, kwiaty, robaki, żaby, jeża. Głód i choroby sprawiły, że słabsi, chorzy lub starsi księża, umierali.

Obóz Dachau wyzwolono 29 kwietnia 1945 r. Była niedziela, godzina 17.25, obóz został zdobyty przez niewielki oddział żołnierzy amerykańskich 7 armii generała Pattona. „Była piękna, słoneczna niedziela. Modliliśmy się, kiedy nagle usłyszeliśmy odgłosy niewielkiej – jak się okazało – grupy nadchodzących żołnierzy amerykańskich” - mówił ksiądz Leon. Na powitanie żołnierzy wybiegli wszyscy, którzy mogli się poruszać. Słyszało się niemilknącą, różnojęzyczną radość, brawurowe oklaski na cześć żołnierzy amerykańskich. Więźniowie rzucali się sobie w objęcia i całowali wzajemnie. Była to radość po tylu latach męki i udręczenia. Radość była tym większa, gdyż tego samego więźniowie dowiedzieli się, iż z rozkazu Heinricha Himmlera 33 tysiące więźniów miało być zastrzelonych o godzinie 21.00, a obóz ziszczony i spalony. Polscy kapłani mający wielkie nabożeństwo do św. Józefa Kaliskiego złożyli dnia 22 kwietnia 1945 roku ślubowanie o pielgrzymowaniu do Jego sanktuarium w Kaliszu w podzięce za wybawienie. Ci, którzy przeżyli, uznali wyzwolenie dnia 29 kwietnia 1945 r. za cud.

*Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:
Anna Jagodzińska z d. Stępniak/bratanica.
O. Albert Z. Urbański „Duchowni w Dachau wspomnienia z przeżyć około dwóch tysięcy księży w hitlerowskim obozie koncentracyjnym” Kraków 1945.

"Inowrocławski słownik biograficzny", K-PTK 1991.

Rocznik Archidiecezji Gnieźnieńskiej.
K. Hewner, Kolegiata śś. Piotra i Pawła w Kruszwicy, Krusziwca 1998.
Katolik” nr 14 – 1.02.1919r. w artykuł „Okrucieństwa Grentzchutzu“.
D. Dąbrowska, Ks. Antoni Ludwiczak 1878-1942, Poznań 1988.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz