niedziela, 19 listopada 2017

Święto Niepodległości w Kruszwicy, 11 listopad 1936 r.

Osiemnastą rocznicę odzyskania Niepodległości Polski kruszwiczanie obchodzili bardzo uroczyście. Podobnie jak w poprzednich latach uroczystość rozpoczęto intencją za Ojczyznę, mszą św. rano o godzinie 8:30 w kościele św. Teresy, odprawionej przez ks. wikariusza Łoja.

W uroczystościach wzięły udział: władze państwowe, samorządowe, nauczycielstwo, delegacje oraz dzieci szkolne. Po mszy św. odśpiewano pieśń „Boże coś Polskę”, po czym dzieci wraz z nauczycielami przeszli do hotelu „Pod Białym Orłem” na specjalnie przygotowaną akademię. Występy dla publiczności odbyły się w godzinach wieczornych w tymże hotelu. Zaczęły się od krótkiej mowy burmistrza Borowiaka, a także kierownika szkoły p. Uklejewskiego. Referat kierownika dotyczył Święta Niepodległości, marszałka Piłsudskiego i Śmiegłego-Rydza.

Publiczność usłyszała śpiewy i deklamacje chórowe w wykonaniu kruszwickiej młodzieży, deklamacje p. Litwinówny i solo skrzypcowe p. Zwierzyckiego, przy akompaniamencie pianina. Na zakończenie uroczystości odśpiewano wspólnie pieśń „Boże coś Polskę”.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródło:
  • Dziennik Kujawski. 1936, R. 44 nr 270 (19 listopada).

sobota, 18 listopada 2017

Cmentarzysko z początku XX wieku w Polanowicach

Na wschód od Polanowic znajduje się niewielki las liściasty. W lesie tym, od strony północnej można natknąć się na pozostałości starego cmentarza. Wśród leśnych zarośli znaleźć można fragmenty bramy wejściowej i nagrobków, a uwagę przykuwa wysoki drewniany krzyż.

Cmentarz ten powstał na początku XX wieku. Polanowice wraz z całą okolicą były wtedy pod zaborem pruskim. Cmentarz założył Walter von Gierke, właściciel majątku Polanowice od 1897. Walter był bratem Otto von Gierke, znanego niemieckiego prawnika i historyka1. Walter miał 6 dzieci, ich imiona to: Hans, Liselotte, Eva, Ernestine, Ilse i Fritz2. I właśnie z Ilse jest związane powstanie cmentarza.

Otóż Ilse, urodzona w 1903 r., zmarła pod koniec listopada 1905 roku na błonicę (dyfteryt). Pod koniec XIX w. i na początku XX wi. błonica była najczęstszą przyczyną zgonów wśród dzieci, a naukowiec, który znalazł na nią lekarstwo, został pierwszym laureatem Nagrody Nobla z medycyny3. Jak wynika ze źródeł, Ilse została najpierw pochowana na na tzw. „cmentarzu cholerycznym”, leżącym przy drodze z Kruszwicy do Polanowic, na wysokości miejscowości Rzepowo. Jednakże, Walter postanowił dla celów rodzinnych stworzyć niewielki cmentarz, właśnie w miejscu w którym obecnie jest las. Na mapie z 1911 r. niewielki cmentarz sąsiaduje z zabudowaniami cegielni, która została wyburzona po II wojnie światowej. Widać na niej również oznaczenie „cmentarza cholerycznego” po drugiej stronie drogi Kruszwica-Polanowice.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie przemowy Waltera von Gierke z 1906 r., która to mowa została wygłoszona podczas otwarcia cmentarza w Polanowicach. Słowa zapisane przez Waltera pozwalają nam poczuć atmosferę majowego dnia 1906 r., ból rodzica z powodu śmierci dziecka i dumę z powodu ufundowania cmentarza. Uwagę zwraca też uniwersalne przesłanie związane z wiarą w Boga i radzeniem sobie ze stratą bliskich.

Przemówienie na otwarcie cmentarza w Polanowicach wygłoszone 6 maja 1906 r.

Droga wspólnoto ewangelicka Polanowic! Stoimy na ziemi, która służyła rolnictwu od stuleci. Przez wieki pługi orały, a ciężko pracujące ręce siały i zbierały, a i ta nie całkiem urodzajna gleba przyczyniała się do karmienia ludzkości.

Teraz postanowiłem ten mały kawałek ziemi przeznaczyć na rzecz innego celu i święty dreszcz przechodzi przez nasze członki, kiedy uświadomimy sobie, że tutaj, gdzie jeszcze w ubiegłym roku, pełni niepokoju z powodu potoków wody lejących się z nieba, zbieraliśmy plon, gdzie jeszcze zostały pociągnięte bruzdy pod nowe plony, gdzie nasza stopa stąpała nieuważna, że tu – ach, kto wie, jak szybko – nasze ciała znajdą wieczny odpoczynek; bo oto mamy cmentarz. Cmentarz!

Jakże nieskończenie podniośle brzmi słowo "cmentarz"! Miejsce pokoju. Tak, powinni zaznać pokoju Ci, których tu odprowadzamy! Pokój i odpoczynek od pracy i trudów życia, walki i trosk!

Ale pokój powinien spływać na tych, którzy są ciężko naznaczeni cierpieniem i przychodzą tutaj, aby upamiętnić tych, którzy byli im drodzy w życiu. I nic nie powinno zakłócać tego spokoju, także nieokiełznany ból, który tak jak tutaj przejawia się w zbyt głośnych lamentach i zawodzeniu, tak że ledwie słyszy się słowa duchownego. To nie jest prawdziwy smutek, moi drodzy.

Prawdziwy ból zamyka każdy bezgłośnie w swoim wnętrzu. Niech łzy płyną, dał nam je Bóg, aby łagodzić cierpienie, ale nie dopuszczajcie do siebie nieokiełznanego bólu. I nie myślcie, że gdy grób zamyka się nad jednym z waszych bliskich, każda więź ulega aż po kres żywota zerwaniu i musicie czekać na błogosławione spotkanie po śmierci. Nie dzieła i słowa tych, których rzeczywiście kochaliście i którzy byli wam drodzy, żyją i trwają w was i dokoła was. Odwiedzajcie tylko to miejsce i rozmawiajcie z nimi z miłością.

To, co jest w nich nieśmiertelne, będzie was otaczało i da wam odpowiedź. Wy kobiety, które straciłyście przedwcześnie mężów, idźcie do ich grobów i pytajcie: Czy prowadziłyśmy dom zgodnie z waszą wolą, czy wychowujemy nasze dzieci na bogobojnych ludzi? Odpowiedzą w waszym sercu i wrócicie do domu pocieszone i w pokoju. Wy dzieci, które musiałyście złożyć do ziemi ciała waszych rodziców, padnijcie nad ich grobami na kolana i proście, aby pomogli wam stać się porządnymi i dobrymi ludźmi.

Jeśli wasza modlitwa była żarliwa, a postanowienie mocne, prośba z pewnością wam pomoże. A wy, rodzice, którzy musieliście tu przynieść wasze ukochane dziecię, gdy w waszej wstrząsanej bólem duszy pobrzmiewa jeszcze pytanie: DLACZEGO? Dlaczego? Przyjdźcie do tego miejsca. Dopiero tu odnajdziecie waszego Boga, wasze boleściwe serce powoli podźwignie się, a wasze umysły z czasem ponownie zaznają spokoju i ukojenia..

Ale nie przychodźcie z pustymi rękami, przynieście zieloną gałązkę, bukiet polnych kwiatów zebranych przy drodze, dzbanek wody, kiedy jest sucho, aby napoić spragnione rośliny. Są to małe dary, a jednak radują dusze zmarłych; i także takie zewnętrzne gesty uświęcają bardziej te chwile i dają więcej ukojenia.

Podzieliłem ten cmentarz na dwie części, nie po to, żeby wytyczyć między nami granicę wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi. Ale ponieważ zdecydowałem, że majątek na zawsze pozostanie w rękach mojej rodziny, chciałbym oczywiście, aby groby poszczególnych pokoleń były koło siebie.
Pierwszym cichym mieszkańcem tego spokojnego zakątka jest moje biedne dziecko, które zabrała mi zeszłej jesieni podstępna choroba – zerwany przedwcześnie pąk. Muszę znów zakłócić jej pokój. Niech teraz spoczywa w spokoju!

Cmentarz [na co dzień] będzie zamknięty, a klucze będą się znajdowały u mistrza cegielni Klumpa, który będzie również sprawował nadzór na tym miejscem.

A teraz przekazuję Ci, droga polanowicka wspólnoto, ten cmentarz. Miejmy nadzieję, że minie jeszcze wiele czasu, zanim wprowadzi się tu pierwszy człowiek, który ucichł i zamilkł. Ale ta chwila musi jednak nadejść, a wtedy, proszę was, utrzymujcie swoje groby w porządku, aby ten cmentarz był jednym z klejnotów Polanowic. A teraz proszę pastora o poświęcenie. Walter von Gierke. 19064.



Opracowanie i fot. Paulina Kaczmarek, Nadgoplańskie Towarzystwo Historyczne, przypisy:

2Luise Joubert, Why are we here? http://archive.is/05lVv

wtorek, 7 listopada 2017

Wola Wapowska - historia kujawskiej wsi

Wola Wapowska, średniowieczna wieś służebna, położona w gminie Kruszwica, powiat inowrocławski, województwo kujawsko-pomorskie. Razem ze wsią Żerniki wieś liczy około 180 mieszkańców.

Nazwa wsi zaczerpnięta została prawdopodobnie od nazwy podatku, tzw. wolnizny, druga część nazwy, jak twierdzi część regionalistów i mieszkańców wsi, pochodzi od nazwiska: Wapowski. W XV wieku wieś była własnością kościelną, kapituły włocławskiej. W 1560 r. Wola Wapowska należała do parafii w Piaskach. Pod koniec XVI wieku w inwentarzu dóbr biskupstwa włocławskiego pojawia się skrócona nazwa osady: Wolia. Dokument wymienia nazwiska: Paweł Tomała, Błażej Wrona, Mateusz Wipa, Marcin Biegacz – gospodarzy zajmujących się uprawą roli i hodowlą bydła. W XIX wieku wieś liczyła 141 mieszkańców, w tym 32 ewangelików. Wieś posiadała i nadal posiada szkołę, w dokumentach pojawia się wzmianka o nauce w Woli Wapowskiej już w 1881 roku. Nowy budynek szkolny powstał na początku następnego stulecia, ówczesne media, w tym Dziennik Kujawski opisywały strajk szkolny przeciw germanizacji (zabór pruski) także w Woli Wapowskiej.

Po Wielkiej Wojnie, wieś liczyła około 30 dymów i około 300 mieszkańców, którzy oprócz uprawianiem roli i hodowli zwierząt zajmowali się również rzemiosłem. We wsi pracował kołodziej, kowal, nie brakowało również szynkarza, szewców i młynarzy. W czasach międzywojennych do wsi doprowadzono kolejkę wąskotorową cukierni. W tym też czasie, w roku 1925 powołano Ochotniczą Straż Pożarną we wsi. We wsi mieszkał znany i zasłużony dla Kujaw Michał Heber (1854-1936), działacz społeczny, niepodległościowy, przeprowadził się w 1883 r. do pobliskich Chełmc, gdzie objął gospodarstwo małżonki Elżbiety Kępskiej.

W Woli Wapowskiej urodził się Michał Michalak, rolnik, syn Jakuba i Marianny z domu Wyborskiej. Od 1910 roku był sołtysem a następnie członkiem Zarządu Gminy Wola Wapowska. Aktywnie uczestniczył w życiu Kółka Rolniczego, Ochotniczej Straży Pożarnej, Banku Ludowego i Stronnictwie Narodowym w Chełmcach. Zmarł 10 stycznia 1953 roku w Woli Wapowskiej.

Okres II wojny światowej spowodował zmniejszenie zaludnienia osady, a także zubożenie wsi. Mimo wszystko szkoła ocalała i po 1945 r. zaczęła ponownie działać dla 204 uczniów z okolic. Po wojnie działała kuźnia i rzeźnia, w latach 50tych XX wieku Wola Wapowska była siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej. W latach 60tych otwarto we wsi świetlice z kawiarnią, salą kinowo-teatralną, a także z biblioteką.

W latach 90tych przeniesiono zajęcia szkolne do nowego obiektu (budowę szkoły rozpoczęto 20 sierpnia 1988 r., imię Wincentego Witosa szkole nadano w czerwcu 1984 r.), tuż obok nowej remizy strażackiej, wieś należała administracyjnie do woj. bydgoskiego (1975-1998 r.). Strażacy mają na koncie wiele sukcesów (24 czerwca 2017 r. strażaczki z Woli Wapowskiej zajęły I miejsce w Zawodach Pożarniczych Powiatu Inowrocławskiego, w kategoriach: ćwiczeń bojowych, sztafecie pożarniczej i klasyfikacji ogólnej, zdobyły tym samym tytuł Mistrzyń Powiatu Ochotniczych Straży Pożarnych). W roku 2006 obchodzono jubileusz 125-lecia utworzenia pierwszej szkoły. Pięć lat później, w 2012 r. szkoła zorganizowała kolejne obchody, tym razem na sportowo, dzieci brały udział w różnego rodzaju konkursach, w tym czasie do szkoły uczęszczało 150 uczniów, nauczało 13 nauczycielek pod kierownictwem dyrektora Kontowicza. W 2014 r. do użytku oddano halę sportowo-rekreacyjną we wsi, o powierzchni zabudowy 637 m kwadratowego.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:
  • M. Borucki, Ziemia Kujawska pod względem historycznym, jeograficznym, archeologicznym i statystycznym…, Warszawa 1882,
  • Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, Tom VIII, Warszawa, 1887,
  • Broszurka Szkoły Podstawowej im. Wincentego Witosa w Woli Wapowskiej z 1 września 1997 r.
  • E. Callier, Monografia Kruszwicy, 1895 r.,
  • Gazeta Pomorska, 130-lecie szkoły w Woli Wapowskiej, art. z 24.06.2012 r.
  • skan: Karte des Inowraclawer Kreises: Regr-Bezk- Bromberg 1834 r.


środa, 1 listopada 2017

Co ciekawego działo się w Chrośnie, koło Kruszwicy pod koniec XIX wieku?

Chrosno to niewielka kujawska wieś, położona w gminie kruszwickiej. Słynie z zabytkowego wiatraka i rzemiosła kowalskiego. W listopadzie 1893 r. we wsi odbył się egzamin z nauki czytania i pisania w języku polskim, co w czasach zaborów należy do bardzo odważnych ruchów polskich działaczy narodowościowych. Zajęcia we wsi prowadził p. Lorenz, który zaprosił księdza proboszcza z Kościeszek, aby podzielił się dobrym słowem i wsparciem. Przybyli także gospodarze: ojciec nauczyciela i pan Fołda z Chrosna. W egzaminie brało udział 90 dzieci, podzielonych na trzy oddziały. Wszystkie wypadły bardzo dobrze. Egzamin rozpoczęto od wyśpiewania pieśni: „matko niebieskiego Pana”, potem nastąpił katechizm i historia święta. Dzieci odpowiadały na wszystkie pytania poprawnie, pisanie i czytanie także nie stanowiło dla nich większego problemu. Potrafiły pięknie recytować po kilka wierszy i wyśpiewać pieśni: „Witaj, domku mój rodzinny”, czy: „Chłopek ci ja chłopek”. Egzamin zakończył się pieśnią kościelną: „Witaj królowo, matko litości”. Ksiądz proboszcz zachęcał w przemówieniu do dalszej nauki „tak dla nas drogiego języka” i dziękował nauczycielowi za poniesiony trudy i za pomyślną w skutkach pracę. Doprowadziło to do nieporozumienia z dozorem szkolnym, liczono że władze dopuszczą do dalszej nauki  ze względu na dobre wyniki.

Korespondencja zamieszczona została w Dzienniku Kujawskim z 8 listopada 1893 r., jednak nacisk germanizacyjny na szkoły wciąż wzrastał. Taka sytuacja doprowadziła do przyszłych strajków szkolnych (w Kruszwicy od 15 X 1906 do 14 VI 1907 r.). Dopiero po wyzwoleniu Kujaw przez powstańców wielkopolskich, dzieci polskie mogły się uczyć w języku ojczystym.


Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie: znad Gopła, Dziennik Kujawski 1893, nr 32; M. Jackowiak, przebieg strajku szkolnego w Kruszwicy, art. z 1965 r. w: Zarys monograficzny Kruszwica. Fot. Koźlak w Chrośnie, archiwum Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

sobota, 21 października 2017

Rzeźnia w Kruszwicy w okresie międzywojennym

W czasach międzywojenych, na terenie Kruszwicy istniała Rzeźnia. Obiekt powstał już w 1895 r., była to typowa dla tego okresu "pruska budowla" z czerwonej cegły. Posiadała wiele nowoczesnych dla tego czasu urządzeń: maszynę parową z kompresorem dla chłodni i 2 pompami mechanicznymi, kocioł parowy z pompą mechaniczną, wciągi mechaniczne, urządzenia kiszkarni, a także chłodnię z 10 pomieszczeniami. Dochody rzeźni zależały od koniunktury gospodarczej miasta. Spadek uboju wynikał więc z kryzysu i bezrobocia, które dotknęły także Kruszwicę w latach trzydziestych XX wieku. Budynek Rzeźni stoi do dzisiaj (skrzyżowanie ulic: Powstańców Wielkopolskich i Goplańska), choć sam zakład już nie działa.



Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródło:

  • Kruszwica, Zarys monograficzny, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965
  • Fot. 1) przedstawia między innymi Rzeźnie, początek XX wieku,  fot. 2) budynek Rzeźni współcześnie, stan z październik 2017 r., archiwum Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego

czwartek, 12 października 2017

Julian Chmielnik powstaniec i nauczyciel z Polanowic

Julian Chmielnik, powstaniec wielkopolski, nauczyciel, kierownik szkoły w Polanowicach. Szkolenie wojskowe odbył w armii pruskiej, niewiele wiemy o jego życiu przed powstaniem wielkopolskim. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, dowodził II batalionem 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, walczył pod Kołczaczem. Zwolniony ze służby 18 maja 1920 r., wrócił do Polanowic.

Posadę kierownika szkoły objął po Ignacym Dankowskim 1 października 1919 r. Naukę dzieci w tym roku rozpoczęły dopiero w grudniu 1919 r., opóźnienie spowodowane było odtwarzaniem się struktur oświaty w wyzwolonej od zaborcy Polsce. Chmielnik zajął się również remontem szkoły i doposażeniem placówki. W szkole wprowadził dyscyplinę, był wymagającym nauczycielem, swoim wychowankom wpajał narodowe wartości.

Przed wybuchem II wojny światowej nauczyciel-żołnierz nadal pragnął służyć Ojczyźnie. Pod koniec sierpnia 1939 roku stawił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Inowrocławiu. Otrzymał rozkaz uformowania kompanii wartowniczej Nr 3/82. Po wykonaniu wyżej wymienionego rozkazu pełnił jako dowódca kompanii służbę wartowniczą w Inowrocławiu, a 2 września 1939 roku został komendantem miasta. Opuścił Inowrocław w szeregach Grenadierów Kujawskich. Dnia 19 września po stoczonej bitwie w Lasotce pod Iłowem dostał się do niewoli niemieckiej. Przebywał tam do 29 kwietnia 1945 roku. Po latach tułaczki wrócił do domu, do wsi Polanowice, miało to miejsce 10 września 1945 roku. Ponownie z zapałem wziął się za remont szkoły i jej doposażenie. Historia tego niezwykłego człowieka urywa się, gdy przechodzi na emeryturę. Mam szczerą nadzieję, że uda się wkrótce dopisać brakujące fragmenty życiorysu. 

Źródła:
Franciszek Nowicki Zarys historii wojennej 59-go pułku piechoty wielkopolskiej (z cyklu Zarys historii wojennej pułków polskich 1918-1920) wyd. Warszawa 1929.
http://www.wtg-gniazdo.org
http://kruszwicahistoria.blogspot.com/2015/08/krotka-historia-parafii-pw-sw-marka-ew.html
http://www.bitwawarszawska.pl
Kronika Szkoły Podstawowej im. J. Kusocińskiego
Fot. Szkoła w Polanowicach, gmina Kruszwica, archiwum Nadgoplańskiego towarzystwa Historycznego

niedziela, 8 października 2017

Z działalności Kółka polskiego w Kruszwicy 1893 r.

Dnia 22 października 1893 r., w hotelu nadgoplańskim w Kruszwicy odbył się więc, w którym brało udział 150 osób. Zebranie poprowadził p. Amrogowicz z Rzeszynka, któremu asystował i wszystko notował p. Kazimierz Kozłowski. Głos zabrał przewodniczący Koła polskiego, potem oddał głos posłowi, p. Józefowi Grabskiego, który zdał relację z działalności Koła z ostatnich pięciu lat. W półgodzinnej relacji p. Grabski opowiedział o przyszłych planach Koła. Zebrani po przemówieniu zakrzyknęli: „Niech Żyje!”. Głos zabrał również p. Tadeusz Trzciński z Popowa, wyjaśniając, że już przed wiekiem „przez Konstytucją 3 maja zapewniano równość stanów w naszym narodzie”, odczytał pięknie opracowanie o wyborach, prosił aby głosowali zgodnie z sumieniem. Podziękowano p. trzcińskiemu i wzniesiono okrzyk na cześć Koła polskiego. `Wiec zakończył się o godzinie 18:00tej „nieskłócony żadnym wybrykiem” - jak pisał Dziennik Kujawski 1893, R 1 nr 20 z 24 października.

W sejmie pruskim Koło Polskie istniało w latach 1848-1918 (od 1871 w Reichstagu). Początkowo skupiało posłów polskich, z których większość reprezentowała interesy ziemiaństwa. Koło Polskie nie było partią polityczną, skupiało w swoich szeregach posłów o różnych opcjach politycznych, było jednostką upominającą się o Polaków i broniącą ich praw na forum Parlamentu Rzeszy. Często popierali socjaldemokratów walczących o prawa robotników. Walczyli także z polityką germanizacji terenów zaboru pruskiego wykazując przekraczanie prawa przez urzędników, co często było lekceważone przez władze, jednak najważniejszym owocem działalności Koła Polskiego było ciągłe zwracanie uwagi na sprawę polską i informowanie o tym społeczeństwa polskiego.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła:

  1. W. Zieliński, W. Korfanty (1873-1939), Katowice 1981;
  2. M. Orzechowski, W. Korfanty. Biografia polityczna, Wrocław 1975;
  3. Z. Hemmerling, Posłowie polscy w parlamencie Rzeszy Niemieckiej i sejmie Pruskim (1907-1914), Warszawa 1968.
  4. Dziennik Kujawski 1893, R 1 nr 20 z 24 października.
  5. Fot. Tadeusz Trzciński (1846-1934)., archiwum Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

wtorek, 3 października 2017

Kilka słów o działalności księdza kanonika Kaspra Kaczmarka z Chełmc

Dnia 4 października 1893 r. w Górze odbyło się ciekawe zebranie kółka włościańskiego łojewkiego, którego celem było założenie spółki pożyczkowej. Na to zebranie został zaproszony ksiądz kanonik Kaczmarek z Chełmc, doświadczony w pracach obywatelskich i obeznany z przepisami prawnymi związanymi z zakładaniem podobnych towarzystw. Po wygłoszeniu mowy przez księdza Kaczmarka, zebrani oświadczyli, że założą spółkę pożyczkową z siedzibą w Górze. Celem spółki była pomoc wzajemna materialna na terenie jakim działało kółko włościańskie. Uchwalono również, że będzie to spółka z ograniczoną poręką, ze względu na zakres działania. Spółka miała także pobudzać wszystkie warstwy, także robotników do oszczędności. Zebrani podziękowali księdzu kanonikowi za pomoc.

Ks. Kaczmarek urodził się w Pawłowie, koło Gniezna 1 stycznia 1889 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał 17 czerwca 1855 roku. Był wikariuszem w Łęgowie w 1955 roku, a także w Rososzycy 1856-1858. Sprawował funkcję proboszcza w Ociąży 1858-6.02.1887, a od 7 lutego 1887 został oddelegowany do Chełmc. W okresie rozbiorów, kiedy parafia znalazła się w granicach zaboru pruskiego, proboszcz, ks. Kasper Kaczmarek, inicjował różne formy pracy organicznej. Mimo stosowania przez zaborcę różnych form ucisku i walki z przejawami polskości, ks. Kaczmarek podejmował szereg śmiałych, a czasami wręcz ryzykownych inicjatyw, by jego wierni nie zatracili swojej narodowej tożsamości. Był nie tylko duszpasterzem, katechetą i wychowawcą, ale też jednym z założycieli Banku Spółdzielczego w Kruszwicy. Zmarł w Chełmcach 2 lutego 1900 roku. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Chełmcach.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie Dziennika Kujawskiego 1893, R. 1 nr 7 (8 października) oraz artykuł:  B. Grabowski, Proboszczowie i wikariusze parafii św. Katarzyny w Chełmcach. Fot. Bank Ludowy w Kruszwicy początek XX wieku i Kościół p.w. św. Katarzyny w Chełmcach współcześnie.



poniedziałek, 2 października 2017

Upamiętnienie ofiar w Rożniatach

Wczoraj nasze stowarzyszenie wzięło udział w uroczystościach upamiętniających tragiczne wydarzenia w Rożniatach, które miały miejsce 4 października 1939 roku.
Po uroczystościach zaproszeni goście udali się do świetlicy w Kobylnikach gdzie wyświetlony został archiwalny film z 1989 roku dokumentujący uroczystą Mszę świętą. Była to również okazja do wspólnej dyskusji z mieszkańcami na temat Rożniat i miejsca pamięci.


Fot. Michał Sobczak/Przemysław Bohonos

wtorek, 26 września 2017

Marsz Patriotyczny: Upamiętniliśmy zamordowanych mieszkańców Kruszwicy i okolic-Nadgoplańskie Towarzystwo Historyczne


Wczoraj, 25 września z kruszwickiego rynku, przedstawiciele samorządu, stowarzyszeń i organizacji oraz delegacje placówek szkolnych i mieszkańcy udali się do miejsca pamięci w Łagiewnikach. Przemarsz poprzedziła uroczysta Msza święta.