niedziela, 30 kwietnia 2017

3 Maja w Inowrocławiu - odezwa do obywateli 1938 r.

Rodacy! W rocznicę Konstytucji 3-go Maja stajemy wszyscy w zwartym szeregu i składamy hołd mądrości politycznej Ojców naszych zawartej w 3-Majowej ustawie. Serca uderzają nam radośniej, a w duszach naszych rośnie poczucie dumy narodowej. Jedno bowiem zaakcentowała konstytucja 3-go Maja przed całym światem bardzo silnie, że Naród polski to Naród wielki i niezmożona jest jego potęga, gdy się o sprawy Ojczyzny zakłopota i do zgodnej stanie pracy.

Rodacy! Wśród wstrząsów politycznych ostatniej ostatniej doby bije znów ważna dziejowa godzina dla Polski. Musimy wydobyć ze siebie jak najwięcej sił i energię tych sił rzucić na szalę dziejowych wypadków, aby zaważyć bardzo mocno w reorganizacji politycznej Europy i świata. Pamiętajmy, że na międzynarodowym forum politycznym jedno tylko imponuje i przekonuje: Zgodna postawa całego narodu poparta zbrojnym ramieniem Armii.

Dlatego podobnie jak w owym pamiętnym 3-cim Maju, tak i dziś niech stanie Naród cały w zgodnym ordynku.

Wzywamy i prosimy społeczeństwo, aby czcząc godnie wiekopomną rocznicę konstytucji jako Święto Polski, w dniu tym:
  • jak najpiękniej przystroiło domy chorągwiami o barwach narodowych, zielona i.t.p;
  • ozdobiło okna nalepkami narodowymi i chorągwiami o brawach narodowych, zielenią itp.;
  • szczególną ofiarność okazało na „Dar narodowy 3-go Maja”;
  • wzięło gremialny udział w całodziennym obchodzie obchodzie.

Prezydium Miejskiego Komitetu Obchodu Konstytucji Trzeciego Maja na miasto Inowrocław.

Program obchodu:

2 maja 1938 r. godz. 19-ta wywieszenie chorągwi narodowych, godz. 20-ta capstrzyk orkiestr wojskowych po ulicach miasta.

3 maja 1938 r. godz. 6-ta pobudka po ulicach miasta; godz. 8-13-tej zbiórka publiczna na rzecz T.C.L.; godz. 9-ta uroczyste nabożeństwo dla wszystkich szkół w kościele Matki boskiej; godz. 10-ta raport wojska, organizacji pw. i wf. oraz stowarzyszeń na Rynku; godz. 10:30 uroczyste nabożeństwo w kościele Farnym (św. Mikołaja), po nabożeństwie defilada wojska, organizacji pw. i wf. oraz przemarsz organizacji społecznych na Al. Sienkiewicza: godz. 14-18-tej loty pasażerskie na Lotnisku organizowane przez Aeroklub Kujawski za opłatą zł 5, - zgłoszenia wcześniej kierować na Lotnisku telefonicznie. Godz. 16:30 bieg narodowy na przełaj organizuje K.S.Goplania: godz. 17-19tej dancing w hotelu pod „Lwem” na rzecz T.C.L.; godz. 20-ta wieczornica w Teatrze Zdrojowym z następującym programem:
  • słowo wstępne ks. dyr. Misiak
  • orkiestra wojskowa;
  • referat adw. Tadeusza Przybyszewskiego;
  • chór męski „Echo:;
  • orkiestra;
  • wspólny śpiew.

Oprac. Bartłomiej Grabowski, na podstawie Dziennika Kujawskiego, nr kwiecień 1938 r. Fot. pochód trzeciomajowy Mątwy-Inowrocław, lata 30-te XX wieku, zbiory ZHR. 



sobota, 22 kwietnia 2017

Jak w dwudziestoleciu międzywojennym w Kruszwicy urządzano uroczystości 3 Maja?

Do uroczystości majowych przygotowywano się dwa tygodnie wcześniej. W salce p. Rucińskiego odbyło się w 1932 r. zebranie, które zwołał ówczesny burmistrz Stanisław Borowiak. W związku ze świętem narodowym w dniu 3 Maja, uchwalono w kwietniu program obchodów, który przedstawiał się następująco: rano zbiórka wszystkich miejscowych stowarzyszeń i organizacji przed hotelami, skąd wyruszył pochód do kościoła. Pochodowi towarzyszyła orkiestra. Odbyło się nabożeństwo. 

Po południu wymarsz stowarzyszeń wojskowo-wychowawczych w kierunku strzelnicy Bractwa Strzeleckiego, gdzie nastąpił konkurs – strzelanie o puchar wędrowny. Wieczorem odbyła się wieczornica harcerska. 

Świętowały również wsie. Przykładowo w Chełmcach uroczystości 3 Maja zorganizował S. Kempski wraz z Towarzystwem Powstańców i Wojaków. Program stowarzyszenia: zbiórka przy szkole, potem nabożeństwo. W kościele: słowo wstępne, śpiew chóralny, odczyt o Konstytucji 3 Maja i Deklamacja, na zakończenie wspólny śpiew. W uroczystości wzięły udział wszystkie towarzystwa z okolic wsi. 

Wieczorem miejscowe SMP zorganizowało przedstawienie amatorskie w sali p. Śmigielskiego. Odegrano dwie sztuki: „Świat bez mężczyzn” w trzech aktach Horsta i komedie w jednym akcie „Żyd w beczce”. Cena wynosiła 2,50, 2, 1,50 zł. Po przedstawieniu odbyła się zabawa taneczna.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie Dziennika Kujawskiego z 22 kwietnia 1932 r. Fot. Kurier Galicyjski, obchody 3 Maja.

środa, 19 kwietnia 2017

Porucznik Czesław Józef Zaleski (1907-1940)

Porucznik rezerwy Czesław Józef Zaleski, właściwie Zalewski, syn Józefa i Marii z Pietrzyków, ur. 10 lutego 1907 w Kruszwicy, ochrzczony w Kołbielu. Absolwent seminarium nauczycielskiego w Warszawie (1927). Nauczyciel w Gimnazjum imienia Stanisława Staszica w Lublinie. Ukończył SPRPiech. w Zambrowie (1930). Ppor. od 1 I 1933, por. od 1 I 1937. Zmob. do 8 pp Leg. Żonaty z Franciszką z Gajewskich, miał syna Andrzeja. Zamordowany w 1940 r. w Smoleńsk, siedziba NKWD lub Las Katyński koło Smoleńska, miał 33 lata. Pochowany w Katyniu, Polski Cmentarz Wojenny.






Źródło:

  1. CAW, AP 2559, 4323
  2. MiD WIH, L.W. 032/2 z 14 IV 1940

sobota, 15 kwietnia 2017

Dawna wieś kujawska w okresie Wielkanocnym

Choć dziś nie obchodzimy tak uroczyście święta, jak dawniej, to wiele z pięknych zwyczajów starodawnej wsi polskiej przetrwało i utrwaliło się w naszej świadomości. Mamy obowiązek przekazywać je dalej.

Święta przypadają najczęściej w czasie wiosennym, poprzedzane są wielkimi przygotowaniami. W domach czyniono dawniej porządki, bielono izby i budynki gospodarskie. Na kilka dni przed świętami gospodynie krzątały się z zapałem przygotowując całe stosy szynek, kiełbas, pieczeni, wędlin, placków, babek, mazurków itp. przyozdabiano mięsiwo, różnymi ornamentami, ze smalcu u wyciętymi kawałkami kolorowej galarety, pieczywo lukrowano ozdobnie, a wszystko majano gałązkami zielonego barwinku. Nad ustawionymi na stole półmiskami panował krzyż, obrośnięty jasno zieloną drobną rzeżuchą.

Gdy dzisiaj czytamy opis „święconego” na wsi wydaje się nam to dziwne, zastanawia kto był wstanie przygotować tyle jadła i napoju. Otóż, dawniej stół dworski utrzymywał połowę służby i czeladzi a mianowicie wszystkich bezżennych i niezamężne, każdy otrzymywał święcone oddzielnie, składające się z wielkiego pszennego pierogiem placka i głębokiej misy naładowanej rozmaitym mięsiwem.

Nie zapominano również o biednych, sierotach, starych sług, kalek i podróżnych. Dostawali także święcone, tak jak i pasterze, stangret, stróż, ogrodnik i inna służba. Za całe pożywienie służyło święcone.

W wielką sobotę oczekiwano proboszcza, który w dniu tym objeżdżał dwory, wioski i zaścianki, poświęcając swym parafianom dary Boże. Na wieść o przybyciu kapłana powstawał we wsi niezwykły ruch. Biegano z tą wiadomością od chaty do chaty. Spod każdej strzechy wychylała się kobieta niosąc spiesznie do dworu kobiałkę z ciężarem, zawiniętą w biały czysty, szeroki z frenzlami ręcznik domowej roboty.

Następowała chwila uroczysta, tradycyjna. Przed starym gankiem wspartych na czterech słupach, ustawiały wieśniaczki na ziemi swoje kobiałki w duże półkole i okrywały z białych zasłon to co było do poświęcenia. Święcone było podobne do dworskiego, jednakże troszkę uboższe i czasem brakowało mazurków.

W każdej kobiałce kraśniało kilka pięknych kolorowych jajek, w nie kórych okolicach artystycznych pisanek, rozpierał się podłużny pierog, do którego tulił się podłużny ser biały opasany wiankiem kiełbas, kawał wędzonki, chleb i sól do poświęcenia niezbędne. U możniejszych pyszniła się wspaniała babka lub też pieczone prosie z jajkiem lub chrzanem w zębach. Wszystko przybrane było zielenią.

Gdy już zebrali się wszyscy, postawiono na środku ceber z wodą ze studni. Wszyscy wychodzili na ganek z kapłanem przybranym w białą komżę, który przeczytawszy z książki modlitwę, wsypał szczyptę soli do cebra z wodą i podanym mu domowym kropidłem skrapiał kobiałki, a po tym lud poczynił znak krzyża na sobie. Ta sama ceremonia była później powtórzona w pokoju, w którym ustawione było święcone (w ścisłym gronie rodzinnym).

Później każdy z przybyłych czerpał trochę wody i zachowywał ją do święcenia mieszkań, budynków, dobytku i do chrztu niemowląt w nagłej potrzebie.

Wieczorem lub rano starsi jechali na rezurekcję, a dzieci zostawały w domu. Z kościoła wstępowano jeszcze do proboszcza, aby powinszować mu wesołych świąt i podzielić się jajkiem święconym. Rano w pierwsze święto liczna gromada młodszych gospodarzy u parobków w ubiorach świątecznych, przybywała do dworu winszować świąt i śpiewała potężnym głosem „Alleluja”. Dziedzic częstował winszujących święconym.

Na Kujawach istnieje wiele tradycyjnych zwyczajów wielkanocnych, których odwieczne obrzędy łączą się z nowszymi, pochodzącymi z epoki chrześcijańskiej.

Bardzo wesoło spędzano święta wielkanocne we wsi, gdzie do dziś zachowało się wiele dawnych zwyczajów i obyczajów.

Do takich zwyczajów należy oczywiście malowanie jaj, czyli tzw. „pisanki”. Jest to zwyczaj znany znany całej Słowiańszczyźnie, ale także obchodzony u wielu innych narodów. Już Wincenty Kadłubek, kronikarz polski, pisał o nieposłusznych względem panujących podanych w Polsce „bawili się panami swymi, jak malowanymi jajkami”. Miał on oczywiście na myśli pisanki wielkanocne i znana zabawę świąteczną ich tłuczenia.

Według legendy zwyczaj malowania jaj wielkanocnych wprowadziła św. Magdalena. Wróciwszy z pustego grobu Chrystusa, ujrzała wszystkie jajka, pozostawione w domu, pomalowała na czerwono. Inne podanie głosi, że gdy prowadzono Chrystusa na śmierć, pewien biedak, niosący kilka jajek do miasta, postawił koszyk i pomagał dźwigać krzyż Jezusowi. Kiedy wrócił, zauważył, że jajka w koszyku zamieniły się w piękne pisanki.

Ciekawy zwyczaj polski, odbywa się też w Wielką Niedzielę o zmroku, lud wychodził w pole, niosąc wodę święconą i krzyżyki z cierni głogowych, poświęconych w Wielki Piątek. Przy śpiewie każdy obchodził swoje pole, wbijał w ziemię krzyżyki i święci rolę wodą. W tym dniu nic w chatach wieśniaczych nie gotowano, jadano tylko „święcone”. Wszyscy w największym skupieniu spędzają pierwszy dzień u siebie w domu. Dlatego też w całej wsi panowała niezwykła uroczysta cisza.

W drugie święto we wsi zaczynała się dawno oczekiwana uciecha czyli „śmingus” zwany również „dyngusem” lub „oblewanką. Biegało się po wsi z konewką lub dzbankiem pełnym wody w ręku budzić innych. W ruch szły sikawki, flaszki, wszystko co mogło służyć do przenoszenia wody i dopadano w stodole, czy chacie bidaczkę, czy biedaka. Ochlapano od stóp do głów każdego kto się zbliżył.

Pięknym zwyczajem były także obchody „śmigutników”. Chłopi chodzili po wsi, w przebraniu, ich ubiór składał się „ze starych galganów, które przy pomocy słomianych nowróseł, okręcali dookoła siebie. Na głowę wdziewali czapki papierowe lub słomiane. Wbiegłszy do chaty wypowiadali różne wiersze.” Za wygłoszoną orację śmigustnik otrzymywał nagrodę, parę jajek lub kawałek chleba.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, według wspomnień starszych mieszkańców wsi kujawskiej, między innymi Zygmunta Glogera.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Prawo Polskie - podatki w starodawnej Polsce

Podatki w Starodawnej Polsce zwano: tributum, contributio, census, westigal, gabella, exactio, collestae, datio, pobór, dań, czy płat. Znali je Piastowie również na Kujawach. Organizując swoje rządy, nadawali je książęta znad Gopła. Daniny znali także nasi zachodni sąsiedzi, którzy już wcześniej zamienili wiele służb i danin na brzęczące monety, wcześniej wypłacano „podatki” w naturze, tj. zbożem, bydłem i pracą. Polska była uboższa w kruszec, to też podatki pieniężne wprowadzono później. Jednakże kupcy zachodni w dobie Piastów, potrafili się dostosować do warunków handlowych, daniny składane w naturze nazywali „prawem polskim”.

Wśród obowiązków względem państwa pierwsze miejsce zajmuje służba wojenna (expeditio). Właściwie jądro siły zbrojnej stanowiło rycerstwo, z którym władca robił wyprawy na Pomorze, Ruś, do Węgier, Moraw i Czech, ale w obronie kraju nie pogardzono drużynami tarczowników złożonego z mieszkańców wsi. W razie napadu, cała ludność zagrożonej ziemi stawała pod bronią. Każda okolica posiadała swój „gród”, czyli miejsce obronne z wysokim wałem, palisadami i wodą lub bagnami, gdzie zamykano kobiety, dzieci i dorobek. Mężczyźni szli walczyć z nieprzyjacielem, robić zasadzki i zasieki po lasach. Grody dostarczały drużyny do naprawy i obrony wczesnych „warowni”, w swej okolicy. W czasie pokoju załoga takich grodów, oprócz urzędników kasztelańskich lub książęcych, składała się przeważnie z chłopów, którzy kolejno ze swych opól i osad leśnych pełnili obowiązek stróży grodowych. Późniejszy okres w dziejach piastowskich, a także służba przy owej straży doprowadziła do swego rodzaju ewolucji, powstania rzemiosła wojennego. Taka „straż zamkowa”, istniała także w Niemczech i Węgrzech. Chłopi kujawscy tworzący taką straż potrafili zwyciężać krzyżaków, jak to miało miejsce pod Dąbkami w 1431 roku.

Utrzymanie grodu było obowiązkiem okolicznej ludności, to przecież mieszkańcy chronili się w nich w czasie wojny. „Stróża zamkowa”, należąca do obowiązku, podobnie jak służba wojskowa, zmieniła się z czasem w stałą daninę. Nastąpiło to prawdopodobnie w XII wieku., ponieważ w XIII wieku była już powszechna. Za króla Krzywoustego był to jeszcze obowiązek ogólny, ale już Leszek Czarny miał pewien kłopot z naprawą mostów swojej sieradzkiej dzielnicy, bo znaczną jego część jego księstwa zajmowała kasztelania wolborska, własność biskupów kujawskich, których ludzie byli zwolnieni już od robót mostowych. W ciągu zaledwie półtora wieku wprowadzono wiele podobnych zwolnień z ciężaru pracy dla mieszkańców w dzielnicach.

Bardzo ważnym obowiązkiem ludu było zakładanie słynnych zasieków leśnych na granicach Polski, o których mówił cesarz niemiecki Fryderyk Barbarossa. W razie potrzeby przy do rąbania zasieków powoływano ludność z wnętrza kraju, która pomagała nadgranicznym obrońcom.

Do zakresu usług publicznych należy dodać tzw. „ślad” (vestiga), czyli obowiązkowa pogoń za śladem uciekającego złoczyńcy. Chłopi byli więc obowiązani do gonitwy za zbiegiem, z „krzykiem” gonić za jego „śladem”, dopóki nie dotarli do sąsiedniego grodu i nie powierzyli sąsiadom dalszej pogoni. Podobnie robiono w Anglii. Zaniedbanie pogoni pociągało za sobą koszta, płacenie kary za przestępstwo, a schwytanie go uwalniało ludność od odpowiedzialności.

Najdokuczliwszym jednak ciężarem składanym na rzecz panującego księcia były „podwody”. Aby utrzymać kontakt między grodami i móc wysyłać urzędnika, trzeba było dostarczyć dobrego konia pod siodło. Do władców czyli panów, szlachty i rycerstwa, należał również transport, wymagający szczególnego pośpiechu (condictus) przewóz żywności, łatwo ulegającej zepsuciu, np. świerzej zwierzyny, ryb i placków pszennych, a także złota jeńców i wina. Natomiast chłopi przewozili końmi lub wołami: zboże, skóry, wosk, żelazo.

Każdemu „przewodowi” towarzyszył „komornik” książęcy, czyli dworzanin, w służbie panującego. Komornik taki pilnował własności pańskiej, czuwał nad przeładowywaniem i pośpiechem. Jeżeli „przewód” przybył bez komornika, chłopi nie mieli obowiązku go przyjmować. Każda osada odpowiadała za całość transportu, dopóki go pod dowozem komornika nie oddała sąsiedniej osadzie.

Kosztowny był również ciężar żywienia dworu książęcego, gdy ten podczas podróży zatrzymywał się gdzieś na popas. Pamiętajmy, że we wczesnym średniowieczu rządzenie krajem, polegało na ciągłym objeżdżaniu „grodów” przez panującego, sądzeniu spraw i sporów.

Daniny w naturze – były wybierane przez poborców książęcych, - sięgały bez wątpienia prastarych czasów powstania władzy książęcej, kiedy to ludność całego kraju część swego dobytku i plonów roli składała na utrzymanie panującego.

Do takich danin należał przede wszystkim „naraz” lub „narzaz”, danina z wieprzów, a zapewne i innego dobytku, na rzeź dla książęcego dworu, cząstka corocznego przyrostu trzód wieśniaczych, potrzebna do zaspokojenia codziennych potrzeb książęcego stołu.

„Narzaz” wybierano opolami, tj. daninę z krów i wołów. Ludność opola składała corocznie po jednym wole i po jednej krowie do grodu.

Stąd też powstała nazwa „dani opolnej”. „Naraz” w postaci składanego królowi podatku od mięsa dotrwał czasów późniejszych, Kazimierz Jagiellończyk w 1454 roku, zatwierdzając przywileje stanów pruskich, uwalnia te stany od „narzazu”. Chłopi składali daninę za to, że mogli mieć barcie w borach książęcych.

Chłop dawał garnek czyli „garniec” miodu, osada trzy garnce, całe opole kadź miodu.

Inną daniną stanowił „sęp”, składany z pszenicy, owsa i jęczmienia. Zwykle poborów dokonywano w dzień św. Marcina.

Zboże odwożono do grodów książęcych, rozsianych po kraju, gdzie drużyna książęca chroniła zapasy przed napadem.

Poza tym, także dopóki nie było zbyt dużo monety, daniny składano księciu w skórach i futrach.

Najważniejszym jednak podatkiem było powołowe, pobierane od ilości radeł i wołów, których opodatkowany używał do uprawy swojej roli. Radło było pierwotnym narzędziem do orania. Ten gruntowy podatek pochodzący, jak się zdaje, z zamiany pierwotnej stróży grodowej na pieniądze, przetrwał najdłużej, jako wyraz uznania władzy książęcej nad ziemią, i kiedy wszystkie inne ciężary znikły, król Ludwik, następca Kazimierza Wielkiego, zastrzegł sobie w dyplomie koszyckim zachowanie poradlnego w wysokości dwóch groszy od łanu.

Jeszcze innym podatkiem było „podworowe” później nazwane podymnem, czyli opłata od domów mieszczańskich i kmiecych, jako drobnych jednostek osadniczych. Podworowe zwano inaczej kunnem, bo jeszcze w XIII w. najpospoliciej dawano z domu po dwie skórki wiewiócze czy kunie co roku.

W ziemi Krakowskiej widzimy od XI w. podatek zwany „pomocne”. Był to zapewne, jak „pomoc” w Czechach, podatek nadzwyczajny, dodatkowy, naśladowany ze skarbowości czeskiej.

Obowiązek podejmowania dworu książęcego w czasie objazdu księcia po kraju, zwany był „stanem”, już od czasów Krzywoustego został zamieniony drogą wyjątkowych przywilejów lub dobrowolnego układu z skięciem na podatek pieniężny. Pomimo to jednak w rocznikach duchowieństwa z czasów Jagiełły znajdujemy przypis „utyskiwania na ucisk sprawiany dobrom duchownym przez przejazdy królewskie czyli „stan”.
Prócz danin stałych, skarb książęcy miał jeszcze dochody z różnych opłat okolicznościowych. Niektóre z tych opłat wynikały z zasady, że książę jest panem całego kraju, stąd żadna ważniejsza chwila w życiu jego nie może minąć bez podarunku. Dziewczęta i wdowy z osad kmiecych przy zamąż pójściu składały garniec miodu, co zwano „wdowiem” i „dziewiczym”. Był to zwyczaj dawny, zniesiony w 1232 roku na Mazowszu.

Ważną rubrykę dochodów stanowiły opłaty sądowe. Ponieważ książę był najwyższym stróżem prawa i sędzią, kto więc złamał prawo winien był zapłacić karę do skarbu książęcego, zależną od wielkości przestępstwa – pewna część tych opłat szła do skarbony sędziego, kasztelana lub jego urzędników, którzy w imieniu i zastępstwie księcia sądzili.

Należał się także księciu udział w zysku handlowym, osiąganym przez każdego cudzoziemskiego kupca. Udział ten pobierany był pod nazwą myta i targowego. Prócz myta, opłacał kupiec jeszcze na targu przy sprzedaży towaru pewną prowizję od jego ceny, zwaną targowem. Wybierali tę opłatę celnicy i nadzorca targu, bez których nie wolno było zawierać żadnej umowy kupieckiej, żeby skarb książęcy nie doznał uszczerbku.

Czasem książę w dowód szczególnej szczodrobliwości, obdarował prawem pobierania targowego jakiś klasztor, czy zasłużonego rycerza. Częściej obdarzał książę dziewięciną, czyli dziewiątą częścią z dochodów jakiegoś targu.

Poborcami opłat targowych byli na znaczniejszych targach mincarze książęcy, jako biegli znawcy kruszczu i obcej waluty. Dochody targowe napełniały skarbiec książęcy. Pewien tylko procent, z tych opłat potrącali dla siebie poborcy, jako wynagrodzenie za czynności urzędowe.

W dokumentach łacińskich z doby Piastów spotykamy następujące nazwy polskie rozmaitych podatków, opłat i powinności „Dań” - „powołowe” - „poradlne” - „pługowe” - „stróża” - „podymowe” - „pomocne” - „poduszne” - „podwozowe” - niostwe” - „mostowe” - „kunne” - „podworowe” - „maraz” i „narzaz” - „przewód”, tj. obowiązek torowania drogi przez puszcze, zaspy śnieżne - „powóz” - „pobór” - „myto” - „pozewne” - „przysiężne” - „pieszyślad” - „pogoń” - „targowe” - „łanowe” - „polowe” - „stan” - „rogowe” - „sęp” - „przesieka” - „podwody” - „narębne”. Były także podatki zwane: „czopowe, czwarty grosz, czynsz, czynsz, dziesięciny, egzolicja, hiberna, kanon, kontyngens liwerunkowy, kozubalec, kwarta, kunica, Litkup, łanowe, młynowe, mostowe, mostne, ofiara, ogonowe, pańszczyzna, podworowe, pojemczyzna, porękawiczne, powołowszczyzna, rogowe, suchomelszczyzna, świętopierze, świńszczyzna itp.” Prze epoką Jagielońską znene były podatki: „ obiedne, godne, opolne, wojenne, kolenda, krowne, psarskie, przełaja, czynsz królewski, królewszczyzna”.

Pozwalamy wójtowi i ławnikom w razie potrzeby użyć przy poborze przymusu, tj. wyłamywać drzwi, rozbijać skrzynie, okna, zamki, imać ludzi na targu, po ulicach i domach – zwyczajny średniowieczny edykt podatkowy w Zachodniej Europie, sposób egzekowania podatków nie należał do przyjemnych.

W Polsce na klika tygodni przed poborem wywoływano i otrębywano po miasteczkach i wioskach, w czasie targów i nabożeństw, rozkaz poboru. Poborcy podatkowi, którzy potem objeżdżali wsie i miasta, otrzymywali od mieszkańców pewną nagrodę za swe trudy. Nie były to jednak znaczące wpływy skoro książęca z wielką łatwościa zrzekali się danin. Uzyskiwali je od panujących duchowni, a potem panowie.

Ciekawostką jest wprowadzenie w 1673 r. akcyzy od warzenia napitków. Anna Jegiellonka uprawiała rzadki w swoim czasie tytoń, za Władysława IV i Jana Kazimierza rozpowszechnił się jako tabaka do zażywania i nabijania fajki do palenia, także został opodatkowany za Jana III w 1677 r.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: Ks. S. Chodyńskiego: „Podatki w dawnem prawie polskiem” (Encyklopedja kościelna t. 20, str. 19 — 36); J. Kleczyński. „O podatkach gruntowych stałych w Królestwie Polskiem” wyborną rozprawę napisał Wojciech Trzetrzewiński (Warszawa, drugie wydanie r. 1861); Kruszwica Zarys Monograficzny, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965; B. Grabowski, 100-lecie Koła Pszczelarskiego w Kruszwicy, Historia niezwykłej pasji, Lubliniec 2016.














czwartek, 6 kwietnia 2017

Tadeusz Prandota-Trzciński (1846-1934)

Tadeusz Trzciński – doktor obojga praw, ziemianin. Urodzony 8 marca 1846 roku w Ostrowie nad Gopłem. Syn Edwarda i Eleonory z domu Kułakowskiej. Studiował na uniwersytetach w Brlinie i Lipsku. Gospodarował na majątku w Popowie. Przez 14 lat był prezesem Towarzystwa Rolniczego Inowrocławsko-Strzelińskiego, współzałożycielem, pierwszym prezesem i członkiem honorowym Kółka Rolniczego w Ostrowie, członkiem honorowym Związku Ziemian powiatu inowrocławsko-strzelińskiego i współzałożycielem Cukrowni „Kruszwica”. Zmarł 4 kwietnia 1934 roku w Popowie.1


Ziemiaństwo Wielkopolskie poniosło niepowetowaną stratę! Nestor Ziemiaństwa Wielkopolskiego dr. Tadeusz Trzciński z Popowa nie żyje! Taka wieść rozeszła się wczoraj lotem błyskawicy po całych Kujawach. Ktoby nie znał tego typu prawdziwego ziemianina, Polaka, Obywatela! Za czasów zaborczych odgrywał śp. Dr. Trzciński w pracach społecznych i w obronie narodowości, a przedewszystkiem w obronie ziemi polskiej, bardzo poważną rolę. Do ostatniej chwili swego pracowitego życia, stał jak żołnierz na posterunku, bo żył życiem gospodarczem, politycznem i społecznem, mając zawsze dobro Ojczyzny na sercu. Pozostawił żonę, Jadwigę z Lniskich, znaną ze swej dobroczynnej działalności. Wychował tęgich i wzorowych synów, którzy zajmują dzisiaj poważne stanowiska, a mianowicie Dr. Edwarda z Gocanówka, członek zarządu Cukrowni w Kruszwicy, Janusz, właśc. Mietlicy, Karol-Hankewiec w Poznaniu i Kazimierz, major wojsk polskich obecnie w Gnieźnie. […] Eksportacja zwłk z domu żałoby w sobotę, dnia 7-go o godz. 10-tej do kościoła paraf. W Ostrowie n. Gopłem – Dziennik Kujawski 1934, R. 42 nr 78 (6 kwietnia).




Materiały zebrał Bartłomiej Grabowski.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Henryk Łada (1937-2006)

Nowe pokolenie historyków uczy się od swoich poprzedników i stawia sobie za cel kontynuacje ich pracy. Mimo upływu lat niektóre techniki zdobywania wiedzy o przeszłości nie uległy wielkim zmianą, aby badać historię należy docierać do ludzi, pytać o przeszłość, spisywać i przekazywać zdobytą w ten sposób wiedzę. I choć dziś to zadanie wydaje się nieco łatwiejsze, to jeszcze nie tak dawno bowiem w latach 70/80-tych nie było to takie proste, ludzie nie mieli dostępu do tak szerokich mediów.

W tym trudnym okresie dla Polski działał znany regionalista kujawski Henryk Łada (1937-2016). Głównym tematem jego opracowań były Kółka Rolnicze i Towarzystwa Ziemiańskie, a także organizacje patriotyczne tj. „Sokół”.1 Był wielkim pasjonatem, przyjaciele mawiają, że kochał Kujawy i wielką przyjemność sprawiało Henrykowi zbieranie informacji do publikacji, a przede wszystkim obcowanie z ludźmi. W zasadzie do końca swych dni zajmował się pracą społeczną i historyczną.

Henryk Łada urodził się 27 kwietnia 1937 r. w Kruszy Duchownej, syn znanego działacza Antoniego Łady i Leokadii z domu Lewandowskiej. W 1969 r. ukończył studia magisterskie na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 1980-1982 był nauczycielem I LO im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu.2

Od 16 października 1980 r. współtworzył i przewodniczył MKZ NSZZ "Solidarność" oświaty inowrocławskiej.3 Dnia 14 grudnia 1980 r. został wybrany przewodniczącym Komisji Okręgowej NSZZ "Solidarność" nauczycieli. Brał udział w krajowych zjazdach sekcji oświaty NSZZ "Solidarność. Na początku kwietnia 1981 r. współorganizował w Inowrocławiu Komitet Założycielski Niezależnego Samorządnego Związku Młodzieży Szkolnej "Solidarność". Współorganizował Zjazd Krajowy Sekcji Oświaty i Wychowania, który odbył się w dniach 13-14 czerwca w Inowrocławiu.4

Dnia 25 lipca 1981 r. wybrany został członkiem zarządu inowrocławskiego Oddziału NSZZ "Solidarność" oraz członkiem komisji d/s organizacyjnych i szkolenia. Przewodniczący Henryk Łada został na krótko aresztowany, a w jego mieszkaniu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa przeprowadzili rewizję. Wkrótce dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Inowrocławiu nie przedłużył z nim umowy o pracę. Pozostając w trudnej sytuacji został zmuszony podjąć pracę fizyczną w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej. Do pracy w szkolnictwie nie powrócił już nigdy.5

Był człowiekiem bardzo pracowitym, zadbał o odbudowę Towarzystw Gimnastycznych Sokół, co udało się dzięki wsparciu kolegów z Bydgoszczy. W 1988 r. rozpoczął starania o wznowienie działalności Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w Inowrocławiu, które czerpało z tradycji sokolej z 1884 r.6 Rejestracji członkowie dokonali 28 lutego 1989 r., Henryk Łada prezesem tej organizacji był do 1991 r.7 Wznowił również działalność TG Sokół Inowrocław – Mątwy, pomógł w założeniu też gniazda w Gniewkowie.8

Publikował książki, a także dziesiątki artykułów o historii Kujaw. Był również wydawcą oraz redaktorem naczelnym kwartalnika Sokół organu ZTG Sokół w Polsce, który ukazywał się w latach 1990-1995 w Inowrocławiu, prowadził zespoły tańca towarzyskiego, będąc jednocześnie członkiem Kujawsko-Pomorskiego Okręgu Polskiego Towarzystwa Tanecznego, sam również był znakomitym tancerzem. Działacz solidarnościowy, a także społeczny. Z jego inicjatywy doszło do odbudowania pomnika nagrobnego na grobie Emilii Zakrzewskiej, założycielki pierwszego Kółka Włościanek w Wielkopolsce. Dzięki jego osobistemu zaangażowaniu 6 września 1981 r. odsłonięto na budynku Dworca PKP w Inowrocławiu tablicę poświęconą pamięci Leona Czarlińskiego. Założyciel i prezes Związku Rodu Ładów w Inowrocławiu. Był urzędnikiem administracji państwowej. W latach 1989 – 1990 pełnił funkcję Wiceprezydenta Miasta Inowrocławia, a od 1990 r. do 1994 r. był radnym Rady Miejskiej.

Zmarł 27 lipca 2006 r. w Inowrocławiu w wieku 69 lat. 29 lipca, został pochowany na cmentarzu parafialnym św. Mikołaja przy ul. Marulewskiej w Inowrocławiu.

Odznaczony: Medalem Za Zasługi Dla Sokolstwa Polskiego, Złotym Krzyżem Legii Honorowej Sokolstwa Polskiego w Wielkiej Brytanii, Brązowym Krzyżem Legii Honorowej Sokolstwa Polskiego w USA oraz sokolimi dyplomami zasługi. Honorowy Członek Polish Falcons of America, honorowy członek TG “Sokół” II Bydgoszcz Fordon i TG “Sokół” w Toruniu, honorowy członek Kółka Rolniczego w Chełmcach.

Autor: Udział społeczeństwa pakoskiego w powstaniu wielkopolskim, Pakość 1978; Józef Glemp: Prymas Polski, Inowrocław 1982; Kółko Rolnicze w Chełmcach, Chełmce 1983; Emilia Wyskota Zakrzewska: Założycielka pierwszego Kółka Włościanek, Strzelno 1983; Wybitniejsi działacze organizacji rolniczych na Kujawach 1864-1939, Inowrocław 1984; Towarzystwo Gimnastyczne Sokół w Pakości, Pakość 1985; Historia rodu Schedlin-Czarlińskich, Inowrocław, Bydgoszcz 1985; Zygmunt Wilkoński, Inowrocław 1985; Związek Plantatorów Roślin Oleistych w Wielkopolsce, Poznań 1986; Maksymilian Gruszczyński, Bydgoszcz 1987; Towarzystwo Gimnastyczne Sokół w Strzelnie, Strzelno 1988; Kółka Rolnicze na Kujawach, Poznań 1988; Towarzystwo Rolnicze Inowrocławsko-Strzelińskie i Organizacje Ziemiańskie na Kujawach, Poznań 1988; Z historii nadgoplańskich Kółek Rolniczych; Kółko Rolnicze w Tucznie.

Materiały zebrał Bartłomiej Grabowski, fot. pochodzą z książki W. Gonera, Przemiany polityczne w Inowrocławiu w latach 1989-1990, Inowrocław 2016-plakat wyborczy na witrynie sklepowej; a także ze strony Strzelno Moje Miasto. Korzystałem z publikacji:

1J. Jaśkowiak, artykuł pt. Popularyzator historii Kujaw.
2B. Grabowski, Wybrani członkowie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół Nadgoplański” w Kruszwicy, w: Strona Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.
3W. Gonera, Przemiany polityczne w Inowrocławiu w latach 1989-1990, Inowrocław 2016.
4B. Grabowski, Część II Konferencja NTH, Alfred Krysiak wykład o „Solidarności” 26.06.2015 r. w: Strona Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.
5"Wieści ze Strzelna" - Nr 1, R 1987.
6125 lat Sokolstwa Polskiego 1867-1992, Warszawa-Inowrocław 1992.
7100 Lat Towarzystwa Gimnastycznego Sokół Nadgoplański w Kruszwicy, oprac. H. Łada, D. Witczak, Inowrocław 1993.
8B. Grabowski, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół Nadgoplański” 1893-2017, w: Strona Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

środa, 29 marca 2017

Posiedzenie Rady Miejskiej w Kruszwicy 29 marca 1939 r.

Dnia 29 marca 1939 r. w sali posiedzeń Rady Miejskiej miasta Kruszwicy, odbyło się zebranie ojców miasta, przy udziale 11 radnych i 3 członków Magistratu. Na początku obrad zebrania znalazło się 9 punktów. Zebranie otworzył burmistrz Borowiak, podając na wstępie do wiadomości, że wybór 3 ławników uprawomocnił się i ławnicy już zostali wprowadzeni w urząd na jednym z posiedzeń Magistratu. Przychodząc do następnego punktu obrad, wprowadził burmistrz, w miejsca opróżnione przez radnych Majewskiego i Maciejewskiego. Nowymi radnymi są Tejkowski i Siński.

Rada, przychylając się do uchwały Magistratu, uchwaliła jednogłośnie nabyć udziały Komunalnego Banku Kredytowego w Poznaniu, il. Emisji na sumę 2 800 zł.

Na wniosek Gustawa Czarneckiego, szefa cukrowni, o zwolnienie z pełnienia obowiązków członka Komisji Rewizyjnej Kasy Miejskiej, Rada przychyliła się i w wolne miejsce wybrała Romana Tejkowskiego.

Następnie Rada Miejska szczegółowo rozpatrywała przedłużony preliminarz budżetu dodatkowego na rok 1938-1939 i który z kolei uchwaliła jak następuje: w wydatkach zwyczajnych i nadzwyczajnych na kwotę 20 469 zł i na taka sumę w dochodach budżetowych. Obecnie ogólny budżet Miasta jest następujący: w dochodach i rozchodach zwyczajnych i nadzwyczajnych na łączną kwotę 19 5755 zł.

Z kolei Rada jednogłośnie przyjęła sprawozdanie burmistrza o bezskutecznych staraniach o udziale koniecznej pożyczki na zatrudnienie bezrobotnych w kwocie 20 000 zł. Ponieważ dalsze starania w drodze korespondencji nie rokują powodzenia, uchwaliła Rada wysłać do władz kompetentnych delegację w składzie radnych: Szczechowskiego i Roszaka oraz ławnika Magistratu dyr. Maciejewskiego.

Po udzieleniu upoważnienia Magistratowi na dokonanie wykreślania hipoteki na nieruchomości Aleksandrów, z powodu całkowitego uregulowania pretensji. Uchwaliła Rada Miejska powołać do pełnienia urzędu rozjemczego komisarza Czosnowskiego, a na jego zastępcę Szymczaka Andrzeja. Na tym posiedzenie dobiega końca.

Źródło: Dziennik Kujawski. 1939, R. 47 nr 73 (29 marca). Fot. ze zbiorów J. Uklejewskiego, Magistrat w latach 30-tych XX wieku.