poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima - starosta kruszwicki

Za czasów Władysława Jagiełły, starostą kruszwickim był najsławniejszy rycerz polski czasów średniowiecznych – Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima (orzeł czarny na żółtym polu, a pod nim trzy kamienie w polu czerwonym). O samym Zawiszy wiemy niewiele, pocieszające jest, że ta legendarna postać jest nadal przedmiotem badań historyków i badaczy. Przykładowo jego pełny życiorys znajdziemy w książce z 2003 r., trójki autorów: B. Możejko, S. Szybkowski i B. Śliwiński pt. Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima.

Z tytułem starosty kruszwickiego występuje po raz pierwszy 22 kwietnia 1418 r., był wówczas jednym z delegatów króla polskiego na sobór w Konstancji (wraz z starostą wymienieni byli także arcybiskup Mikołaj Trąba oraz polski uczony i pisarz – rektor uniwersytetu krakowskiego Paweł Włodkowic). Z rangą urzędową starosty kruszwickiego pojawia się Zawisza Czarny w źródłach jeszcze kilkakrotnie; ostatni raz w dokumencie królewskim z 29 maja 1425 r., gdzie został wymieniony jako współstarosta wraz z bratem Janem Farurej. Okres piastowania urzędu datować więc można między latami 1414, a 1428 r., kiedy to następuje śmierć Zawiszy w bitwie z Turkami pod Golubacem w Serbii. Jego następcą na urzędzie starosty kruszwickiego był Andrzej z Lublina herbu ogon, podkomorzy dobrzyński i skarbnik Królestwa. Co ciekawe Edmund Callier mylnie w swej monografii: Kruszwica opisuje pierwszego starostę kruszwickiego pod imieniem "Janusz Czarny" i przypisuje mu służbę na tym stanowisku w roku 1423. jego następcą miał być Andrzej z Oporowa.

Nie znamy dokładnej daty urodzin Zawiszy, Wiemy iż za młodych lat służył Zygmuntowi Luksemburczykowi. Do kraju wrócił w 1410 r., brał udział w bitwie pod Grunwaldem po stronie polskiej. Kilka razy król Jagiełło wysyłał go z misją poselską. Za dom rycerza uznaje się Garbów, który leży kilka kilometrów od Sandomierza, parafia Góry Wysokie. Mikołaj z Garbowa, ojciec Zawiszy był kasztelanem konarsko-sieradzkim, człowiekiem zamożnym. Kasztelani konarscy obok właściwych kasztelanów pełnili funkcję uboczną - zajmowali się hodowlą koni. Matka Zawiszy nosiła imię Dorota. Małżeństwo to miało trzech synów: Zawiszę, Jana zwanego Farurejem i Piotra Kruczka. Matka miała na imię Dorota, majątek podzieliła między dzieci. Można sądzić, że wykształcenie wyniósł z domu, podobnie jak bracia. Znał łacinę, język niemiecki i węgierski, był również niezwykłym mówcą, co potwierdzają źródła. Ożenił się w r. 1397, z Barbarą herbu Pilwa, bratanicą biskupa krakowskiego Piotra Wysza, rodziny pochodzącej z Wielkopolski. Pierwsza informacja u Długosza o Zawiszy pochodzi z 1403 r. Wyjednał on wtedy u króla Władysława Jagiełły zwolnienie z więzienia niejakiego Jana Rogali. W roku 1403 pojawi się również w dokumentach imię Zawiszy Czarnego. W 1408 r. ruszył Zawisza pod królem Zygmuntem Luksemburczykiem w krucjacie na Bośnię i Serbię, gdzie walczyli z turkami. Na tę wyprawę pod pozorem obrony chrześcijaństwa zdołał zwerbować wielu rycerzy polskich, wśród nich Zawiszę Czarnego i jego brata Jana Farureja.

Dnia 4 marca 1410 r. znajdujemy wzmiankę o Zawiszy, że przebywa w Nowym Korczynie, gdzie spotkał się z królem Władysławem Jagiełłą, Zbigniewem z Brzezia i podkanclerzem. Długosz wspomina, iż "podówczas na dworze Zygmunta przebywali zaciągnięci na jego służbę rycerze polscy Tomasz Skalski h. Róża, Wojciech Malski h. Habdank, Bolesław Puchała h. Cieniawa, Zawisza Czarny i Jan Farurej h. Sulima, bracia rodzeni. Ci dowiedziawszy się, że król polski ich pan rzeczywisty Władysław zamierzył wyprawę przeciw Krzyżakom, za zezwoleniem króla Zygmunta, który ich hojnymi darami i obietnicami chciał odwieść od zamiaru i przy sobie zatrzymać, porzuciwszy na Węgrzech wszystkie dobra i majątki od króla uzyskane wzgardziwszy jego łaskami i szczodrymi obietnicami, opuścili go i przybyli do Władysława króla polskiego, aby z nim walczyć przeciw Krzyżakom i wszelkim jego nieprzyjaciołom". Na wieść o wojnie Jagiełły z Krzyżakami wracali polscy rycerze zewsząd, "choćby Janusz Grzymalita - mąż sławny - jak Marcin Bielski podaje - z Hiszpanijej przyjechał, a miernie tam sobie z Saraceny poczynał". Pod Grunwaldem wśród dwudziestu siedmiu fundatorów własnych chorągwi nie ma Zawiszy Czarnego ani jego brata. Nie było ich też wśród dowódców chorągwi, ani wśród członków rady wojennej. Nie byli więc tak bogaci jak inni rycerze - mogli ojczyźnie ofiarować tylko siebie. 

Zawisza Czarny i jego brat Jan byli przed wielką chorągwią królewską z białym orłem na czerwonym polu, którą niósł chorąży krakowski Marcisz z Wrocimowic, byli w grupie znakomitych rycerzy jako jej osłona. Był to tak zwany huf przedchoragiewny. Śmierć zabrała starostę kruszwickiego w 1428 r., podcza wyprawy Zygmunta Luksemburskiego na Turków, gdzie dowodził oddziałem najemników. Symboliczny pogrzeb Zawiszy odbył się w Krakowie, w kościele Franciszkanów, w listopadzie tego samego roku. Kanonik wawelski Adam Świnka napisał: Arma tua fulgent, sed non hic ossa quiescunt, Divae memoriae miles, o Zawisza Niger. W tłumaczeniu polskim tekst ten brzmi: "Lśni twój herb, ale twoje nie leżą tu kości, Zawiszo Czarny, sławy wieczystej rycerzu".
Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: Z dziejów pogranicza kujawsko-pomorskiego III, Strzelno-Kruszwica 2015, tekst J. Bieniaka, Urzędnicy kruszwiccy w średniowieczu, s. 65; Kruszwica Zarys Monograficzny, pod red. J. Grześkowiak, Toruń 1965., Anna Klubówna: Zawisza Czarny w historii i legendzie. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1979; Beata Możejko, Sobiesław Szybkowski, Błażej Śliwiński: Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima. Gdańsk: WiM, 2003.; E. Callier, Kruszwica, Inowrocław 1895. Scany z https://www.google.pl/search rycina herbu Sulima, okładka książki o Zawiszy Czarnym z XIX w., ruiny zamku należącego do starosty kruszwickiego Zawiszy Czarnego, tablica na cześć rycerza.







sobota, 13 stycznia 2018

Zarys dziejów kruszwickiego "Kazimierza" - Zespół Szkół ponadgimnazjalnych im. Kazimierza Wielkiego w Kruszwicy

Jedną ze szkół z prawie 100 letnimi tradycjami jest kruszwicki „Kazik”. Początek działalności placówki datuje się na 30 października 1922 r., po tym jak na posiedzeniu Rady Narodowej 2 maja 1922 r. zdecydowano o potrzebie otwarcia szkoły przemysłowo-dokształcającej w Kruszwicy. Był to czas, w którym nastąpiła całkowita repolonizacja na wszystkich szczeblach administracyjnych, tuż po wyzwoleniu Polski z rąk zaborców przez powstańców wielkopolskich.

Już dnia 30 października 1922 r. zapisało się kilku uczniów: Józef Brożek, Stanisław Błaszak, Florian Saja, Antoni Tomaszewski, Feliks Kapuściński i Wiktor Tylkowski. Zorganizowano dwie klasy wstępne o zróżnicowanym programie nauczania uzależnionym od posiadanych przez uczniów wiadomości. Kierownictwo szkoły objął Bronisław Hundt, który był również kierownikiem szkoły powszechnej w tym okresie. Mianowano nauczycieli: Leona Uklejewskiego, Grzegorza Zytura i Salkowskiego. Od 24 kwietnia 1930 r. Dyrektorem kuratorium Okręgu Poznańskiego po konkursie został Marian Jackowiak, który zastąpił dotychczasowego dyrektora Bronisława Hundta. Marian Jackowiak został mianowany dekretem na kierownika Szkoły Dokształcającej Zawodowej w Kruszwicy. Do wybuchu II wojny światowej w szkole nauczali: Antoni Gogolewski, Kowalski, Miadlikowski, Wawrzyniec Musiałkiewicz, Salkowski, Leon Uklejewski, Grzegorz Zytur, ksiądz Golski, ksiądz Antoni Musiał i ksiądz Jan Łój.

Jeszcze przed wybuchem wojny, uległa zmianie nazwa szkoły z Szkoły Przemysłowo-Dokształcającej na Publiczną Szkołę Dokształcającą Zawodową. Kierownicy i nauczyciele Publicznej Szkoły Powszechnej w Kruszwicy. Placówki oświatowe mieściły się w okresie międzywojennym przy ulicy Jana Kasprowicza 7. W latach 1936/1937 program obejmował następujące przedmioty nauczania: materiałoznawstwo łącznie z chemią, fizykę przemysłową, organizację przedsiębiorstwa, technologię zawodową, religię, język polski i korespondencję zawodową, naukę o Polsce (krajoznawstwo oraz naukę o obywatelstwie), rachunki (arytmetykę, rachunki przemysłowe, kalkulację przemysłową) i higienę. W latach 1935-39 wydano 107 świadectw ukończenia szkoły, w ciągu 17 lat szkołę ukończyło około 300 uczniów.

Działalność szkoły przerwała II wojna światowa. Dopiero 8 maja 1945 r. została uruchomiona Publiczna Szkoła Dokształcająca Zawodowa w lokalu Szkoły Powszechnej, z kierownikiem Marianem Jackowiakiem i nauczycielami: Mieczysławem Szwefelem, Ludwiekim Przedpesłkim i Józefem Szymańskim. Utworzono dwie klasy, do pierwszej przyjęto 31 uczniów, a do drugiej 27.

Dnia 1 września 1948 r. otworzono Publiczną Średnią Szkołę Zawodową w Kruszwicy. Uroczyste otwarcie nastąpiło 15 grudnia 1948 r. Na ten cel, władze miasta oddały do użytku budynek przy ul. Hanki Sawiskiej 7 - obecnie Kolegiackiej 13). Obowiązki dyrektora szkoły zawodowej w Kruszwicy objął Marian Gonetow. W 1949 r. zorganizowano zajęcia praktyczne, szkoła wydzierżawiła lokal przy Placu 1 Maja 14 i przeznaczyła go na pracownię krawiecką. Natomiast zajęcia praktyczne w zawodzie stolarza odbywały się w lokalu przy ul. Rybackiej 1.

W roku 1960 przydzielono szkole pod przymusowy zarząd warsztaty stolarskie Władysława Sołtysika przy ul. Mickiewicza 9. Jeszcze w tym samym roku wydzierżawiono od Leokadii Kopańskiej lokal przy ul. Kasprowicza 4 w którym zgromadzono obrabiarki do drewna. W latach 1951 i 1952 obowiązki dyrektora szkoły objął Włodzimierz Nowicki, po nim kierownictwo przejął Józef Głomski. W 1952 r. Publiczną Szkołę Średnią Zawodową przemianowano na Zasadniczą Szkołę Budowlana. W tym też roku zorganizowano internat z 40 miejscami. Na wniosek ówczesnego kierownika internatu przyznano pomieszczenia na cele internatu przy ul. Zamkowej 8 i zwiększono miejsca do 70-ciu. W praktyce liczba wychowanków sięgała 100. 

Do kolejnych zmian doszło w 1954 r., ówczesny DOSZ przekazał szkołę Centralnemu Związkowi Spółdzielni Pracy (CZSP). Uległa również zmianie nazwa szkoły na Zasadniczą Szkołę Drzewną. W 1961 r. otworzono nowy kierunek – mechanik maszyn rolniczych i zmieniono nazwę szkoły z Zasadniczej Szkoły Drzewnej na Zasadniczą Szkołę Zawodową. Obiekty szkolne (szkoła, internat i warsztaty szkolne) zlokalizowane były w 10 różnych punktach miasta. Nauka odbywała się w dwóch salach lekcyjnych przy ul. Kolegiackiej 13 (obecnie przedszkole nr 1 „Nad Gopłem”) oraz w sali udostępnionej przy ulicy Kasprowicza 7 (Liceum Ogólnokształcące im. J. Słowackiego).

W 1974 r. dyrektorem na okres jednego roku, został Bolesław Bończol, dotychczasowy zastępca dyrektora I Liceum ogólnokształcącego im. j. Kasprowicza w Inowrocławiu. Po nim obowiązki przejął Stefan Stybor, wizytator Szkolnictwa Zawodowego Wydziału Oświaty i Wychowania w Inowrocławiu. Z jego inicjatywy powstaje Liceum Zawodowe w Kruszwicy o specjalności mechanik budowy maszyn. W roku 1976 powołano Szkołę Przysposabiającą do Zawodu, z kierunkiem ślusarz. Rok później powołano dwie kolejne szkoły: Technikum Zawodowe o specjalności mechanizacja rolnictwa i Zasadnicza Szkoła Zawodowa Specjalna. W tym roku zakończono proces powoływania nowych szkół, które od tego czasu weszły w skład Zespołu Szkół Zawodowych w Kruszwicy. W 1978 r. dziewięciu nauczycieli studiowało na wyższych uczelniach technicznych i pedagogicznych, nauczyciele zwiększali swoje kwalifikacje zawodowe. W październiku 1978 r. w Zespole Szkół Zawodowych w Kruszwicy odbyła się wojewódzka inauguracja obchodów Dnia Nauczyciela, podczas której nadano szkole imię Kazimierza Wielkiego. Wręczono również sztandar i odsłonięto podczas uroczystości szkolnej tablicy pamiątkowej przed budynkiem. Kruszwickiego „Kazika” opuściło 4959 absolwentów, mechaników, stolarzy, ślusarzy, sprzedawców, kołodziei, techników mechanizacji rolnictwa, mechaników budowy i naprawy maszyn, kucharzy, mechaników samochodowych i techników technologii żywności - jak szacuje szkoła.

W roku 1983 „Kazika” podłączono do sieci gazu ziemnego. W tym też roku szkoła obchodziła drugi jubileusz. Z tej okazji wyszedł specjalny biuletyn, który wydali: Marian Karpiński, Witold Ramsztajn, Stefan Stybor i Kazimierz Zbrzyzny. W 1987 r. podłączono obiekty szkolne do osiedlowej sieci grzewczej i wybudowano kotłownie.

W roku 1990 powołano 4-letnie Technikum Spożywcze o specjalności analizy żywności, które po roku istnienia zostało przeprofilowane na 5-letnie technikum Spożywcze o specjalności technologii żywności. Praktyki odbywały się w zakładach Tłuszczowych „Kruszwica:, Cukrowni „Kruszwica”, Przedsiębiorstwie Zbożowo-Młynarskim PZZ w Kruszwicy i Kujawskiej Wytwórni Win i Przetworów owocowo-Warzywnych w Kruszwicy. W roku 1991 powstała w szkole nowa specjalność – praktyki zawodowe poza granicami kraju dla uczniów mechanizacji rolnictwa. Za sprawą dyrektora Stybora do użytku szkoły oddano nowe skrzydło 14 grudnia 1991 r. dzięki rozbudowie uzyskano 11 pracowni z zapleczem, gabinet dyrektora i wicedyrektora, sekretariat, świetlice, szatnię, blok młodzieżowy, radiowęzeł, archiwum, 2 pomieszczenia gospodarcze, trzy sanitariaty, klatkę schodową.

W latach 1993-1997 dokonano wielu napraw awarii sieci grzewczej i wodociągów. Przeprowadzono kapitalny remont stołówki i natrysków w internacie, wyremontowano również pracownie, gabinet wagowy, sanitariat dla chłopców, wykonano elewację strony wschodniej budynku, elewację sali gimnastycznej wraz z zapleczem, pokryto asfaltem boiska sportowe, zorganizowano siłownię, urządzono pracownię informatyczną, założono instalację alarmową.

Kierownictwo szkoły pełnili do roku 1975:
  1. Bronisław Hundt od 30.10.1922 do 31.08.1956
  2. Marian Jackowiak od 01.09.1930 do 01.08.1948
  3. Marian Gonet od 01.09.1948 do 31.08.1951
  4. Włodzimierz Nowicki od 01.09.1951 do 31.08.1952
  5. Józef Głomski od 01.09.1952 do 01.08.1974
  6. Bolesław Bończol od 01.09.1974 do 01.08.1974
  7. Stefan Stybor od 01.08/1975
Kruszwicki „Kazik”, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Kazimierza Wielkiego w Kruszwicy, dziś oferuje kierunki bardziej współczesne, wychodząc naprzeciw potrzebą dzisiejszego rynku pracy. I tak, w szkole można złożyć dokumenty do klas o profilu: technik handlowiec, technik informatyk, technik żywienia i usług gastronomicznych, technik spedytor, fototechnik, technik logistyk, a także kierunki w Szkole Branżowej tj. kucharz, sprzedawca, mechanik pojazdów samochodowych, mechanik taboru kolejowego i kierowca mechanik; nikogo także nie dziwi młodzież w mundurach wojskowych przechadzających się po ulicach Kruszwicy, którzy złożyli dokumenty w Liceum Ogólnokształcącym Mundurowym, gdzie przygotowują się do pracy w służbach mundurowych: w wojsku, policji, straży pożarnej, żandarmerii, służbach specjalnych, ochroniarskich itp. Szkoła oferuje także zajęcia pozalekcyjne: Koło PCK, Koło Strzeleckie, Matematyczne, czy Koło Recytatorskie. Obecnie dyrektorem szkoły jest Halina Stajszczak, jej zastępcą jest Małgorzata Luzak; kierownikiem praktycznej nauki zawodu jest Zbigniew Dydecki.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: Zarys Dziejów, 75 lat Zespołu Szkół Zawodowych im., Kazimierza Wielkiego w Kruszwicy, praca zbiorowa, Kruszwica 1997 http://www.zspkruszwica.pl/ rozmowa z absolwentami szkoły. Fot. skany z książki i strona szkoły: budynek szkoły lata 90-te, pracownicy Zespołu Szkół Zawodowych im. Kazimierza Wielkiego w Kruszwicy połowa lat 90-tych, uczniowie Technikum spożywczego podczas zajęć lata 90-te, delegacja sztandaru szkoły w czasie uroczystości Święta Niepodległości w Kruszwicy, przy Mogile Powstańców Wielkopolskich - cmentarz kolegiacki w Kruszwicy, manewry z okazji biegu wyklętych w Kruszwicy 2017 r., apel z okazji święta Niepodległości 2017 r., grono pedagogiczne 2013/2014 r.





piątek, 12 stycznia 2018

Walki powstańców wielkopolskich w Inowrocławiu - relacja Dziennika Kujawskiego z 10 stycznia 1919 r.

Walki w mieście miały dla strony polskiej wynik pomyślniejszy – pisał Dziennik Kujawski 10 stycznia 1919 r. oddział polski liczący około 50 chłopa w tym ludzi z Kruszwicy, Polanowic, Miłosławia i z Inowrocławia, dotarł bez przeszkód z przeciwnej strony miasta przez Rynek pod pocztę i około godz. pół 8 obsadził front poczty bez walki.

W tylnej części poczty osadowiło się 16 Niemców pod dowództwem podoficera i broniło się zaciekle przez 2 i pół godziny. W końcu Polacy ustawili karabin maszynowy u wylotu ul. Mikołaja około hotelu Wojtynka i rozpoczęli gęsty ogień. Pod jego osłoną przeszli do szturmu i zajęli całą pocztę. Również zaciekła była walka o komendę obwodową. Niemcy mieli tam karabin maszynowy, który wpierw umieścili na piętrze a potem w sklepie. Po zajęciu poczty, powstańcy przez płot weszli do ogrodu komendy obwodowej, wciągnęli za sobą również karabin maszynowy, a gdy to nie pomogło, rzucił jeden z wiarusów granat ręczny do sklepu i tak zakończyła się walka, z korzyścią dla żołnierzy polskich. Podczas walk o pocztę oddział wywalił ciężkie drzwi gmachu Banku Ludowego, wdarł się na piętro do mieszkania prezydenta miasta Radwańskiego z karabinem maszynowym, z zamiarem otworzenia ognia. Gdy poczta padła, Niemcy wycofali się sami. Inny oddział niemiecki okupował szkołę, kilku prusaków obsadziło także bożnicę żydowską po wycofaniu znaleziono tam amunicję. Z niektórych domów niemieckich strzelano do Polaków, gdy mieszkania zostały zajęte znaleziono nie tylko amunicję ale również granaty.

Straty ponieśli powstańcy w czasie ataku z lazaretu miejskiego na 3 karabiny maszynowe Niemców, broniące gazowni. Poległ wówczas Cegiel z Inowrocławia i pewien żołnierz polski z Miłosławia. Od zbłąkanych strzałów niemieckich padł także dr Heinemann z Kruszwicy, sprawiedliwy Niemiec i dzielny lekarz – jak opisał powstańca Dzienni Kujawski. Zabita została również 14-letnia córka burmistrza dr. Artera, który poniósł wiele starań co do zawarcia ugody – pisał Dziennik. Po zajęciu poczty nastąpił atak na koszary.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, Przebieg walk w Inowrocławiu, na podstawie Dziennika Kujawskiego – styczeń 1919 r., fot. poczta w Inowrocławiu w: http://www.dawny-inowroclaw.info ulica Frydrykowska Inowrocław około 1914 r.

niedziela, 7 stycznia 2018

Wyprawa powstańców kruszwickich na Inowrocław, 4 stycznia 1919 r.

Koła kierujące w Inowrocławiu ściśle przestrzegały nakazu Naczelnej Rady Ludowej i pragnęły w czasie przejściowym utrzymać zgodę. Było to zadanie trudne, już 2 stycznia w czwartek, garstka ludzi samorzutnie rzuciła się na pocztę i magistrat, atak nie powiódł się, poległo wówczas 2 powstańców. Niewiele brakowało a stacjonujący 140 pułk pruski opuściłby Inowrocław bez walki, jednak oficer z tego pułku dopuścił się prowokacji. W sobotę o godzinie piątej wieczorem wjechał na koniu pomiędzy ludzi na rynku i "rozstrącał" kobiety i dzieci. Poirytowani mieszkańcy otworzyli do prusaka ogień. Brutalny żołdak został wówczas ranny i spadł z konia (niedaleko pomnika Wilhelma, cała sytuacja miała miejsce przy ulicy Fryderykowskiej). Chwilę później z koszarów rozległ się trzask karabinów maszynowych w stronę cmentarza żydowskiego. Ludność nie pytając o zgodę Rady Ludowej, wysłała gońców do Kruszwicy z prośbą o pomoc.

Kruszwica szybko odpowiedziała, 4 stycznia w sobotę wieczorem kolejką cukrowni podwieziono do Mątew tzw. „Batalion Gnieźnieński”, składający się z ochotników pieszych i konnych: gnieźnieńskich, młyńskich, witkowskich, wrześińskich, strzelińskich, mogileńskich, trzemieszeńskich, miławskich i kruszwickich, do których przyłączyły się luźne oddziały inowrocławskie pod dowództwem podporucznika Cymsa. Również z Radziejowa w kongresówce stawiły się do wyprawy na Inowrocław 1. i 2. kompanioa I. Batalionu 31 pułku piechoty polskiej, wysłana na rozkaz dowództwa korpusu generała Osińskiego. Siły polskie wynosiły 700 ludzi. Z Mątew piechotą polami przez Rąbin udano się bliżej pod mury Inowrocławia, okalające miasto od strony dworca, obsadzony przez 400 Niemców, uzbrojonych w karabiny maszynowe.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, Przebieg walk w Inowrocławiu, na podstawie Dziennika Kujawskiego – styczeń 1919 r., fot. poczta w Inowrocławiu w: http://www.inowroclawfakty.pl

wtorek, 2 stycznia 2018

Typowy Kujawski jadłospis XVIII/XIX w.

Na co dzień Kujawiacy jadali:

Śniadanie: Żur z kartoflami lub chlebem – śniadanie zaliczało się do zwykłych. Czasem jadano: Polewkę z serwatką i kasza. Żur robiono z ukwaszonej mąki żytniej (razowej) w wodzie, i zaklepywano mąką cieńszą żytnią, czyli tzw. pytlową.

Obiad: (podawano około południa) złożony był zwykle z dwóch potraw. Najczęściej jadano: kapustę kwaszoną z utartym grochem; kluski rżane (żytne podługowate) ze słoniną lub z nabiałem; kartofle (pantówki) ze zsiadłym mlekiem; mięso (przy święcie, ale i często w dni powszednie); różne jarzyny: brukiew, marchew, buraki itp. Kartofle wczesne, modre pod skórą wierzchnią, tzw. siwki, modrzaki lub pyrzaki.

Podwieczorek: jadano chleb z gzikiem (twaróg ze szczypiorkiem i mlekiem) albo jajecznicą, lub chleb z masłem albo serem. Ze smakiem zajadano się serkiem „Wytrzeszczaj”, mały okrągły i mocno spłaszczony w kształcie macy.

Kolacja: bania (owoc) rozgotowana, zalana mlekiem i zasypana zacierkami z żytniej mąki, lub kartofle.

Czasem, gdy zbliżała się jakaś uroczystość, przykładowo wesele, zabijano barana. Do jadłospisu dodawano wieprzowinę, kiełbasę, szynkę i skopowinę. Z chęcią jedzono również czarninę, mianowicie z gęsi i prosiąt, czasem i z królików.

W bogatszych wsiach, na Kujawach, pojawiały się cukier, kawa, arak, likier, wyborowa wołowina i cielęcina. 

Do posiłków podawano prócz likierów, napoje alkoholowe: najczęściej wódkę i piwo (te pijano najczęściej w dni wolne od pracy).

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, według publikacji O. Kolberga, Dzieła wszystkie, Kujawy, Wrocław-Poznań 1978 r.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Kapitan Paweł Kazimierz Cyms (1894-1949)

Paweł Kazimierz Cyms, syn Leona i Pauliny z domu Kamrowskiej (matka pochodziła z Kujaw) urodzony 2.03.1894 r. we wsi Pawłowo. Miał piątkę rodzeństwa. Ojciec pochodził z Kaszub, był nauczycielem. Rodzice kładli nacisk na patriotyczne wychowanie dzieci, co nie podobało się zaborcy. Dwójka chłopców Paweł i Adolf (1897-1919) walczyła w powstaniu wielkopolskim, młodszy z Cymsów poległ pod Rymarzewem (10 Pułk Strzelców Wielkopolskich). Trzeci, najstarszy syn - Leon (1885-1956), również nie pozostał obojętny na losy rodaków, jako kapelan służył w 2 Kompanii Grodzkiej. Paweł miał jeszcze trzy siostry: Monikę (1888-1931), Paulinę (1893-1981) i Marię (1895-1980). Dzieci otrzymały solidne wykształcenie.

Naukę Paweł, po ukończeniu szkoły podstawowej kontynuował w Kaiser Wilhelm Schule in Gnesen (Królewskie Gimnazjum w Gnieźnie). W gimnazjum wstąpił do młodzieżowej organizacji: „Towarzystwo Tomasza Zana”, gdzie otrzymał wykształcenie polskie, wojskowe. Egzamin dojrzałości zdał w 1914 r. i kontynuował naukę w seminarium. Po ukończeniu pierwszego roku studiów został przymusowo wcielony do armii pruskiej. Do 1918 r. walczył na froncie wschodnim i zachodnim. W tym też czasie ukończył szkołę oficerską w Biederitz koło Magdeburga, w stopniu podporucznika (leutnant).

Po wybuchu rewolucji w Niemczech, Paweł wykorzystał sytuację i udał się do Gniezna, przyłączył się do Polskiej Organizacji Wojskowej. Dnia 28 grudnia 1918 r. uczestniczył w wyzwoleniu Gniezna. Wkrótce jako dowódca kompanii liczącej 120 ochotników wyzwolił Wrześnie i Witkowo. Dalej przy wsparciu innych ochotników doprowadził do wyzwolenia Trzemeszna, Mogilna i Strzelna. Przy wsparciu ochotników z Kruszwicy udał się w kierunku Inowrocławia, które udało się powstańcom wielkopolskim opanować po krwawych bojach, trzy dni po wyzwoleniu Kruszwicy, 6 stycznia 1919 r.

Cyms walczył dalej w Złotnikach Kujawskich, pod Łabiszynem i Brzozą Bydgoską. Jako dowódca batalionu 59 pp otrzymał awans na porucznika w maju 1919 r. W następnym roku otrzymał kolejny awans na kapitana. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Gdy zagrożony był Śląsk, Paweł Cyms ruszył również pomóc. Dowodził w powstaniu śląskim, pod jego komendą znalazło się 1600 ochotników. Grupa Cymsa walczyła pod Bierawą nad Odrą 6 maja 1921 r., wkroczyła do Starego Koźla. Po zakończeniu walk na Śląsku, Paweł kontynuował naukę na Uniwersytecie Poznańskim, zaocznie, na kierunku ekonomiczno-politycznym. Studiów nie ukończył, podjął pracę w Gdańsku (1922-1923), potem w banku w Warszawie (do 1924 r.) i w Modliborzycach, powiat inowrocławski, gdzie dzierżawił ziemię (1926-1928). Pod koniec 1928 r. kapitan Paweł Cyms został powołany do służby wojskowej w 59 Pułku Piechoty w Inowrocławiu.

Ożenił się 7 lutego 1931 r. z Marią Franciszką z domu Krawczak, córką dzierżawcy ziemskiego z Broniewa, gmina Złotniki Kujawskie. Małżonkowie mieli dwójkę dzieci: Barbarę (ur.1.12.1931) i Janusza (ur. 24.02.1933). W latach 1932-1934 Paweł Cyms organizował kursy podchorążych w 59 pp. W 1934 r. kapitan Cyms zostaje przeniesiony do Sztabu głównego Wojska Polskiego w Warszawie. W 1935 roku przeszedł na emeryturę.

Z wybuchem II wojny światowej, kapitan Cyms zostaje ponownie powołany do służby. Walczył pod dowództwem generała Kleeberga z Niemcami, jako adiutant 179 Pułku Piechoty w randze oficera operacyjnego, aż do kapitulacji 6 października 1939 r., po bitwie pod Kockiem. Został wzięty do niewoli i osadzony w Radomiu, skąd udaje mu się zbiec cztery miesiące później. Ukrywał się w górach beskidzkich a potem pod innym nazwiskiem podejmuje pracę s Spółdzielni Stolarskiej. W czasie wojny działa w konspiracji, w szeregach Związku Walki Zbrojnej. Do zakończenia II wojny przebywał w Kalwarii Zebrzydowskiej. Po wojnie zamieszkał w Gnieźnie u sióstr – Marii i Pauliny. Dalsze losy kapitana Cymsa to walka z chorobami i ranami, których nabawił się walcząc w obronie niepodległości Polski. Kapitan zmarł 13 listopada 1949 r., pochowany został na cmentarzu parafialnym pw. Najdroższej Krwi pana Jezusa w Bystrej Krakowskiej.

Kapitan Paweł Cyms został odznaczony: Krzyżem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Niepodległości z Mieczami, Krzyżem Walecznych (czterokrotnie), Złotym Krzyżem Zasługi, Srebrnym Krzyżem Zasługi, śląskim Krzyżem Powstańczym, Medalem za wojnę polsko-bolszewicką, otrzymał Honorowy Znak Pamiątkowy 59 Pułku Piechoty.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:



piątek, 22 grudnia 2017

Zwyczaje kujawskie na Boże Narodzenie


W czasie Bożego Narodzenia na Kujawach, chłopcy chodzili po wsi, wybierali spośród siebie mówce, który pod progiem chałup recytował lub odśpiewywał:

Miałem ojca z Krakowca, ludu wybranego,
Było to caszu niedawnego,
Kupiły my szkapiorka za putora złotego,
Wysłał me na wojenkę.
Jak jadę, tak jadę,
Napotkałem żołnierzy gromadę.
Nuż jo ich witać,
I zaroz ich się pytać,
A óny my każą kury za ogóny chwytać,
Jak pójdę na górę,
Jak siusnę na kurę,
Wylatam do drugiej chaty,
Wyleciał tam chłop, miał kij bardzo sękaty.
Jak me wali, tak me wali,
Czyć mu tyż tam diabli i mocy dodali!

Nagrodą za taki występ był kawałek chleba i sera od gospodarzy. Podobnie recytowano tzw. „Dykterykę o gadatliwości żon ludzkich”, zwykle na Boże Narodzenie lub Wielkanoc.

W Kujawach, podobnie jak w innych stronach, znany był zwyczaj chodzenia chłopców z szopką po kolędzie, chociaż w naszych stronach stroje były mniej atrakcyjne. Kolędnicy znali mnóstwo pięknych pieśni szopkowych, większość pochodziła ze zbiorów ks. Mioduszewskiego i ks. Antoniewicza. 




Materiały zebrał Bartłomiej Grabowski: źródło: Ks. Mioduszewski, Pastorałki i kolędy, Kraków 1843 r., O. Kolberg, Dzieła wszystkie, Kujawy, Wrocław-Poznań 1978 r.

czwartek, 21 grudnia 2017

Gwiazdor w tradycji Kujawskiej

O świętym Mikołaju słyszało chyba każde dziecko na Kujawach. Nasze pociechy nie wiedzą jednak, że święty Mikołaj był postacią historyczną i pochodził z Licji, prowincji Cesarstwa Rzymskiego, położonej w Azji Mniejszej nad Morzem Śródziemnym. Urodził się około 270 r., był prześladowany za Dioklecjana i Maksymina Dai (303-313). Został biskupem Myry – stolicy tej prowincji (dzisiejszej Demre w Turcji). W zapiskach znajdziemy, że brał udział w soborze w Nicei w 325 r. i zmarł kilkanaście lat później, dnia 6 grudnia. Data stała się dniem wspomnienia jego świętości w liturgii, dziś dniem świętego Mikołaja, kiedy to można znaleźć prezent w bucie.

Kult świętego rozpoczął się w Licji. Historyk G. Anrich podkreśla, że wśród znanych imion w tamtym okresie Mikołaj występował bardzo często po śmierci biskupa. Musiał być wyjątkową osobą skoro wielu mężczyzn nosiło jego imię. W V i VI wieku nosił je co piąty mężczyzna, jak podają źródła z tego okresu. W innych prowincjach imię nie było jeszcze tak popularne. 

Opat z klasztoru w Licji (około 585 r.) o tym samym imieniu wymienił świętego w „Żywocie”. Nazwał go „sławetnym” i „czcigodnym praojcem”. Opisał także grób położony pod bramą Myry, leżał wśród męczenników, chociaż sam nim nie był. Do tego grobu przybywały liczne pielgrzymki 6 grudnia. W tym dniu zbierali się także wszyscy biskupi Licji. Kult świętego rozpowszechniał się bardzo wcześnie. Za cesarza Justyniana w VI wieku wybudowano kościół pod jego wezwaniem w Konstantynopolu. 

Z tego czasu pochodzi najstarsze opowiadanie o biskupie z Myry. Anonimowy tekst o tym, jak uratował trzech dowódców niesłusznie skazanych na śmierć (za panowania Konstantyna Wielkiego). Mikołaj zjawił się władcy we śnie i przekonał go do zaniechania surowej kary. W innej opowieści usłyszeć można było, jak to Mikołaj w czasie burzy na morzu ocalił tonących  żeglarzy; ratował tych, którzy zabłądzili; ratował od napaści; przegnał wilki; przywracał do życia; uzdrawiał;  obdarowywał prezentami. Był czczony w Rosji, gdzie stał się patronem, jego zwolennikiem był Car Mikołaj I. 

Jak stał się Gwiazdorem Święta Bożego Narodzenia? Był znany z wielu cudów, jednak najbardziej znany stal się z opowieści, w której udziela pomocy ubogiemu mieszkańcowi Myry, którego córki nie mogły wyjść za mąż, gdyż nie było go stać na posag dla nich. Mikołaj podrzucił im wówczas ukradkiem większą sumę pieniędzy. W ten sposób uratował dziewczyny i samego ojca. Ten i kilka podobnych czynów stały się wyróżnikiem świętego. Później w średniowieczu, na Zachodzie, był przykładem dobroci chrześcijańskiej, patronem akcji charytatywnych. Pod jego patronatem zaczęto zbierać datki dla ubogich, przykładowo na stypendia dla studentów, które rozdawano 6 grudnia. Później zaczęto go wiązać z 24 grudnia. Podarki, zwłaszcza w tradycji wschodniej rozdawano w Boże Narodzenie.

Mimo to nie wszędzie wpasował się w dniu Bożego Narodzenia, miał przecież swoje święto 6 grudnia. Były i są regiony, gdzie podarki przynosi Jezus (przykładowo Czechy). Zwłaszcza w czasie reformacji, utrzymywano tę tendencję, nie uznając świętych. Prezenty przynosił też Anioł (przykładowo Austria), był także „człowiek bożonarodzeniowy”.

W tradycji staropolskiej zwyczaj przynoszenia podarków zaczerpnięty został od sąsiadów w XVII i XIX wieku. Dlatego dziś mamy różne tradycje wigilijne, co było zależne od obszarów zaborów pruskiego, austriackiego czy rosyjskiego. Nowe granice po odzyskaniu niepodległości pozostawiły pewne różnice w tradycji wigilijnej.

I tak na Podlasiu i centrum Polski prezenty pod choinkę przynosi święty Mikołaj, w Krakowie czyni to aniołek, a św. Mikołaj , ubrany w strój biskupi, składa wizyty i wręcza prezenty w swój dzień – 6 grudnia lub w nocy z 5 na 6 grudnia w tajemnicy podkłada je pod poduszkę, do butów i skarpet. Na śląsku tę funkcję pełni Dzieciątko Jezus, a w Wielkopolsce i na Kujawach, a także Kaszubach i na Pomorzu zachodnim w tym dniu zjawia się Gwiazdor(orędownik niemieckiego „człowieka bożonarodzeniowego”, ale nawiązujący do polskiej gwiazdki, jaka pojawiła się na niebie; sama Wigilia bywa powszechnie nazywana Gwiazdką). Święty Mikołaj, nie wszędzie rozdaje prezenty dwukrotnie ale stał się symbolem Bożego Narodzenia oraz rodzinnej, radosnej, pełnej dobra i ufności atmosfery tego święta.

Należy także wspomnieć o nowej wizji św. Mikołaja, powstałej w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych. W 1809 roku, pisarz i miłośnik folkloru W. Irving napisał „Historię Nowego Roku”. Opisał zwyczaj mikołajkowy z XVII wieku obchodzony przez Holendrów. Zachowywali oni zwyczaj obdarowywania się prezentami w dzień św. Mikołaja, który nazywali Sinter Klaas (potem słowa zostały przekręcone przez Anglików i Amerykanów, wymawiali je Santa Claus). Irving stworzył bajkową postać Mikołaja; zdjął szaty biskupie, wchodził przez komin, palił fajkę i latał na skrzydlatym rumaku. Ten obraz powielali poeci dziecięcy, a potem pojawił się w kreskówkach w XX wieku. Mikołaj nie nosił już szaty biskupiej i mitry na głowie, odłożył także pastorał. Teraz prezenty przynosił wielki krasnal w czerwonym płaszczu, w czapce z pomponem i co raz bardziej przypisywano mu baśniowe, wymyślone funkcję. W czasach komunistycznych, próbowano iść jeszcze dalej i stworzono Dziadka Mroza, który wręczał prezenty w Nowy Rok. W Europie pojawiły się kolejne zmiany komercyjne w wyglądzie świętego, zaczęto przypisywać mu także pomocników, czasem ubranego na czarno, czasami z rogami na głowie, taki pomocnik karał niegrzeczne dzieci i dawał im rózgi. W Austrii pojawił się Krampus, który porywał niegrzeczne dzieci do wielkiego kosza, w innych krajach zwał się Pere Fouettard (Chłoszczący Ojciec), Zwarte Piet, czy Czarny Piotruś. 

Znając historię obyczajów, warto jednak wrócić do najstarszej tradycji i do prawdziwego św. Mikołaja, tego historycznego. To on jest przedstawicielem chrześcijaństwa, przedstawia dobroć i pokazuje jak nieść pomoc ubogim, uwięzionym, sierotom i wdowom. Jest przykładem bezinteresownej miłości i jeszcze na długo powinien zostać symbolem ponadczasowej kultury na naszej ziemi i w naszej tradycji. 

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie publikacji księdza J. Naumowicza, Święty Mikołaj z Myry, grudzień 2017 r. Fot. 1. i 2. Św. Mikołaj, nastawa ołtarza z katedry w Monaco; 3. Współczesny Santa Claus w: kartka świąteczna.

środa, 20 grudnia 2017

Zbliża się 99. Rocznica Wybuchu Powstania Wielkopolskiego


Z tej okazji w Poznaniu, odbędzie się Bieg Powstania Wielkopolskiego. W ten sposób miasto uczci 99. rocznicę boju Wielkopolan o przynależność regionu do II Rzeczypospolitej. Rozpocznie się on o godzinie 19:00. Start i meta zorganizowane zostaną przy placu Wolności. Trasa składa się z dwóch pętli po 5 km każda. Udział w imprezie wezmą osoby, które ukończyły 16 lat. Organizatorem wydarzenia jest Stowarzyszenie „Bieg Powstania Wielkopolskiego”.  W biegu weźmie udział 150 osób.

To nie koniec atrakcji w Poznaniu, gdzie przyjedzie 26 grudnia Ignacy Jan Paderewski, inscenizację będzie można obejrzeć na Dworcu Letnim. Złożone będą również kwiaty na grobie dowódcy powstania, gen. Stanisława Taczaka w dniu rocznicy, ceremonia będzie miała miejsce na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan. Msza św. odbędzie się w Farze, oczywiście w intencji powstańców. Ciekawy będzie w tym roku obóz, zwłaszcza fotografie  (technologia greenbox) gdzie można uwiecznić się na obrazie fot. z okresu powstania; a także interesujący jest hologram witający odwiedzających. Nie zabraknie figur naturalnych wielkości bohaterów powstania. Na gości będzie czekał poczęstunek. Każdy otrzyma pamiątkową opaskę rocznicowa. Odwiedzających czeka zabawa, gra terenowa „Skaut” - zdobycie broni dla powstańców. Na placu pojawi się replika pojazdu pancernego Erhardt z 1919 roku. Uroczystości przeniesione będą do Warszawy 28 grudnia, a następnie 29 grudnia w Lusowie.

Dnia 27 grudnia, odbędzie się, tak jak w poprzednich latach, uroczystość w miejscowości Chełmce koło Kruszwicy. I w tym roku parafia wraz z wiernymi i Nadgoplańskim Towarzystwem Historycznym złoży kwiaty pod pomnikiem Powstańców Wielkopolskich na cmentarzu parafialnym kościoła pw. św. Katarzyny. Zapraszamy również na mszę świętą o godzinie 17:00, w 99. rocznicę Powstania Wielkopolskiego - w ten sposób uczcimy wspólnie pamięć po bohaterach walczących w powstaniu, pochodzących z Kujawskiej wsi.

Serdecznie zapraszamy, zarząd Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

Źródło: www.biegpowstaniawlkp.pl
www.kruszwicahistoria.blogspot.com
www.gloswielkopolski.pl

sobota, 16 grudnia 2017

65. rocznica śmierci kmdr. Zbigniewa Przybyszewskiego

Dnia 16 grudnia 1952 roku, w mokotowskim więzieniu strzałem w tył głowy został zamordowany bohaterski dowódca 31. Baterii Artylerii Nadbrzeżnej na Helu kmdr Zbigniew Przybyszewski. Miejsce jego pochówku aż do 2014 roku pozostawało tajemnicą.

Zbigniew Przybyszewski w 1931 roku rozpoczął służbę, doskonaląc swoje umiejętności na kolejnych polskich okrętach, m.in. dowodząc okrętowymi działami. ponieważ zyskał opinię wspaniałego artylerzysty, w 1938 r. już w stopniu kapitana, został mianowany dowódcą 31. Baterii im. Heliodora Laskowskiego na cyplu helskim. W jej skład wchodziły cztery najpotężniejsze na polskim Wybrzeżu działa Bofors wzór 1930 kaliber 152,4 mm. Podczas wojny obronnej 1939 r. kpt. Przybyszewski kierując ich ogniem, pomimo odniesionej rany, stawiał opór niemieckim siłom aż do 2 października. W tym czasie nie tylko opierał się atakom i utrzymał dyscyplinę wśród swoich żołnierzy, lecz również stoczył pojedynki artyleryjskie z pancernikami "Schleswig-Holstein" i Schlesien". pomimo przewagi wroga bateria dzięki dobremu maskowaniu i dowodzeniu nie została poważnie uszkodzona. Po kapitulacji Helu kpt. Przybyszewski trafił do niemieckiej niewoli. Wraz z zakończeniem wojny powrócił do Marynarki Wojennej i za niezłomną postawę podczas września 1939 r. został odznaczony Orderem Virtuti Militari.

Pomimo kolejnych awansów 18 września 1950 roku został aresztowany przez komunistyczne władze, a następnie po miesiącach tortur bezprawnie skazany podczas tzw. procesu komandorów na śmierć. Szczątki kmdr. Przybyszewskiego zostały zidentyfikowane dopiero trzy lata temu, podczas prac ekshumacyjnych na powązkowskiej "Łączce". Obecnie jego imię nosi Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu, tablica upamiętniająca bohatera wisi w Kruszwicy, na ulicy Komandora Przybyszewskiego.

Materiały pochodzą z publikacji zamieszczonej w: Sieci Historii, nr 12, grudzień 2017 r., s. 27.