niedziela, 16 września 2018

Żołnierze z gminy Kruszwica zamordowani przez NKWD w latach 1939-45


Porucznik Marian Kępski
- urodził się 21 listopada 1912 r. w Chełmcach, nauczyciel, oficer Wojska Polskiego, służył w Korpusie Ochrony Pogranicza, wzięty do niewoli, osadzony w obozie w Kozielsku, zamordowany z rozkazu władz radzieckich w Katyniu około 19 kwietnia 1940 r.

Rotmistrz Kazimierz Marian Grabski
- urodził się 12 października 1897 r. we Wróblach, w Wojsku Polskim od 1919 r. w stopniu rotmistrza kawalerii, służył w 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich, weteran wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r., dostał się do niewoli sowieckiej, osadzony  w obozie i zamordowany wiosną 1940 r. w Charkowie.

Rotmistrz Stanisław Grabski 

Major Stefan Marian Grabski
- urodził się 5 maja 1899 r. we Wróblach, oficer rezerwy, w stopniu podporucznika od 1921 r., służył w 15 Pułku Ułanów Poznańskich, wzięty do niewoli w październiku 1939 r., osadzony w obozie w Starobielsku, zamordowany wiosną 1940 r. w Charkowie, pośmiertnie awansowany do stopnia majora kawalerii.

Kapitan Ignacy Nowak
- urodził się 25 lipca.1891 r. w Kruszwicy, żołnierz zawodowy, weteran I wojny światowej, powstaniec wielkopolski, służył w 5 Pułku Strzelców i 59 p.p. Inowrocław, 17 Baonie KOP Dawidgródek Polesie, 70 Pułku Piechoty Pleszew, PKU Rawa Ruska we lwowskim, we wrześniu 1939 r. wzięty do niewoli i osadzony w obozie na Zamarstynowie, rozstrzelany  przez NKWD prawdopodobnie w 1941 r.

Porucznik Czesław Józef Zaleski (właściwie Zalewski)
- urodził się 10 lutego 1907 r. w Kruszwicy, nauczyciel, żołnierz Wojska Polskiego, w stopniu podporucznika od 1 stycznia 1933 r., służył w 8 pp Leg., zamordowany w 1940 r. w Smoleńsk, siedziba NKWD lub Las Katyński koło Smoleńska.

Podporucznik Franciszek Jankowski
- urodził się 25 grudnia 1910 r. w Kruszwicy, nauczyciel, kierownik placówki oświatowej,  ukończył szkołę podchorążych w 1934 r., służył w 69 pp i 60 pp., zamordowany w kwietniu 1940 r. w Katyniu.

Major Konstanty Ciemny
- urodził się 16 listopada 1899 r. w Bachorcach, kupiec, weteran wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r., służył w 3 Pułku Strzelców Konnych im. Hetmana Stefana Czarnieckiego, kierownik składu amunicji w Warszawie, w 1939 r. wzięty do niewoli przez Sowietów, zamordowany w kwietniu 1940 r. w Katyniu, pośmiertnie mianowany do stopnia majora.

Oprac. B. Grabowski. Lista ustalona na podstawie materiałów zebranych przez Nadgoplańskie Towarzystwo Historyczne.

piątek, 14 września 2018

Teofilia Prandota-Trzcińska h. Rawicz (1779-1803)



Teofilia Prandota-Trzcińska h. Rawicz, córka Tadeusza Gedeona Prandota-Trzcińskiego h. Rawicz i Justyny Ludwiki Wiktorii Zagórskiej h. Grzymała. Urodzona 3 listopada 1779 r. w Ludzisko, powiat strzeliński, zmarła 19 września 1803 r. w Bydgoszczy w wieku 23 lat. Po śmierci rodziców dziedziczka: Popowa, Ludziska, Ostrowa nad Gopłem, Orpikowa i Kokoszyc. Niezamężna, zmarła otruwszy się grzybami.

Oprac. B. Grabowski, źródła: Obraz: olej na płutnie nieznanego artysty XIX w.  (Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu).

środa, 12 września 2018

Rys historyczny Huty "Irena" Inowrocław

Huta „Irena” w Inowrocławiu została otwarta w 1924 r. (Wielkopolska Huta Szklana Franciszka Dźwikowskiego, T.Z.o.p. w Inowrocławiu). Świetnie prosperowała w latach międzywojennych (Fabryka Szkła w Inowrocławiu „Irena”, wł. Henryk Podkomorski). Po II wojnie światowej została odbudowana, a także zmodernizowana i rozbudowana. Budową huty zajął się Franciszek Dźwikowski -  inowrocławski architekt. Na miejsce budowy zakładu wybrał odcinek przy linii kolejowej toruńskiej i bydgoskiej, przy dworcu. 

Od 1927 r. zakład przechodzi w ręce Henryka Podkomorskiego, dyrektora Wytwórni Win i Wódek Winkelhausena w Starogardzie Gdańskim. W tym czasie „Irena” otrzymuje koncesję na produkcję i sprzedaż „oryginalnych szkieł do zapraw”. W sierpniu 1939 r. zatrudnionych w zakładzie szkła Podkomorskiego jest 520 pracowników. W okresie okupacji huta popada w ruinę (Glashutten „Irena” Hohensalza). W 1935 r. zakład kupuje obiekt hutniczy.

Już po wojnie w 1945 r. huta („Irena” Fabryka Szkła pod Zarządem Państwowym) zostaje odbudowana, głównie dzięki inicjatywie pracowników. Prężnie działa dzięki nowym inwestycją i zaciągniętym kredytom inwestycyjnym. Uroczyste otwarcie odbyło się 17 września 1945 r.

Pracownicy Huty "Irena" lata 30-te XX w.

W 1952 r. huta wzbogaciła się o nową halę produkcyjną i urządzenia pomocnicze oraz zestawiarnie surowców i halę odprężarek.

W 1957 r. wprowadzone zostają stoły taśmowe, służące do transportu obrabianych wyrobów.

W roku 1961 huta (Huta Szkła Gospodarczego „Irena” w Inowrocławiu) zatrudnia artystę-plastyka Feliksa Nawrockiego. Szkło produkowane w zakładzie otrzymuje nowe fasony i zdobienia. W tym też roku zbudowane zostaje laboratorium i wzorowania.

W późniejszych latach projektowaniem szkła zajmowali się Wanda Manteuffel, Stefania Rybus i Wit Płażewski, Stefania Rybus-Kujawa. W ostatnim okresie działalności huty upiększaniem wyrobów zajmuje się Małgorzata Dajewska, profesor Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. 

W zakładzie potrzebny był wykształcony personel. Uruchomiono więc przyzakładową zasadniczą szkołę zawodową kształcącą w zawodzie zdobnik szkła.

W 1976 r. produkcja w hucie „Irena” zostaje wzbogacona o oddział wyrobu kryształów. Zakład rozwija się nadal, a wyroby szkła zdobywają rynek, również zagraniczny (głównie Związku Radzieckiego, Anglii, Kanady, Australii, Francji i Włoch). Wzrasta również liczba zatrudnionych w 1794 r. jest ich 958, a w 1987 r. - 2506 osób. 

W 1982 r.  otwarto sklep HSG „Irena” w Bydgoszczy, działał na Zbożowym Rynku,; drugi otwarto w Inowrocławiu przy ul. Solankowej.

W 1991 r. huta zostaje sprywatyzowana, powstaje Zarząd Spółki z prezesem. Produkcja zostaje zautomatyzowana, jakość szkła zostaje poprawiona. Rozbudowane zostają inne działy, między innymi dział marketingowy i kontroli jakości. Huta wchodzi na rynek dalekiego wschodu.

W 1992 r. akcje „Ireny” notowane są po raz pierwszy na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Rok później działy w zakładzie zostają skomputeryzowane.

W 2002 r. uruchomiono automat zdobniczy szlifujący kryształ o bardzo wysokiej jakości. Jeszcze w 2003 r. zakład został ponownie nagrodzony otrzymał: Złotą Statuetkę Lidera Polskiego Biznesu 2003 za osiągnięcia produkcyjne – jedna z najlepszych firm w Polsce.

Wyroby Huty „Irena” do dziś cieszą oko wielu wielbicieli wyrobów szklanych. Można je obejrzeć w prywatnych zbiorach i muzeum. 

Od 1924 do 2004 r. hutą zarządzali: Franciszek Dźwikowski, Henryk Podkomorski, Bruno Grosser, Kurt Czulins, Henryk Podkomorski, Władyslaw Harenda, Franciszek Owczarek, Władysław Harenda, Roman Maresz, Danuta Biernacka, Bernard Michczyński, Zdzisław Gonera, Bolesław Felczak.

Oprac. B. Grabowski, źródła: D. Chadrysiak, Huta „Irena” 1924-2004, Inowrocław 2004; B. Kasińska, Piękno kryształu, Nowiny Inowrocławskie, R.6: 1987 nr 22; J. Szczutkowski, Od manufaktury do nowoczesności. ^0-lecie HSG „Irena’. Nowiny Inowrocławskie. R.3: 1984 nr 11, nr 27; H. Rochnowski, Przemysł Inowrocławia i jego okolic w latach 1946-1980. Ziemia Kujawska. T. 8, Inowrocław 1986.

wtorek, 11 września 2018

Wizyta NTH w Muzeum w Inowrocławiu

W sierpniu tego roku członkowie naszego Towarzystwa mieli przyjemność odwiedzić Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Największy podziw wzbudziły zbiory związane z Janem Kasprowiczem i Stanisławem Przybyszewskim. W muzeum nie brakowało też innych interesujących skarbów tj. obrazy, książki, fotografie, szklane ozdoby. Nasze oczy przykuł wystrój gabinetów artystów. Dużym powodzeniem cieszyła się jak zawsze broń, w muzeum znajduje się miecz z XIII w. Jeśli ktoś z państwa jeszcze nie był to serdecznie zachęcamy do odwiedzin.

Kilka słów o Muzeum

Początki muzeum datuje się na 1927 r., wówczas z inicjatywy Akademickiego Koła Kujawian przy Uniwersytecie Poznańskim, w domu siostry Jana Kasprowicza Anny Roliradowej w Szymborzu przy ul. Wielkopolskiej 11, otwarto „Izbę Kasprowiczowską”. Od 1976 r. budynek stał się własnością Muzeum w Inowrocławiu i stanowi Oddział – Dom Rodzinny Jana Kasprowicza.

W 1929 r. powstało Muzeum Lotniczo-Gazowe w Inowrocławiu, tak często opisywane przez ówczesny Dziennik Kujawski. Mieściło się przy ul. Dworcowej 15 zostało otworzone z inicjatywy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej w Inowrocławiu.

W październiku 1931 r. za zgoda wojewody poznańskiego R. Raczyńskiego utworzono Muzeum w Inowrocławiu. 31 październik 1931 r. jest uważany za datę powstania muzeum kasprowiczowskiego. Kierownikiem został Stanisław Bogdan Wojewódzki utalentowany artysta-grafik. Siedziba mieściła się w Parku Miejskim.

Statut otrzymało Muzeum w 1938 r. Nadany został przez Ministerstwo Wyznań i Oświecenia Publicznego. Określał między innymi program i zakres działań.

W 1939 r. obiekt wzbogacił się o wykopaliska profesora Z. Zakrzewskiego z terenów Inowrocławia. Pod okupacją niemiecką muzeum został zamknięte i zaczęło ponownie działać dopiero po wojnie w 1959 r.

Nowy status otrzymało Muzeum w 1966 r. od Ministerstwa Kultury i Sztuki. Między 1969-1972 r. odbył się remont Teatru Miejskiego, na potrzeby Muzeum, gdzie wygospodarowano piwnice i część  i piętra. Od 1976 r. Muzeum przeszło pod nadzór Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Kolejnymi kierownikami w tym okresie byli: Ryszard Łuczak i Janina Sikorska.

Dnia 23 września 1976 r. otwarta została nowa wystawa poświęcona Stanisławowi Staszicowi. W 1982 r. Muzeum otrzymuje autonomie.

W 1984 r. Zakupiony został „Pałac Mieszczański” na potrzeby budynku głównego Muzeum.

Do ciekawszych wydarzeń należy zaliczyć również otwarcie ekspozycji poświęconej historii Kopalni Solno w Inowrocławiu. W 1999 r. Muzeum zostaje wpisane, pod nr 1, do Rejestru Instytucji Kultury prowadzonego przez powiat inowrocławski.

Obecnie Muzeum na Solankowej 33 posiada kilka działów: Literacko-Biograficzny, Archeologiczny, Sztuki, Historii, Etnografii Kujaw, Numizmatów i Bibliotekę Muzealną.

Oprac. B. Grabowski, źródło: Muzeum im. Jana Kasprowicza ul. Solankowa 33, 88-100 Inowrocław. Fot. ze strony http://www.museo.pl.

piątek, 31 sierpnia 2018

Gedeon Tadeusz Trzciński herbu Rawicz (1746-1799)


Gedeon Tadeusz Trzciński herbu Rawicz (1746-1799), syn Wojciecha z Ludziska, podkomorzego inowrocławskiego i Anieli z Żychlińskich herbu Szeliga. Łowczy inowrocławski 1772-1793, stolnik bydgoski 1774-1781, starosta kruszwicki 1781-1793, poseł na Sejm Czteroletni. Kawaler Orderu św. Stanisława (1790). Żonaty z Jystyną z Zagórskich, mieli dwoje dzieci: Józefa i Teofilię. Posiadał majątki: Ludziska, Górki, Kopanie, Balice, Pałuczyn, od 1784 wsie nad jeziorem Gopło: Popowo, Ostrowo, Orpikowo i Kokoszyce.

Oprac. B. Grabowski, źródła: Urzędnicy kujawscy i dobrzyńscy XVI-XVIII wieku. Spisy. Oprac. Krzysztof Mikulski i Wojciech Stanek przy współudziale Zbigniewa Górskiego i Ryszarda Kabacińskiego. Kórnik 1990. Fot. Malarz nieznany XIX w. Geoden Trzciński, ze zbiorów Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu


sobota, 11 sierpnia 2018

Z Lager in Konstantynow do Dachau - kapłani więźniowie obozów koncentracyjnych


Dnia 6/7 października 1941 r. na mocy zarządzenia Himlera Niemcy aresztowali większość pozostałych księży z terenów Wielkopolski i Kujaw. Z źródeł wynika, że była to ostatnia i największa fala aresztowań polskiego duchowieństwa. Dla Hitlera było jasne, że Kościół katolicki w Polsce pozostał jedyną ostoją tożsamości narodowej i kulturowej, postanowił go więc zniszczyć. Aresztowano 470 księży: z diecezji gnieźnieńskiej, poznańskiej, włocławskiej, a także częstochowskiej i łódzkiej. Większąść aresztowanych księży przewieziono najpierw do obozu w Konstantynie Łódzkim. W dokumentacji Lager in Konstantynow występuje jako niemiecki obóz przesiedleńczy, w rzeczywistości był to jednak obóz koncentracyjny. Obóz Niemcy utworzyli już na przełomie 1939/1940 r. (oficjalnie 5 stycznia 1940 r.). W tym czasie na terenie obozu przetrzymywano więźniów wysiedlonych z terenów Wielkopolski, Kujaw i Pomorza, a także z Polski Centralnej. W obozie Niemcy realizowali plan zniszczenia polskiej inteligencji „Inteligenzaktion”. Polacy byli, zgodnie z zamierzeniami niemieckich władz okupacyjnych zlikwidowani, zgermanizowani i przekształceni w siłę roboczą, każda część planu była realizowana.

W wyniku aresztowań z października 1941 r. w Konstantynowie Łódzkim umieszczono 310 księży. Pozostałych aresztowanych umieszczono w klasztorze lądzkim, Szczeglinie i Forcie VII w Poznaniu. Zima 1941/1942 r. była bardzo mroźna, księży przewieziono do Dachau. Z relacji więźniów wynika, że z księża stali na mrozie, bez okrycia głowy i skarpet godzinami. Po otwarciu pociągu SS zaprowadziło więzionych trzy kilometry do obozu w Dachau. Starsi więźniowie nie mieli szans na przetrwanie w takich warunkach, ostrzyżono ich, dano jakieś łachmany bez czapek i skarpet, a był październik. Na 1030 polskich duchownych przetrzymywanych w obozie w Dachau zmarło 868. Do końca kwietnia 1945 r. przez obóz przeszło 2720 duchownych katolickich z 21 krajów.

Przy byłym obozie w Konstantynowie Łódzkim przy ul. Łódzkiej 27 władze miasta postawiły tablicę upamiętniające tragiczne losy więźniów niemieckiego Lager. Jedna z nich informuje o Niezłomnych – Wiernych Bogu i Ojczyźnie, kapłanach polskich uwięzionych w dniach 6-7 października 1941 r. przez niemieckiego okupanta w obozie koncentracyjnym w Konstantynowie i wywiezieniu ich do Konzentrationslager Dachau 30 października 1941 r. Z drugiej tablicy dowiemy się o uwięzieniu w tym budynku tysięcy Polaków i osób innych narodowości w latach 1940-1945. Tablice te informują przechodnia, że w tym miejscu więziono Polaków i polskich kapłanów – by nie zapomnieć i by nigdy więcej nie powtórzyła się ta tragedia.

Księża z kruszwickiego dekanatu aresztowani i zamknięci w obozach:
  • ksiądz Dobromir Ziarniak (1906-1985), więzień obozu Dachau
  • ks. Antoni Ludwiczak (1878-1942), więzień obozu Dachau
  • ks. Mieczysław Strehl (1887-1941), więzień Dachau
  • ks. Stefan Schoenborn, (1885-1942), więzień Dachau
  • ks. Jan Łój (1908-1942), więzień Dachau
  • ks. Paweł Pękacki (z. 1953), więzień Dachau
  • ks. Leon Kijewski (1905-1976), więzień Dachau
  • ks. Telesfor Kubicki (1905-1940), więzień Stutthof
  • ks. Ksawery Krawczak (1906-1968), więzień Dachau
  • ks. Antoni Musiał (1906-1982), więzień Dachau

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie relacji świadków, byłych więźniów obozów; http://kruszwicahistoria.blogspot.com/2015/08/ksieza-dekanatu-kruszwickiego.html Fot. w: http://www.wola-bemowo.pl/Lager.html Niemiecki „Lager in Konstantynow” od strony ul. Łodzkiej


niedziela, 5 sierpnia 2018

Mitologia Słowian część 2


To moja druga próba nad opracowaniem, zdaje się że najbardziej zagadkowej w historii Polski tematyki – mitologii. W pierwszej części przedstawiłem kilka najczęściej pojawiających się w źródłach i przekazach bóstw i duchów na terenach zamieszkałych przez tzw. Słowian. Z uwagi na duże zainteresowanie tematyką postanowiłem poszerzyć wiedzę nad tym sekretem i podzielić się wynikami moich badań, czy raczej spostrzeżeń. Fot. B.G. rzeźba Światowita - Biskupin, archiwum, Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego.

Dzisiejsza Polska to tereny dawnych Słowian, wielu plemion, o zróżnicowanych wierzeniach. Podzielmy więc całe dzisiejsze terytorium na dwie części: Środkową i Wschodnią oraz na Północną (drugą częścią zajmę się w osobnym artykule).

Ludy Europy Środkowej i Wschodniej, z małymi wyjątkami (Rumunia, Albania, Węgry) należą w większości do rodziny słowiańskiej, której tożsamość etniczna liczy około 1500 lat. Około V w. n. e. Słowianie migrują z obszarów Wschodnich Europy: na północ w kierunku Morza Bałtyckiego, na południe w stronę Adriatyku, z Czech w kierunku wschodnim, docierając w połowie drogi do Pacyfiku.

Na północy osiedlają się: Polacy, Białorusini i Rosjanie – osiedlili się na płaskich i bagnistych terenach, położonych blisko rzek. Centralne obszary zamieszkali – Czesi, Słowacy i Ukraińcy – osiedlili się w większości bezdrzewnej, na porośniętych trawami stepach.

Na południu osiedlili się Jugosłowianie, Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy i Macedończycy oraz Bułgarzy, tu klimat był łagodniejszym w otoczeniu gór, w pobliżu Adriatyku, Morza Egipskiego i Morza Czarnego.

Na wschodzie osiedlili się Rusini, czyli Rosjanie – drogę wycieli sobie ogniem i toporem przez gęstą puszczę, pełną bagien i jezior. Według Wasyla Kluczowskiego (1841-1911), aby zrozumieć kulturę słowiańską, należy poznać, rzekę i step, jest w tym dużo prawdy. Historyk pisał: „Las dostarczał Słowianom dębów i sosen do budowy domów, ogrzewał ich osiką i brzozą, oświetlał chaty brzozowymi drzazgami, obuwał ich w łykowe sandały, dawał im talerze i półmiski, okrywał skórami i futrami oraz karmił miodem. Był najlepszym schronieniem przed wrogami.”

Życie w lasach było ciężkie i pełne niebezpieczeństwa: wilki i niedźwiedzie tropiły ludzi i zwierzęta domowe. Cały świat był pełen dziwnych dźwięków i cieni. Puszcza budziła wyobraźnie, uczyła rozwagi. Step natomiast był jeszcze bardziej niebezpieczny, Słowianie nie mieli się gdzie ukryć, a w ich duszach zapisało się piętno bezkresnych horyzontów, pełnych hord nomadów, Mongołów i Tatarów. Inaczej Kluczewski pisał o rzekach: „Kochali swą rzekę. Żadnego innego elementu krajobrazu nie opiewano tak czule w folklorze. I nie bez przyczyny, nad jej brzegami budowano domostwa, karmiła ich przez większość roku. Dla kupców była doskonałą drogą. Uczyła Słowian porządku i gościnności, zmieniała ludzi w braci, sprawiała, że czuli się częścią społeczności, uczyła ich szacunku dla cudzych obyczajów, zmyślności i przystosowania.” Fot. https://slowianowierstwo.wordpress.com Drzewa w obrzędowości Słowian

Rzeki i jeziora (także Gopło) miały swoje tajemnice. Słowianie uważali, że duch rzeki mruczał, gdy był zadowolony i ryczał ze złości. Każda rzeka i jezioro miała swojego ducha – opiekuna i żeńską nimfę (nad Jeziorem Gopło czuwała Rusałka). To właśnie tym potomkom Matki Natury, Słowianie nadali szczególny charakter.

Wodnik – duch rzeki, jeziora i morza. Dla Słowian ruch wody naturalnie sugerował, że znajdowało się w niej życie. Każdy obszar wodny posiadał swojego ducha – wodjanoja. Wodnik był stary, brzydki, oślizgły i zielonobrody. Panował nad „życiem” wody: kiedy był pijany, powodował powodzie, kiedy był zadowolony, prowadził ryby w sieci, rozgniewany, wzbudzał sztormy, zatapiał okręty i topił żeglarzy.

Z pokolenia na pokolenie przekazywano opowieści. Z czasem powstał zawód – powiedzmy gawędziarza wędrownego, który przemierzał osady i w zamian za jadło, opiekę i nocleg dzielił się wspaniałymi przypowieściami. W dawnych czasach, była to ulubiona rozrywka.

Wampiry – złowrogie, mityczne istoty. Dla Słowian „nieczyści” ludzie, nie zaznający odpoczynku po śmierci zmieniali się w wampiry – półżywe istoty nawiedzające domostwa o północy, aby wysysać krew lub nękać i wykorzystywać we śnie uśpionych.

Wilkołaki – każdy urodzony ze szczególnym znamieniem, czepkiem na głowie lub kłaczkami we włosach lub innej części ciała, mógł w przyszłości zostać wilkołakiem. Niektóre plemiona, brały to jednak za dobry omen, takie dziecko mogło zostać jasnowidzem, mogło także zamieniać się w zwierzę. Od charakteru człowieka zależało w jakie zwierzę zmieni się wybraniec. Złe osoby wybierały znienawidzonego wilka.

Niestety Słowianie nie pozostawili żadnych źródeł zapisanych mitów. Ciekawy zbiór mitów znjadujemy u Aleksandra Afanasejewa (1826-1871). Zebrał ponad 8 tomów mitów (640 przypowieści, legend, mitów, opowieści ludowych). Ukazały się dopiero w początkach drugiej połowy XIX wieku. W większości zapisał relacje z drugiej ręki, z zapisów innych osób, jest to jednak znakomity, niezastąpiony zbiór słowiańskiej spuścizny.

Duchy gospodarstwa domowego – pradawni Słowianie, widzieli je wszędzie. Były dobre, kapryśne i złe. Były związane z duchami przodków, należało więc je traktować z wielką troską. Zadowolony duch sprzyjał mieszkańcowi domostwa. Słowianie pielęgnowali pamięć o zmarłych w misternych rytuałach, takich jak pozostawienie pożywienia koło grobu i rozmawianie z grobem, kiedy należało podjąć ważną decyzje.

Mity słowiańskie pełne są fantazji, bohaterowie i bohaterki to dzielni młodzieńcy i niewinne dziewczęta (lub odwrotnie). W przygodach pomagają im zwierzęta i magiczna broń lub narzędzia. Tymi „złymi” są zazwyczaj smoki, wiedźmy, czarownice i źli królowie. Szczęśliwa liczba to trzy, kryjąca triadę wiedźm, zadań, synów, księżniczek, nocy i smoczych głów. Fot. Perun https://www.sadistic.pl/cudzego-sie-uczycie-a-wlasnego-nie-znacie-vt161563,15.htm

Co ciekawę, bohaterem jest często wojowniczka, królowa zdobywczyni, mądra dziewczyna, czy zaczarowana piękność (legendy: Łucznik, Żabia Królowa, Maria Moriewna). Dopiero z nadejściem chrześcijaństwa wzrasta rola mężczyzn w mitach. Kapłanki zmieniają się w podłe wiedźmy.

Słowiańska wiedźma – stara czarownica, która zwykle siedzi na drewnianej ławce lub na kamiennym piecu, z jedną nogą podwiniętą za siebie, drugą zwisającą, zakrzewionym nosem sięgając sufitu. Potrafi latać na magicznych przedmiotach, wzbudza straszliwe nawałnice i zostawia za sobą choroby, a także śmierć. Żywi się mięsem ludzkim. Co ciekawe, wcześniej (przed wpływami chrześcijaństwa), kapłanka była wcieleniem miłości i mądrości, często niosła pomoc potrzebującym.

Słowiańska wiara przekonywała, że dusza zamieszkuje ciało. Owa dusza oddziela się od ciała po śmierci, ale czasem również w czasie snu. Dusze zbierały się nocą na wzgórzach i walczyły ze sobą. Przegrany mógł się już nie obudzić. U niektórych plemion, dusze mogły przybierać formę malutkiej, długowłosej, brzydkiej staruszki, która zapowiadała nadchodzącą śmierć. W niektórych mitach dusze zamieszkiwały również drzewa. Dlatego pewne drzewa uważano za święte, w legendach pojawiały się gadające i krwiożercze drzewa, sadzono je jako symbol życia. Kiedy bohater umierał, drzewo usychało.

Zaświaty – bywały przedstawiane jako wyspa Bojan, daleko na morzu, w miejscu gdzie zachodzi i wschodzi słońce. Właśnie w tym miejscu mieszkają duszę zmarłych oraz tych, którzy się jeszcze nie narodzili, wraz z nasionami, roślinami i ptakami. Droga duszy jest ciężka i długa.

Słowo o duchach obejścia, było ich naprawdę dużo. Wymienie ważniejsze. Duchem podwórza był Dworowoj. Był zazwyczaj niewidzialny, ci którym się ukazywał, opowiadali, że to starzec o siwej brodzie, porośnięty siwymi włosami. Należało przedstawić mu nowo narodzone zwierzę. Nawet łaźnia miała swojego ducha. Bannik, psotnik, potrafił też wróźyć. Kobieta która pozostawiła grzebień w łaźni, mogła na nim znaleźć włos przyszłego męża. Rusałka – zamieszkiwała wodne głębiny, nimfa wodna, urodziwa, naga dziewczyna, która oczarowywała przechodniów śmiechem lub śpiewem. Niektórzy byli gotowi się dla niej utopić. Rusałka była duszą noworodka, młodej nieszczęsnej dziewczyny bądź topielcy. Później kojarzono Rusałkę ze śmiercią, przed nadejściem chrześcijaństwa wiązano ją z płodnością. Odpowiednikiem przydrożnej rusałki była Wiła. Wiecznie młoda i piękna kobieta o długich puklach. Zwykle dziewczyna, która zmarła bez chrztu (pogląd chrześcijański), została porzucona przez narzeczonego lub zwykła „latawica”, której dusza unosiła się gdzieś pomiędzy niebem a ziemią. Pojawiała się zwykle nocą, aby śpiewać i tańczyć, przyprawiając każdego człowieka, który ujarzmi ją w tańcu, o śmierć. Obraz ze zbiorów Muzeum Tomatorium: nimfa, rusałka, Goplana.

Wiele bóstw słowiańskich zostało „adoptowanych” i zmienionych przez chrześcijaństwo. I tak Perun, bóg grzmotu i błyskawic (czasem utożsamiany ze skandynawskim Thorem) stał się prorokiem Ilią, Wołos (Strażnik trzód i stad) przeobraził się w św. Własa, Kupalnica (bogini rzek i jezior) stała się Agrypiną, Kupała (bóg słońca i światła) Janem Chrzcicielem. Ryty wiosny pokrywały się teraz z Wielkanocą, zimową Calendae zastąpiło Boże Narodzenie, zaś święto Yarila (bóg słońca i ziemskiego życia) stało się świętem Jana Chrzciciela.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: Rosyjskie bajki ludowe ze zbioru Aleksandra Afanasjewa, Polska Akademia Umiejętności, Prace Komisji Kultury Słowian, Kraków 2001; L. Moczulski, Narodziny Międzymorza, Warszawa 2007; T. Jaworski, Las w kulturze Serbołużyczan, Stud. Mater. Ośr. Kult. Leśn. 16, 2017, s. 39-51; A. Cotterell, Mitologia Świata, Ożarów Mazowiecki 2012; J. I Kraszewski, Stara Baśń, Warszawa 1983; Praca zbiorowa: Oxford – Wielka Historia Świata, Poznań 2006; J. Strzelczyk: Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Rebis 2008.

sobota, 4 sierpnia 2018

Jerzy Wojciech Sulczewski (1879-1969)


Jerzy Wojciech Sulczewski, ur. 23 kwietnia 1879 r. w Ciencisku niedaleko Strzelna. Ojciec Marcin mieszkał w Różannie, a matka Julianna z domu Skowron urodzona w Chełmcach, pochodziła ze starego kujawskiego rodu chłopskiego.

Jerzy ukończył trzyletnią szkołe nauczycielską w Rogoźnie i seminarium nauczycielskie w Kcyni. Od 1899 r. pracował w wiejskiej szkole w Brudzyniu koło Janowca Wielkopolskiego. Wkrótce ukazały się jego pierwsze publikacje, jeszcze w języku niemieckim, w postaci zbieranych od dawna opowieści i bajań kujawskich. Dnia 23 października 1903 r. ożenił się z Jadwigą Stranz, mieli trzy córki i syna. Zmarła w 1918 r. W maju 1921 r. Jerzy Wojciech Szulczewski powtórnie się ożenił z córką znanego rodu wielkopolskich leśników - Marią Skoraczewską, która zmarła w 1965 r.

Szulczewski brał udział w powstaniu wielkopolskim. Po wyzwoleniu zajmował się spolszczaniem szkół w obwodzie janowieckim. Zajmował się również spolszczaniem nazewnictwa zbiorów przyrodniczych Muzeum Wielkopolskiego, w którym też kilka lat pracował. Współpracował z poznańskim Ogrodem Botanicznym i Zarządem Rady Miejskiej. Pełnił rozliczne funkcje, m. in. w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, Poznańskim Komitecie Ochrony Przyrody oraz dwóch komisjach Polskiej Akademii Umiejętności; współorganizował wystawy krajowe i międzynarodowe o tematyce przyrodniczej.

Przed II wojną światową opublikował dziesiątki prac prezentujących wyniki badań. Po wojnie wrócił do pracy jako pedagog; od 1947 r. zatrudniony został przez Uniwersytet Poznański jako pracownik naukowy w Ogrodzie Botanicznym. Był współorganizatorem Wielkopolskiego Parku Narodowego, zajmując się wytyczaniem w nim szlaków turystycznych, badaniem i dokumentowaniem jego zasobów. Na emeryturę przeszedł w 1958 r., mając 80 lat. Pośród wyróżnień znalazł się np. Wielkopolski Krzyż Powstańczy i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Zmarł 13 marca 1969 r. w Kościanie. Pochowany został na cmentarzu w Puszczykowie. Do ostatnich dni pochłonięty badaniami.

W Strzelnieistnieje etap szlaku turystycznego jego imienia; Jerzy Wojciech Szulczewski „ma swoją ulicę” oraz patronuje Izbie Kujawskiej w Szkole Podstawowej.

Oprac. B. Grabowski, na podstawie pracy M. Lachowicz, Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 924 (43/2009); inne źródła:
http://www.palukitv.pl/teksty/ludzie-paluk-i-zm/8921-jerzy-wojciech-szulczewski-ludoznawca-i-przyrodnik.html

niedziela, 29 lipca 2018

Długosz o Diecezji Kruszwickiej

Jak podaje J. Długosz diecezja kruszwicka powstała już około 966 r., lub około 1015 r. Podlegała metropolii gnieźnieńskiej. Z relacji Długosza wynika, że diecezja została utworzona przez Mieszka I w roku 966 i pierwszymi biskupami byli tu Lucidus oraz Wawrzyniec. Prawdopodobnie funkcję katedry pełniła kolegiata pod wezwaniem św. Piotra. Pierwsze źródła pisane pochodzą z 1098 r. i 1133 r. Pierwsze opowiada o uposażeniu jakie darowała Judyta, żona Władysława Hermana dla biskupa kruszwickiego. Drugie zaś wymienia dwie diecezję: kruszwicką i włocławską w dokumencie wystawionym przez papieża Innocentego II. W źródłach pojawia się również świątynia św. Wita, badacze uważają, że to właśnie ten kościół był pierwszą katedrą kruszwicką. Tradycja głosi, że katedrę ufundował Mieszko I na miejsca dawnej świątyni pogańskiej. Również z tradycji dowiemy się ,że biskupów w Kruszwicy, przed powstaniem diecezji włocławskiej (1157-1160) było ośmiu. Z czego czterech zostało pochowanych w kolegiacie kruszwickiej.




Oprac. B. Grabowski, źródła:

  1. K. Hewner, kolegiata śś. Piotra i Pawła w Kruszwicy – Świadek dziewięciu stuleci, Kruszwica 1998, s. 61.
  2. J. Długosz, Roczniki, czyli kroniki Sławnego Królestwa Polskiego.
  3. Fot. Portret Jana Długosza XVIII w. w: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_D%C5%82ugosz

sobota, 28 lipca 2018

Kilka słów o pierwszych nadgoplańskich mieszkańcach

Czy wiecie, że na terenie Starego Rynku w Kruszwicy badacze natknęli się na ślady osadnictwa z około VI w. Co ciekawe, to właśnie na ten okres pisarze umieszczają legendę o Popielu. 

Niewątpliwie rozwojowi osadnictwa w naszych okolicach sprzyjały odpowiednie warunki. W jeziorze nie brakowało ryb, ziemia była nadzwyczaj urodzajna, przez te tereny przebiegały szlaki handlowe, a jednym z największych bogactw były źródła solankowe.

Nie był to pierwszy gród. Badacze twierdzą, że już 4 tysiące lat temu istniała w Kruszwicy osada. Odkryto także wiele pozostałości po ludzkim bytowaniu już 8 tysięcy lat temu. U schyłku epoki brązu, z okresów Hallstatt C (700-550) i Hallstatt D (550-400 lat p.n.e.) osadnictwo na terenie nadgoplańskim przeżywało szczególny rozkwit. 

Ludność miała swoje osiedla na wyspach jeziora Gopło. Podobne osady odkryto na obu wyspach – Ostrowie Rzępowskim i Zamkowym - dziś Półwysep Rzępowski. Chaty położone na Półwyspie były w kształcie czworoboków o wymiarach 3x3,5 metra, zbudowane z drewna sosnowego, dębowego, grabowego, olchowego, wiązowego, topolowego. Ulice miały szerokość 2,5 m. Osady pełniły funkcję obronną. Gród na Ostrowie Rzępowskim z około 500 lat p.n.e. istniał przeszło 100 lat. Otoczony był wałem drewniano-ziemnym, zbudowanym ze słupów drewnianych. W czasie najazdu Scytów gród został spalony.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródło Kruszwica Zarys Monograficzny, Toruń 1965; Informator archeologiczny, badania 1977-1980, t.9-16. Fot. archiwum Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego, Osada wczesnośredniowieczna Biskupin.

niedziela, 22 lipca 2018

Niezwykłe losy obrazu ocalonego przez rodzinę Marii Kilińskiej z Kruszwicy




Historię związaną z obrazem znam z przekazu mamy. Przez wiele lat była ona znana jedynie najbliższym  członkom nadziej rodziny. Dziś po wielu długich latach postanowiłam podzielić się z nią z innymi mieszkańcami Kruszwicy, miłośnikami obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej zamieszczonego w moim kościele parafialnym pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła. 

Helena Kilińska (moja mama) była najmłodsza z rodzeństwa. Miała dwie starsze siostry Zofię i  Kazimierę oraz brata Czesława. Ojciec Stanisław Bugalski był mistrzem stolarskim, a matka Marta krawcową. Rodzina mieszkała na Placu 1-ego Maja nr 5 w kamienicy u p.Krotoszyńskich na drugim piętrze. Na pierwszym zaś z rodzicami i siostrami mieszkał ksiądz Bohdan Krotoszyński.

Wychowana w duchu głębokiej pobożności od najmłodszych lat mama bywała często w położonym tuż obok kościele św. Teresy. Zawsze pełna optymizmu, pogody ducha i chęci służenia innym. Gdy tylko zobaczyła idące ulicą siostry zakonne wiedziała, że jej pomoc przy wymianie wody w wazonach, układaniu kwiatów i wykonywaniu innych drobnych prac porządkowych w świątyni przyda się im na pewno. Z radością witana była zawsze, z wdzięcznością przyjmowane były te drobne gesty życzliwości.

Kiedy wybuchła wojna 1 września 1939 roku moja mama miała 18 lat. Pewnego dnia, krzątając się po kościele usłyszała jak ksiądz Krotoszyński z wielką troską mówi o możliwości bombardowania i zniszczenia świątyni oraz wszystkiego co w niej się znajduje. On sam mógł mieć w domu tylko, to co potrzebne do odprawiania Mszy św. (kielich i paterę). Słysząc to mama bez chwili wahania zadeklarowała chęć pomocy w przechowaniu najważniejszych rzeczy.

I tak monstrancja, kielichy, dzwonki i co najistotniejsze - obraz Matki Boskiej Częstochowskiej pod osłoną nocy zostały przeniesione przez księdza i moją mamę do maleńkiego mieszkanka moich dziadków, o czym nikt poza najbliższymi nie wiedział. Skrzętnie ukryte w szafie, pod stertą ubrań czekały na chwilę, by znów wrócić do kościoła.

Okres ten nie był ani krótki, ani łatwy. Świadomość niebezpieczeństwa które groziło całej rodzinie towarzyszyła im każdego dnia, a już szczególnie podczas kontroli mieszkań przez Niemców. Trzykrotnie w czasie wojny takie były. Dobrze je mama zapamiętała, gdyż były to chwile grozy. Dobrze wiedziała, że znalezienie przez gestapo schowanych rzeczy skutkuje rozstrzelaniem wszystkich członków rodziny. Za każdym razem ksiądz Krotoszyński modlił się w swoim mieszkaniu, za każdym razem nie mógł sobie darować, że zgodził się na tak ryzykowne i narażające ich życie przedsięwzięcie, za każdym razem było przerażająco, a jednak... Szczegółowe przeszukiwania mieszkań sąsiadów miały miejsce podczas każdej rewizji dokonywanej przez niemieckich oprawców, a u nas?

Próg mojej mamy tworzył  jakby "magiczną granicę", której nigdy nie przekroczyli. Pytali tylko, czy jest broń i po stanowczym zaprzeczeniu babci wycofywali się.

"Jedyną moją bronią jest ta oto laska, którą się podpieram" - mówiła po niemiecku, czym zresztą zadziwiała ich. Pytali nawet skąd zna ten język (a uczyła się go w przedwojennej szkole, do której uczęszczała w Bydgoszczy). 

Kiedy przeszukiwane były mieszkania na parterze mama jeszcze bardziej starannie nakrywała przechowywane "skarby" i modliła się do Matki Bożej o opiekę. Podczas  drugiego nalotu Niemców delikatnie odsłoniła spod stert płaszczy kawałek obrazu i odniosła wrażenie, że Matka Boża się do niej uśmiechnęła. Wiedziała już, że nic złego stać się nie może. I tak w istocie było. Sytuacja ta miała miejsce przez cały okres okupacji.

22 maja 1942 roku mama wyjechała do Niemiec do pracy do Bremen-Grohn, Muhlenstr (Lager) Fabrikarbeiteri, Tam trzykrotnie została uratowana od kul. Pierwszy raz, gdy przechodziła przez las, rozwiązało się nagle sznurowało w bucie więc się pochyliła żeby je zawiązać. W tym czasie nad jej głową przeleciał odłamek bomby. Drugi raz -  po wybuchu zapalającej się bomby, przestraszyła się tak bardzo, że bardzo poważnie zachorowała. Zawiadomiono nawet rodzinę, że jej stan jest bardzo poważny. Udało się i tym razem, cudem wyzdrowiała. Trzeci raz - gdy wraz z koleżankami stała przy dużym domu nagle wpadła na pomysł, aby weszły do środka. W chwilę później rozległ się huk i to miejsce, z którego odeszły zamieniło się w wielką wyrwę po bombie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to zbieg okoliczności, szczęście, które się zdarza. Być może. Moja mama przez całe życie czuła i wiedziała, że swoje ocalenie zawdzięcza opatrzności Matki Bożej.

Mama, gdy wróciła z Niemiec wyszła za mąż za Edmunda Kilińskiego, urodziła czworo dzieci: Jana, Zbigniewa, Halinkę (zmarła jak miała cztery miesiące) i mnie Marię.

Wdową została mając 31 lat, gdy była w ciąży ze mną. Wychowywała nas sama. Zawsze powtarzała, że z pomocą wiary i modlitwy wszystko jest możliwe. Starała się przekazać nam -  swoim dzieciom, głęboką wiarę, wartości i tradycję. Zmarła w wieku  91 lat - 10 czerwca 2012 roku.

Do końca życia mieszkała ze mną. Kiedy obie wiedziałyśmy, że nadchodzi koniec z ufnym, pełnym spokoju spojrzeniem powiedziała: "Nie smuć się, przecież dobrze wiesz, że nie zostawiam cię samą, zostawiam Cię z Nią...".

Obecność obu Matek czuję każdego dnia w swoim sercu, a ilekroć, klękam w kolegiacie przed wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej wiem, że opiekuje się Ona mną tak jak moja mama opiekowała się jej wizerunkiem w trudnych chwilach wojennych, z którego spogląda z miłością na mnie i na każdego, który z ufnością powierza jej wszystkie sprawy swojego życia.

Autor: Maria Kilińska
źródło: www.mojakruszwica.pl

poniedziałek, 16 lipca 2018

Księstwo kujawskie - podział Kujaw XIII w.


Nie ma wątpliwości, co do położenia średniowiecznej stolicy biskupiej na Kujawach, była nią Kruszwica a potem Włocławek – już w I połowie XII wieku. Jak stara jest nazwa, którą posługujemy się dziś „Kujawy” ciężko stwierdzić, wiemy jednak, że po raz pierwszy pojawia się w źródłach pisanych w 1136 r. (Bulla gnieźnieńska papieża Innocntego II). Nazwa „Kujawy” pojawia się później w wielu innych dokumentach średniowiecznych, także w kronikach mistrza Kadłubka. Możliwe, że Kolegiata pw. św. Piotra i Pawła swoim wiekiem dorównuje nazwie naszej krainy.

Jako osobne księstwo Kujawy wydzieliły się za czasów Konrada Mazowieckiego. Jego syn Kazimierz zapoczątkował kujawską linię Piastów. Co ciekawe to właśnie potomkom Kazimierza kujawskiego przypisuje się ostateczne zjednoczenie naszego państwa.

W 1230 r. Konrad Mazowiecki dokonał podziału swojego księstwa między synów. Kazimierz otrzymał Kujawy, a po śmierci ojca starał się powiększyć swe władztwo. Zajął przeznaczone dla najmłodszego syna Konrada, Siemowita, ziemie łęczycką i sieradzką, a po śmierci brata, Bolesława, przyłączył do swojego księstwa ziemię dobrzyńską. I tak księstwo kujawsko-łęczycko-sieradzkie graniczyło od zachodu z Mazowszem i ziemią Wielkopolską, od północy z Pomorzem i państwem Zakonu, od wschodu z Mazowszem i ziemią sandomierską.

Polityka księcia kujawskiego przyczyniła się do konfliktu z pomorskim księciem Świętopełkem, efektem były wyprawy pomorskie na Kujawy. W walce przeciwko Świętopełkowi, poparcie dla księcia kujawskiego otrzymał od biskupa kujawskiego Michała (jurysdykcja biskupa sięgała również na Pomorze). W odpowiedzi Świętopełek zabronił jurysdykcji biskupowi Michałowi na całe Pomorze, a w 1238 r. dokonał zbrojnego najazdu na Kujawy. Wojska pomorskie zajęły Bydgoszcz i dotarły do naszych okolic, do Inowrocławia. Co prawda książę kujawski odzyskał gród, ale sprowokował kolejny najazd pomorski na swoją dzielnicę. Następstwem tych wydarzeń było powstanie wielkopolsko-kujawskiej koalicji, której celem było walka przeciwko księciu pomorskiemu. Następne lata (1242-1252) to wojna domowa między wodzami dzielnic, Krzyżakami i wybuch powstania pruskiego. Książęta opowiedzieli się po stronie Zakonu, książę pomorski stanął po stronie powstańców. W 1252 r. Krzyżacy zawarli pokój ze Świętopełkiem, kujawski sojusznik nie został jednak nim objęty, walki na pograniczu Wielkopolski i Kujaw trwały nadal. W drugiej połowie lat 50-tych XIII wieku książę kujawski stopniowo wycofywał się z walk z Świętopełkiem i z sojuszu z Zakonem. Walki przeniosły się w okolice Kasztelani Lądzkiej, nowy sojusz księcia kujawskiego z pomorskim w 1259 r. sprowokował książęta do stworzenia koalicji. W wyniku walk książę Kazimierz oddaje sporne ziemie (między innymi łeczycką). W końcu książę zagrożony buntem rycerskim we własnej dzielnicy postanawia odłożyć walkę o utracone z koalicją terytorium. Jego myśli krążyły wokół synów, którym należało wydzielić kawałek ziemi z własnego księstwa.

Kazimierz kujawski miał pięciu synów. Leszek Czarny najstarszy otrzymał ziemię w Łęczycy, a następie w Sieradzu. Ziemię otrzymał Leszek po buncie przeciwko ojcu.

Kujawy inowrocławskie objął młodszy syn, Siemomysł w 1267 r. Pozostali trzej synowie: Władysław Łokietek, Kazimierz II i Siemowit, w chwili śmierci ojca byli nieletni i pozostawali pod opieką matki oraz przyrodnich braci. Bracią przyznano południową część księstwa kujawskiego – ziemie brzesko-kujawską i dobrzyńską. Władzę w ziemi brzesko-kujawskiej objął Władysław Łokietek około 1275 r. Rządził tu wraz z młodszym bratem Kazimierzem II. Po śmierci Leszka Czarnego Kazimierz II przejął Łęczycę, którą przekazał mu zmarły brat. Siemowit otrzymał księstwo dobrzyńskie dopiero w 1287 r. W ten sposób księstwo kujawskie podzielono na cztery niezależne księstwa, w których panowali bracia. W 1271 r. książę wielkopolski opanował Kujawy dwa lata później księstwo objął Leszek Czarny, jednak w 1278 r. księstwo wraca w ręce Siemomysła. Nie wiele wiemy również o rządach najmłodszych synów Kazimierza kujawskiego. Po śmierci Leszka Czarnego powiększają się włości książąt kujawskich. Władysław Łokietek objął ziemię sieradzką, a Kazimierz II łęczycką. Pozycja Władysława Łokietka w toku zmniejszających się koalicji rosła. Kujawy jednak podzieliły się jeszcze bardziej, powstały miniaturowe księstwa, w których władali wnukowie Kazimierza kujawskiego.

Historyczne Kujawy to powiaty: Bydgoszcz, Włocławek, część aleksandrowskiego, inowrocławski i włocławski, a także część powiatu kolskiego, konińskiego, mogileńskiego, toruńskiego i żnińskiego, a także fragmenty ziemi dobrzyńskiej i chełmińskiej. Daje nam to obraz jak wielkim terytorium władali niegdyś książęta kujawscy.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: K. Jasiński, Porozumienie kujawsko-pomorskie w 1280 r.t. 21, 1955 r., Z. Guldon, J. Powierski, Podziały administracyjne Kujaw i ziemi dobrzyńskiej w XIII-XIV w., Poznań-Warszawa 1974; S. Szczur, Historia Polski średniowiecze, Kraków 2004. Obrazek 1: drzewo geneologiczne Piastów kujawskich, https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Kujaw obrazek 2: Kazimierz I kujawski 1233-1267 obrazek 3: Władysław Łokietek 1306-1333







wtorek, 3 lipca 2018

Kujawiacy - starożytni mistrzowie warzenia sera


Krąży opinia, że to właśnie Kujawiacy są najstarszymi serowarzami na świcie. Czy to prawda? 

Według badań, już 7 tys. lat temu rolnicy z naszych okolic potrafili wyrabiać sery. Ser wytwarzano w ceramicznych naczyniach. Odkrycia podobnych naczyń do przechowywania i wytwarzania serów dokonano właśnie na Kujawach (okolice Brześcia Kujawskiego), świadczą o tym badania analiz kwasów tłuszczowych pozostałych na prymitywnej ceramice sprzed tysięcy lat (naczynia sitowe).

    Naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu dokonali analizy chemicznej Znaleziska pochodzą ze stanowisk kultury ceramiki wstęgowej rytej. Kultura ta na Kujawach datowana jest na okres między 5300, a 4900 lat przed Chrystusem.

    Obecność śladów mleka w sitach (które wyglądają jak współczesne, używane dzisiaj) stanowi najwcześniejszy bezpośredni dowód na produkcję sera – jak twierdzą badacze.

    Pozostałości mleka dotychczas zostały wykryte: w zabytkach pochodzących z wykopalisk z północno-zachodniej Anatolii w Turcji (sprzed 8 tys. lat) oraz w Libii (sprzed 7 tys. lat), ale nie ma żadnych dowodów, że tam mleko wykorzystywane było do produkcji sera. Pomysłodawcą poszukiwania śladów mleka na ściankach naczyń był dr Peter Bogucki, prodziekan School of Engineering and Applied Science na Uniwersytecie Princeton w USA. Już 30 lat temu wysunął hipotezę, że naczynia z bardzo małymi otworkami, jakie odkryto na Kujawach, służyły do produkcji sera. Dr Bogucki argumentował, że niektóre ludy do dzisiaj do produkcji sera używają podobnych naczyń, tyle że zrobionych z drewna. Dotychczas większość badaczy uważała, że sitowate naczynia służyły jako piecyki, które wypełniano żarem lub miały na przykład służyć do odsączania miodu z plastrów.
    Jak wyglądały naczynia?  Miały kształt odwróconego klosza z otworkami po bokach o średnicy od jednego do dwóch milimetrów. Na spodzie był większy otwór zatykany kawałkiem tkaniny. Do naczyń, nie wlewano świeżego mleka, ale takie, które się odstało i zostało ścięte za pomocą podpuszczki (enzymu trawiennego z żołądka cielęcego). Dopiero takie ścięte mleko o konsystencji gęstego żelu było podgrzewane i odsączane w tych naczyniach.

    Najstarsze ślady użycia naczyń do produkcji sera pochodziły dotychczas z Węgier. Są też ślady ikonograficzne, malowidła pokazujące przeróbkę mleka na ser, ale datuje się je na kilka tysiącleci później niż wykorzystanie sit do produkcji sera na Kujawach. Badania te świadczą nie tylko o tym, że ludzie wytwarzali go już 7 tys. lat temu, ale też dostarczają dowodów na umiejętność zmniejszania zawartości laktozy w mleku, a wiemy, że w tym czasie większość ludzi nie tolerowała laktozy – powiedział dr Bogucki.

    Jak ważna była technologia warzenia sera? Umiejętność pozwoliła wczesnym rolnikom, którzy przywędrowali nad Wisłę z Bliskiego Wschodu, przeżyć w znacznie chłodniejszym klimacie, niż żyli ich przodkowie. Mimo że tereny dzisiejszych Kujaw porastały w tym czasie gęste lasy, gdzie trudno prowadzić hodowlę krów, to nad brzegami rzek i wielu polodowcowych jezior były stosunkowo spore obszary łąk. To – oprócz postępującego wyrębu lasu – pozwoliło rozwijać rolnictwo i hodowlę bydła.
Oprac. B. Grabowski, na podstawie artykułu w: Rzeczpospolita, K. Urbański "Polska kolebką sera" z 12.12.2012 r.

niedziela, 10 czerwca 2018

Znane rody szlacheckie z okolic Polanowic i Sukowych, gmina Kruszwica

Znamy kilka osób dziedziczących w Sukowych, w parafii Polanowice  na przestrzeni lat 1357-1481, jednak tylko w nielicznych przypadkach można określić ich przynależność herbową. Przykładem osoby z udaną identyfikacją herbu jest Chwał z Sukowych, który do dokumentu strzeleńskiego przywiesił pieczęć z herbem Radwan. W źródłach występował do 1445 r., był podsędkiem klasztornym w Strzelnie, kilkakrotnie świadkował w dokumentach strzeleńskich. Do tego samego dokumentu z 1435 r. swoją pieczęć z herbem Pomian przywiesił Mikołaj z Sukowych, który z kolei był sędzią klasztornym u norbertanek strzelińskich, zapewne trzeba go identyfikować z Mikołajem starym, który występował w testacjach dokumentów klasztornych z lat 1403-1453. według dawniejszej literatury w Sukowych dziedziczyli także Awdańcy.

Dokumenty źródłowe z XIV-XV wieku przekazują imiona wielu dziedziców parafii Polanowic, lecz nie pozwalają one jednoznacznie określić przynależności rodowej tej szlachty. Można domniemywać, że niektórzy spośród posesjonatów w tej wsi to przedstawiciele Łabędziów. Pojawiały się wśród nich używane przez ten ród imiona Piotr, Andrzej, Dziersław, Świętosław, a tradycja używania imion agnatycznych wśród kujawskich rodów była silna. Łabędziowie posiadali na Kujawach klucz piotrowski i możliwe, że pewna rodzina z Polanowic mogła być odpryskiem tej starej genealogii. W XV w. Polanowice były już wsią z kilkoma działami, bowiem gdy w 1423 r. doszło do konfliktu o dziesięcinę z tej miejscowości, to pozywając scholastyk kruszwicki Jarand sądził się z pięcioma dziedzicami – Janem, Mikołajem, Klemensem, Dziersławem i Piotrem.

Wieś Baranowo leży w parafii Polanowice. Pierwszym znanym właścicielem Baranowa, był pewien Baran żyjący w 1 połowie XIII wieku, który miał synów Bogumiła i Marcina. Nie jest znana ich przynależność rodowa. W zapiskach sądowych kruszwickich z 1 polowy XV wieku pojawia się pewien Bolko czyli Bolesta z Baranowa i jego bracia: Maciej, Jakub, Jan i Mikołaj. Niektórzy badacze, kierując się kryterium imionowym, uważają Bolestę za przedstawiciela rodu Jastrzębców (Bolestów).

Niedaleko Polanowic i w tejże parafii leży wieś Racice. Z dokumentów pochodzących z połowy XV wieku znamy wielu dziedziców Racic, co pozwala wysunąć przypuszczenie, że wieś była już wtedy mocno podzielona. Nasuwają się jednak wątpliwości identyfikacyjne związane z zapisem źródłowym miejscowości Racice, które można też uznać za Racięcin w powiecie radziejowskim. W zapisce z 1442 r. poświadczeni są bracia Andrzej i Bartosz z Racic w sporze z Mikołajem z Giżewa o dziedzictwo w Racicach. Ten ostatni zgłaszał też do Racic prawo bliższości. Andrzej Racicki jest pewnie utożsamiany z Andrzejem występującym z matką Jachną i jej innymi, nie wymienionymi imiennie, dziećmi w 1440 r. W tym samy czasie z Racic pisali się Maciej, Klemens i Bartosz. Niestety nie można określić przynależności rodowej tych dziedziców, chociaż S. Kozierowski uważał ich za Sulimów, nie argumentując jednak swego przypuszczenia.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, ź: Z Dziejów Pogranicza Kujawsko-Pomorskiego III, Strzelno-Kruszwica 2015, pod red. D. Karczewski i M. Wilczak-Karczewskiej, publikacja J. Karczewska pt. Rody rycerskie w okolicy Kruszwicy i ich majątki w późnym średniowieczu, s. 45-47; S. Kozierowski, Pierwotne osiedlenie pojezierza Gopła, „Slavia occidentalis”, t. 2; 1922, s. 27; J. Bieniak, Ród Łabędziów, Geneologia, Studia nad wspólnotami krewniaczymi i terytorialnymi w Polsce średniowiecznej na tle porównawczym, pod red. J. Hertla i J. Wroniszewskiego, Toruń 1987, s. 13; S. Kozierowski, Szematyzm historyczny ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji gnieźnieńskiej, Poznań 1934, s. 169; J. Karczewska, Własność szlachecka na pograniczu wielkopolsko-kujawskim, s. 152; Herb Junosza Baranowskich z Kujaw, w: T. Gajl, Herbarz Polski od średniowiecza do XX wieku, Gdańsk 2007.

Przybysław z Nowinów XV w.


W książce p. J. Karczewskiej odnajdujemy informację o dziedzicu Przebysławie (pierwsza połowa XV wieku) z rodu Nowinów. Jego majątek znajdował się na zachodnim skraju powiatu kruszwickiego, we wsi Rożannie. Jego ród wywodził się z Wiekowa w powiecie gnieźnieńskim, dobra sięgały w powiatów kruszwickiego i pyzdrskiego.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, ź: Z Dziejów Pogranicza Kujawsko-Pomorskiego III, Strzelno-Kruszwica 2015, pod red. D. Karczewski i M. Wilczak-Karczewskiej, publikacja J. Karczewska pt. Rody rycerskie w okolicy Kruszwicy i ich majątki w późnym średniowieczu, s. 45; J. Karczewska, Własność szlachecka na pograniczu wielkopolsko-kujawskim, s. 36, 83; Die altesten grosspolnischen Grodbucher, Bd. 2, hrsg. Von J. Lekszycki, Leipzig 1889, nr 655 (wymieniony Thomislaus Roszenski); obrazek herb Nowinów w: T. Gajl, Herbarz Polski od średniowiecza do XX wieku, Gdańsk 2007.

sobota, 19 maja 2018

Galeria - podporucznik Szczepan Zieliński, powstaniec wielkopolski


 
 Źródło: tekst nadesłany przez wnuka powstańca – Michała Barałkiewicza, 9 maja 2018 r. Archiwum Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego. 

Fot. dotyczą historii wojennej powstańca wielkopolskiego z naszych okolic - Szczepana Zielińskiego.