poniedziałek, 6 lipca 2015

Kościół Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy

Kościół Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy położony przy Rynku, we wschodniej jego części (Rynek 7). Jest to rzymskokatolicki kościół, postawiony na miejscu dawnej, drewnianej świątyni św. Klemensa. Budowa trwała od 1926 do 1929 r. Na prośbę księdza prałata Schoenborna – proboszcza kruszwickiej parafii, zaprojektował architekt: Stefan Cybichowski z Poznania. Ze względu na problemy finansowe prace przy budowie kościoła zakończyły się w 1928 roku. Rok później świątynia została poświęcona przez księdza kardynała Augusta Hlonda (prymasa Polski) i księdza biskupa Antoniego Laubitza (biskupa pomocniczego archidiecezji gnieźnieńskiej). 



Podczas okupacji hitlerowcy zniszczyli wieżyczkę na kopule oraz ołtarz główny i zamienili świątynię na magazyn. Po zakończeniu II wojny światowej przywrócono budowli sakralny charakter i pełnił dalej rolę świątyni rzymskokatolickiej. W 1984 ustanowiony kościołem parafialnym przez księdza prymasa Józefa Glempa. Jako wotum na jubileusz stulecia śmierci patronki świątyni św. Teresy od Dzieciątka Jezus, przebudowano prezbiterium i wybudowano murowany ołtarz. W 2004 roku zamontowano na kopule odbudowaną wieżyczkę wraz z kopią krzyża, przywracając świątyni wygląd przed 1939 rokiem.







Ważne daty, kalendarium:

1926 rozpoczęto buwę Kościoła Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy.
1928 koniec budowy
1 lipca 1984 roku nowa parafia otrzymuje swojego duszpasterza w osobie ks. Jana Stręciwilka.
24 października 1987 roku firma blacharska Józefa Misiaka z Bydgoszczy zakończyła pracę przy pokryciu kopuły blacha miedzianą.
W lipcu 1987 roku rozpoczęto wykopy i budowę domu mieszkalnego- katechetycznego, który ukończono w roku 1992.
30 czerwca 1988 roku – pierwsza wizytacja kanoniczna i uroczystość 60-lecia kościoła, połączona z wmurowaniem kamienia węgielnego w budowany dom parafialny. Kamień ten pobrano z Bazyliki. Wizytuje i uroczystościom przewodniczy ks. Kard. Józef Glemp.
W sierpniu 1993 roku wymalowano i pozłocono kościół.
12 listopada 1994 roku kościół nawiedza trumienka z relikwiami św. Wojciecha.
1 października 1997 roku parafia wraz z ks. Arcybiskupem Henrykiem Muszyńskim uroczyście przeżywa 100-lecie śmierci patronki kościoła. Jako wotum na jubileusz przebudowano wówczas prezbiterium i postawiono marmurowy ołtarz.
Rok 2001 – wówczas zostaje ufundowany witraż św. Wojciecha.
Rok 2002 – ufundowany zostaje kolejny witraż, poświęcony Chrystusowi Miłosiernemu i siostrze Faustynie Kowalskiej.
2 września 2004 roku – to data zakończenia rekonstrukcji wieżyczki na kopule kościoła, zniszczonej w czasie II Wojny Światowej.
10- 11 lipiec 2005 rok- parafia uroczyście przeżywa nawiedzenie relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Grudzień 2007 rok – kończy się praca przy mozaice ku czci patronki, zdobiącej prezbiterium kościoła.
Grudzień 2010 roku wraz z rozpoczęciem adwentu parafia św Teresy zakłada swoją stronę internetową
24 czerwca 2012 rok – pierwszy, a zarazem długoletni proboszcz parafii. Ks. kan. Jan Stręciwilk przechodzi na zasłużoną emeryturę. Obowiązki proboszcza przejmuje z dniem 1 lipca ks. Wojciech Danecki, który skierowany został do Kruszwicy z Rojewic.
24 czerwca 2015 rok - Nowo wyświęcony neoprezbiter Ks. Maciej Jasiński został posłany do parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy; Ks. Maciej Sarbinowski przeniesiony z parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kruszwicy do parafii pw. Świętego Ducha w Rogoźnie.

W Kruszwicy ulice leżące w granicy parafii: Aleja Dworcowa, Droga Młyńska,Goplańska, Kasprowicza, Kraszewskiego, Lipowa, Mickiewicza, Niepodległości, Osiedle Robotnicze, Piasta, Podgórna, Podzamcze, Popiela, Portowa, Powstańców Wielkopolskich, Poznańska, Przybyszewskiego, Rybacka, Rynek, Stary Rynek, Sportowa, Wodna, Zamkowa, Ziemowita, Żeglarska. Miejscowości należące do parafii: Łagiewniki, Rzepowo, Rzepiszyn.

Przy parafii działają następujące ruchy katolickie i stowarzyszenia: - Wspólnota pieszej pielgrzymki promienistej z Kruszwicy na Jasną Górę (od 28 lipca do 9 sierpnia) - Ruch Katolicki „Domowy Kościół” - Wspólnota Matek Różańcowych - Przyparafialny zespół wolontariatu CARITAS - 'Przyparafialny zespół muzyczny Peregrinus” – utworzony z dawnej grupy muzycznej pielgrzymki pieszej, z grupy kruszwickiej - Stowarzyszenie Wspierania Powołań Kapłańskich - Wspólnota Ojca Pio - Krąg biblijny - Liturgiczna Służba Ołtarza.

Obecnie parafią opiekuje się ksiądz Wojciech Danecki. Święto patronki obchodzi kościół 1.10. Kaplica pw. NSPJ w domu Sióstr Elżbietanek, również znajduje się pod opieką parafii.


Porządek Mszy św.:
niedziele: 7.00, 9.00, 11.00, 12.15, 18.00
dni powszednie: czas letni: 7.00, 18.00; czas zimowy: 7.00, 16.30
święta zniesione: 7.00, 9.00, 11.00, 17.00, 18.00


Źródła:






niedziela, 5 lipca 2015

Piastowie - łowcy niewolników. Powstanie państwa Piastowskiego

Sarmacka ideologia szlachetna głosiła, że „szlachta polska” to potomkowie wojowniczych Sarmatów, którzy podbili miejscową ludność, zamieniając ją w poddanych chłopów. Do tej pory ta koncepcja, uznawana była za fikcję literacką i fantastykę historyczną. W świetle ostatnich badań, okazuje się, że jednak w całej tej historii o Sarmatach tkwi ziarenko prawdy, a może nawet kilka ziaren.

Ze szkoły dowiemy się niewiele, jeśli chodzi o początek Polski. Nauczyciele trzymają się programu, który mówi, że: „Mieszko I zjednoczył ziemie Polskie” albo „Pierwsi Piastowie położyli zręby pod budowę państwa w walce z naporem germańskim”, tematyka nasuwa jedną myśl: dzielna drużyna piastowska, chroni kmieci i ludność przed inwazją Niemców, bezlitosnych sadystów i morderców (nadal wpaja się nam XIX w. wizję stworzoną na miarę oczekiwań polskiego nacjonalizmu). Niewiele w tym jednak prawdy.

Co zostanie, kiedy okaże się, że daty podręcznikowe nie całkiem zgadzają się z najnowszymi odkryciami i badaniami archeologów, geologów i historyków? Wiemy przecież, że historia naszego państwa jest dużo, dużo starsza, a jej budowa należała do krwawego, wręcz dramatycznego scenariusza. Chrztu dokonywali na tych ziemiach kapłani chrześcijańscy, już dużo wcześniej ( na Morawach św. Metody 873-885). Kto zyskał na wprowadzeniu wiary chrześcijańskiej i jakie były skutki jej wprowadzenia, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło? Przysłowie mówi: „Jak nie wiesz o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze”.

Największą cenę za powstanie państwa, zapłaciła miejscowa ludność. „Poganie”, którzy byli prześladowani, chwytani i sprzedawani w niewolę, całymi rodzinami, wsiami, a nawet plemionami. Kto ich niewolił i sprzedawał – niespodzianka – Piastowie. W 1030 r. na przykład, Piastowie pojmali i uprowadzili na terenach pomiędzy Łabą i Salą 9065 chrześcijan – pisał Annalista Saxo, niemiecki kronikarz. Oczywiście dochodziło do buntów ludności, ale kończyły się one krwawą rzezią i niewolą – Gall Anonim pisał – „Niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachcie urodzonym, sami się do rządów wynosząc”. Koniec buntu opisał inny dziejopisarz, z Czech, Kosmas: „Jedyna nadzieja wybawienia dla Polan, uchodzących w różne strony, była w nędznej ucieczce”.

Na buncie skorzystał Brzetysław, książę Czeski. Wielkopolska zmieniła się w pogorzelisko, a książę wzbogacił się chwytając tysiące jeńców. Czesi założyli im obroże, związali ich i pognali na południe. Pamiątką po tym wydarzeniu jest osada założona przez osadników z Giecza – miejscowość Hedczany.

Nie wiadomo, czy Brzetysław wystąpił jako sojusznik zbuntowanych Wielkopolan, czy po prostu doszedł do wniosku, że trzeba rzucić wyzwanie elitom. W każdym razie rozpętało się piekło. Zakończyło się kolejną niewolą mieszkańców, splądrowaniem Gniezna i Poznania, wywiezieniem 100 wozów skarbów, podporządkował sobie Brzetysław także Śląsk. Polska utraciła wpływy chrześcijańskie. Dopiero w 1040 r. Kazimierz, wiodąc 500 rycerzy, przywrócił nową wiarę i odzyskał Wielkopolskę, Małopolskę, a także Śląsk pokonując Miecława.

Na niewolnictwie bogaciły się nie tylko Morawy, ale też Rzym. Rzymskie słowo oznaczające niewolnika – servus – zostało wyparte przez inny termin – sclavus. Jak się możemy domyślać słowo pochodziło od innego – Słowianin. Dla przeciętnego Rzymianina, słowo Słowianin oznaczało członka jednego z tajemniczych plemion, które zamieszkiwały Europę Środkową w V-VI w. Dostarczano tylu niewolników, że w VIII w. dało to początek nowemu określeniu człowieka niewolnego – Sclavus. Ze źródeł bizantyjskich wiemy, że Słowianie bardzo chętnie parali się porywaniem ludzi. Brańców sprzedawali lub wykorzystywali we własnych gospodarstwach. Tak funkcjonowały plemiona słowiańskie, piastowskie jeszcze za Bolesława Krzywoustego. Ze źródeł wynika, że na przełomie 1110 i 1111 „zgromadził niezmierne łupy, biorąc do niewoli mężów i kobiety, chłopców i dziewczęta, niewolników i niewolnice niezliczone, paląc budynki i mnogie wsie” - Gall Anonim, Kronika Polska, 1113-1116.

O niewolnictwie na ziemiach słowiańskich wiemy także z przekazu innego kronikarza i handlarza jednocześnie – Ibrahima ibn Jakuba. Sam nigdy nie był w Wielkopolsce, ale zgromadził sporą wiedzę od władców cesarstwa i Pragi. Handlarz sprowadzał niewolników do państw arabskich, żydowcy kupcy, handlujący niewolnikami nazywani byli radanitami. Czeska stolica była wówczas największym ośrodkiem handlu niewolnikami (czasy Mieszka I, 965-966 r.).

Powstanie z lat 30tych XI w. było ostatnim zrywem obrońców starej wiary przed naporem chrześcijaństwa. Pamiętajmy jednak, że to tylko jeden z problemów, które doprowadziło do buntu. Piastowie gnębili mieszkańców od lat, a ich represję potęgowała nowo przyjęta wiara, dzięki której nabijali sobie sakiewki, doprowadzając do kolejnych wojen i biorąc kolejnych niewolników.





sobota, 4 lipca 2015

Anna Szejn "Aga"

Fotografie ze zbirów Muzeum Powstania Warszawskiego

Grób Anny Szejn, na cmentarzu w Kruszwicy

Anna Szejn, z domu Konieczna, ps. „Aga”, urodziła się w Kruszwicy 28.11.1916.1 Żona Jana Mieczysława Szejn, porucznika AK o ps. "Skała". Jej późniejsze nazwisko to Anna Konieczna-Szejn. Nie wiele wiemy o jej losach wojennych. Ze skrawków źródeł i artykułów prasowych udało się odtworzyć choć część jej historii. Wiemy, że zmarła 3 marca 1991 roku w Kruszwicy. W czasie powstania warszawskiego służyła w oddziale "Bakcyl" (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej) - VII zgrupowanie "Ruczaj" - punkt sanitarny ul. Natolińska 6 - Szpital Polowy ul. Marszałkowska 40, była sanitariuszką w dzielnicy: Śródmieście Południowe.2


Batalion Ruczaj – batalion AK utworzony w czasie powstania warszawskiego. Powstał na bazie VII Zgrupowania 2 Rejonu Obwodu I Śródmieście. Walczył w składzie „Podobwodu Śródmieście Południe”dowodzonego przez ppłk. „Sławbora” (Jana Szczurka-Cergowskiego). Rejon walk batalionu „Ruczaj” to Mokotowska – Piusa XI, dziś Piękna, Szopena, Koszykowa, Marszałkowska. Jego oddziały zdobył 23 sierpnianad ranem budynek centrali telefonicznej – tzw. małą PAST-ę przy ul. Piusa XI 19. Liczył ponad 1500 żołnierzy, w walkach stracił 250.


Służyła wraz z lekarką Henryką Czajkowską ps. „Henryka”, która trafiła do niewoli niemieckiej, nie znamy jej miejsca pobytu. Inną bohaterką w czasie powstania, była sanitariuszka Jadwiga Szopińska, ps. „Jadwiga”, urodzona w Sosnowcu. Podobnie jak Anna, wyszła z Warszawy z ludnością cywilną, uciekła z transportu. Sanitariatem Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, pułkownika Władysława Gorczyckiego, który po powstaniu wyjechał z Warszawy wraz z rannymi. Do znanych postaci w oddziale zaliczyć możemy Marię Różę Sapieżankę, również sanitariuszkę oddziału „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej). Ich zwierzchnikiem był prawdopodobnie Henryk Lenk (1894- 1969) – dr medycyny major – podpułkownik, który w 1918 r. jako ochotnik wstąpił do 21. Pułku Piechoty Wojska Polskiego. Do oddziału należeli też inn znani sanitariusze – urodzony w Równem w 1930 roku, a zmarły już niestety prof. dr hab. Zbigniew Słomko, późniejszy kierownik Katedry Perinatologii i Ginekologii oraz Kliniki Perinatologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego, a także Teresa Hagmajer, która w latach okupacji uczyła się na tajnych kompletach w Gimnazjum im. Cecylii Plater. Wraz z grupą kobiet z Konfederacji Narodu brała udział w akcji Międzyorganizacyjnego Porozumienia Pomocy Więźniom. Żywność pozyskiwały z pomocą rodzin w zaprzyjaźnionych majątkach, m.in Wyleżyńskich w Wielgolesie.3



Gdzie znajdował się punkt sanitarny, w którym służyła sanitariuszka z Kruszwicy?

Jak ustalili Izabella i Stanisław Maliszewscy, w kamienicy pod 16. u zbiegu z Wilczą stacjonował pluton łączności II Rejonu przy VII Zgrupowaniu "Ruczaj" zajmujący się utrzymaniem łączności przewodowej. Po drugiej stronie ulicy w połowie długości między narożnikami z Wilczą i Hożą (pod nr. 21) znajdował się punkt sanitarny, noclegownia dla uchodźców i punkt Rady Głównej Opiekuńczej. Był tu także punkt rozdziału mleka skondensowanego i odżywek dla dzieci. Barykada na rogu Kruczej i Wilczej skutecznie chroniła ulicę przed ostrzałem. Jeszcze przed nią w stronę ul. Piusa XI noszącej oficjalną niemiecką nazwę Strasse der S.A. (dziś to Piękna) w domu pod 11. w dawnej kawiarni Forkasiewicza peżetki (organizacja Pomoc Żołnierzowi) prowadziły gospodę garnizonową. Śpiewał w niej m.in. Mieczysław Fogg. Dodajmy, że jeszcze w latach 30. z inicjatywy Witolda Elektrowicza u Forkasiewicza przy Kruczej 11 powstał lokal rozrywkowy Café Romantic, gdzie oprócz posłuchania nowej piosenki można było potańczyć.4



Źródła:

2 Informacja o Ani Szejn znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego
3http://niezaleznemediapodlasia.pl/
4 warszawa.gazeta.pl artykuł z 31.07.2008

piątek, 3 lipca 2015

Tropem "Złota Wandali" - Bursztynowy Szlak


Przez Kruszwicę przebiegał ważny szlak handlowy, którym transportowano i handlowano bursztynem. Wyprawy po cenne surowce odegrały jedną z ważniejszych ról w rozwoju kultury i cywilizacji. Przykładem szlaku który istotnie wpłynął na historię gospodarczą Europy był Szlak Bursztynowy. Choć historia transportu bursztynu bałtyckiego w rejony śródziemnomorskie sięga trzeciego tysiąclecia p. n. e., o szlaku handlowym jako trasie regularnej wymiany można mówić od I w. n.e (za Pilniuszem Starszym I w.n.e.). Choć w wielu opracowaniach wyprawiającego się na północ ekwitę nazywa się kupcem, wyprawa miała genezę polityczną – sukces gospodarczy ekspedycji na krańce ówczesnego świata miał przynieść jej inicjatorowi, cesarzowi Neronowi, dochód płynący z dostawy luksusowego i niezwykle modnego wówczas Jantaru, prestiż wynikający ze zbadania nieznanych dotąd obszarów i umocnienie pozycji politycznej (Wielowiejski 1980, 166). Polityczno-handlowa wyprawa po surowiec niezbędny Neronowi dla celów propagandowych, stanowiła cenne źródło informacji o samym surowcu i strukturze handlu na początku naszej ery między rejonem Śródziemnomorskim a Barbaricum, stając się impulsem dla rozwoju nowego kierunku w handlu rzymskim. Bursztyn bałtycki był wówczas bowiem bardzo drogim i popularnym surowcem. Wyjątkowo ceniony z racji wyjątkowych właściwości fizycznych, był nie tylko dobrem luksusowym, nobilitującym właściciela, ale także przypisywano mu właściwości magiczno-lecznicze, stosowany był jako amulet o mitycznej genezie.

Bursztynem określa się żywice kopalne, powstałe w sposób naturalny. Znanych jest 60 odmian bursztynu, które różnicuje okres powstania i właściwości fizyczne. Bursztyn bałtycki (zwany też sukcynitem, elektronem, jantarem), po który wyprawiali się starożytni Rzymianie, jest jedną z najbardziej cenionych odmian. Powstał przed 40 milionami lat z żywicy drzew porastających obszar dzisiejszej Skandynawii. Cechują go wyjątkowe właściwości fizyczne – jest lekki, ciepły w dotyku, przy potarciu jonizuje się ujemnie, pali się jasnym płomieniem, wydzielając woń podobną do kadzidła. Specyficzną właściwością sukcynitu jest wysoka zawartość uznawanego za leczniczy kwasu bursztynowego (od 3 do 8%), który nie występuje w innych żywicach. Znamionuje go również różnorodność kolorów – od mlecznego i czerwonego, po niebieski i zielony, a także stosowany najchętniej w jubilerstwie, jantar o barwie koniaku.

Miłośnicy bursztynów, często wprowadzają wyraźne rozróżnienie w nazewnictwie jeśli chodzi o żywice kopalne – znaczenie ma tu wiek, a także miejsce pochodzenia tych surowców, , które to czynniki determinują jego właściwości fizyczne i chemiczne. Według części ekspertów nazwa bursztyn powinna być zastrzeżona tylko dla sukcynitu (B. Kosmowska-Ceranowicz 1998). Zamieszanie w nomenklaturze surowca ma bardzo duże znaczenie dla ryku globalnego, powodując zaniżanie cen i wprowadzając w błąd klientów. Tzw. kopale – czyli często występujące na ryku żywice dominikańskie, znacznie młodsze, różnią się bowiem właściwościami i są znacznie tańsze od rzadkiego bursztynu bałtyckiego.

Bursztyn bałtycki występuje na terenie: Sambii (okolice dzisiejszego Kaliningradu), na Litwie (okolice Kłajpedy) i Łotwie oraz rzadziej w Szwecji, a także na Ukrainie (delta Klesowa), w okolicach Bitterfeld-Wolfen w Niemczech. W Polsce sukcynit występuje w złożach w okolicach Zatoki Gdańskiej w rejonie - od Chłapowa po Półwysep Sambijski, na Kurpiach, w osadach polodowcowych, w tym w tzw. porwakach (np. dawna kopalnia bursztynu w Możdżanowie koło Słupska) oraz w okolicach Lubartowa.

Bursztyn na terenie dzisiejszej Polski, eksploatowano już w młodszym stadium neolitu (2500-1700 lat p.n.e.) u wybrzeży Zatoki Gdańskiej i Zalewu Wiślanego, na terenach Żuław i Wysoczyzny Elbląskiej, o czym świadczą warsztaty bursztyniarskie. Najprostszym i najstarszym sposobem pozyskiwania tego surowca było zbieranie bryłek jantaru wyrzucanego na plaże po silnych sztormach. Bryły bursztynu pozyskiwano łowiąc je z dna a pomocą sieci tzw. „koszołków".

Inną metodą było wykorzystanie swoistej właściwości bursztynu bałtyckiego jaką jest unoszenie się go na powierzchni słonej wody. Z łodzi, długimi tykami wzruszano dno morskie; uwolniony od ciężaru przykrywającego go piasku i kamieni bursztyn wypływał na powierzchnię. Tzw. szperanie najczęściej odbywało się podczas sztormowej pogody, co czyniło je zajęciem niebezpiecznym.

Podobno z złoża cennej żywicy znajdującej się na lądzie pozyskiwano również metodą odkrywkową – najstarsze ślady wydobywania bursztynu pochodzą z X w. z Bursztynowej Góry, koło Bąkowa. Zdarzają się również kopalnie podziemne, które są zazwyczaj najbardziej wydajne. Obecnie bursztyn pozyskuje się metodą hydrauliczną – polegającą na wymywaniu surowca ze złoża silnym strumieniem wody, która niestety ma bardzo niekorzystny wpływ na środowisko.

Piotr Olubiński, kierownik placówki Caritas w Kruszwicy, członek NTH. Wykład w PTTK o Szlaku Bursztynowym, 17 czerwca 2013 r. Link

Bursztyn to przepiękny kamień, fascynacja tym kruścem w regionie śródziemnomorskim sięga epoki brązu – już wówczas znajdowano go w grobach cywilizacji mykeńskiej, co świadczy o tym jak cenny był to materiał i jak daleko sięgał handel nim (B. Kosmowska-Ceranowicz 2005). Bursztyn był towarem luksusowym, wyrabiano z niego amulety, biżuterię, a także wierzono w jego lecznicze właściwości. W czasach greckich i etruskich w rejonie ujść Padu i Adygi powstały dwa centra handlu tym surowcem – Adria i Spina, specjalizujące się w obróbce i sprzedaży elektronu (tak w Grecji nazywano jantar) do greckich miast. Bursztyn sprowadzano z wybrzeży Morza Północnego u nasady Półwyspu Jutlandzkiego lub ze złóż bałtyckich; prawdopodobnie dużą rolę w jego imporcie odgrywali Fenicjanie. Jednakże o zorganizowanym szlaku Bursztynowym jako systemie powiązań handlowych można mówić dopiero w okresie przełomu er.
Przed okresem rzymskim intensywny rozwój handlu bursztynem rozwijał się w VI-IV w .p.n.e., za sprawą iliryjskich Wenetów, którzy odgrywali znaczącą rolę jako pośrednicy w handlu między Bałtykiem a Etrurią.

Jak twierdzi część historyków, ekspansja Celtów w basenie naddunajskim początkowo spowodowała zahamowanie kontaktów handlowych, jednak od I w. p.n.e. rozwinęli oni handel o charakterze etapowym, przebiegający prawdopodobnie na trasie w granicach imperium: Aquileia – Virunum- Lentia, oraz Aquileia – Emona – Poetovio – Savaria- Scrabantia – Carnuntum a dalej wzdłuż Wełtawy, Łaby na środkowy Śląsk. Bursztyn dostarczano tam drogą wodną – przez Prosnę, Wartę lub Bzurę do dolnej Wisły oraz drogą lądową przez Otłoczyn, Chełmno, Grudziądz ku Wyżynie Kaszubskiej i Zatoce Gdańskiej lub odgałęzieniem przez Kujawy, rejon Nidzicy, wzdłuż Zalewu Wiślanego do Sambii. Śladem wymiany handlowej o charakterze etapowym i w przeważającej mierze barterowym, którą w tym okresie zdominowali kupcy celtyccy, są liczne składy surowca m. in. w okolicach Wrocławia oraz pozostałości pracowni bursztyniarskich wzdłuż szlaku.


W I połowie n.e. nastąpiła znacząca zmiana w handlu. Z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki o funkcjonowaniu szlaku Carnuntum – ujście Wisły, na którym wzmiankowani przez Pliniusza Starszego „Germanie” sprowadzali bursztyn do rzymskiej prowincji Pannoni. (Wielowiejski 1980). Wymania handlowa ożywiła się po przytaczanej powyżej, słynnej wyprawie po „północne złoto” zainicjowanej przez Nerona. W kolejnym wieku podbój Dacji i współpraca z państwami ościennymi na których terytoriach budowano liczne stacje oraz zawierano traktaty zapewniające kupcom ochronę przyczyniła się do rozkwitu tej trasy; coraz większą rolę w wymianie zaczęły odgrywać rzymskie monety co świadczy o nasileniu kontaktów gospodarczych. Oprócz głównego szlaku z Carnantum funkcjonowały odgałęzienia od Vinobbony i Brigeto do południowego wybrzeża Bałtyku. Od III w. n. e, wraz z pierwszymi najazdami Sarmatów, Gotów i innych plemion wymiana handlowa na szlaku zaczęła stopniowo podupadać, zaś w średniowieczu po bursztyn wyprawiano się znacznie łatwiejszą i bezpieczniejszą droga morską.

Handel szlakiem bursztynowym nie należała do przedsięwzięć łatwych, bezpiecznych i tanich. Wyprawiający się po surowiec kupiec pragnący sprowadzić bezpośrednio cenną kopalinę do Akwilei – serca rzymskiego handlu wyrobami z bursztynu, miał przed sobą długą i niebezpieczną drogę na której łatwo było paść ofiarą rabusiów, narazić się na polityczne uwikłania, a nawet stracić życie.

Szlak wiódł lądem - na terenie prowincji rzymskich dostępny był żwirowy trakt, który w obrębie miast pokrywały kamienne, najczęściej bazaltowe płyty. Umożliwiało to transport wozami, ciągniętymi przez muły, osły lub konie.  Nieznajomość szlei uniemożliwiała transport zbyt ciężkich ładunków (np. więcej niż jednej beczki wina). Natomiast poza imperium brak twardej i równej nawierzchni utrudnił posługiwanie się czterokołowymi wozami, dlatego towary zazwyczaj przewożono w jukach.


Wydaje się, że łatwiejszy był transport wodny, na obszarze imperium przebiegający rzeką Ljublanica i Sawa, dużą rolę odgrywała także żegluga Dunajem, prawdopodobnie też transport odbywał się w dolnych odcinkach Morawy, Wagu, Hronu i Cisy. Brak bezpośrednich informacji czy korzystano z dróg rzecznych w krajach północnych. Dostęp do dogodnych szlaków Warta-Gopło-Wisła i Warta-Struga -Jezioro Pakoskie-Noteć oraz fakt, że miejscowa ludność poruszała się nimi na czółnach-dłubankach, tratwach i łodziach, a także obecność rzymskich importów na stanowiskach wzdłuż tych tras może świadczyć o tym, że wykorzystywano powyższe drogi wodne. Z drugiej strony powszechnie znana jest niechęć Rzymian do żeglowania, które uprawiano w obliczu wyższej konieczności (słynne słowa Pompejusza: „Navigare necesse est, vivere non est necesse”), o ile to możliwe wybierając drogę lądową. Czy to była główna geneza powstania szlaku Bursztynowego? Trudno to dziś oceniać…
Rachunek ekonomiczny

Z perspektywy czasu, trudno odtworzyć ówczesny rachunek zysków i strat typowej bursztynowej ekspedycji, nie znamy bowiem cen bursztynu, ani jego towarowej równowartości. Z pewnością różnica cen surowca na północy i w Italii musiała pokrywać ryzyko, koszty przejazdu, transportu itd. Z relacji Pliniusza Starszego wiadomo, że niewielka bursztynowa statuetka mogła osiągnąć wartość zdrowego niewolnika, jednakże na taką wartość składała się również praca italskiego warsztatu (rzadko sprowadzano z północy gotowe wyroby), koszty transportu – silnie uzależnione od wielkości bryły, ze względu na warunki transportu. W kalkulacji wyprawy musiały się też znaleźć opłaty celne – pobierane na szlaku w stacjach celnych i w okresie rozkwitu szlaku wynoszące ok. 2-2,5 %. Powyższe względy sprawiały, że wyprawy kupców z północnej Italii na południowe wybrzeża Bałtyku nie były częste, większość handlu odbywała się na terenie Imperium – surowiec dostarczali bądź  kupcy rzymscy towarzyszący wojskom cesarskim, zakupujący je na targach w okolicach pogranicza, bądź  bezpośrednio przedstawiciele ludów zadunajskich dostarczających surowiec na przygraniczne, prowincjonalne rynki. Dalekosiężne wyprawy podejmowały głównie duże „firmy” – domy przemysłowo-handlowe. Wiele z nich posiadało swoje przedstawicielstwa w miastach rzymskich położonych na szlaku.

Nie każdy mógł wybrać się w drogę handlową, bursztynowym szlakiem. Wyprawiając się w trudną drogę po „Złoto Północy” kupcy musieli zaopatrzyć się w odpowiednią ilość towarów i pieniędzy, tak by mieć środki na podróż powrotną i opłacenie cła. Wymagało to wiedzy o potrzebach i upodobaniach nie tylko ludów zamieszkujących nad Bałtykiem, od których nabywano bursztyn, ale także zamieszkujących tereny przez które przebiegała trasa podróży. Z pewnością nie tylko bursztyn był przedmiotem obrotu, choć odgrywał kluczową rolę, natomiast o charakterze wymiany dziś możemy dość skąpe informacje rozrzucone w źródłach starożytnych oraz zebrane na podstawie badań archeologicznych. Te wiadomości nie dają jednak pełnego obrazu handlu, gdyż pomijają surowce organiczne, które miały niewielkie szanse zachowania się do naszych czasów. W kalkulacji musiały być uwzględnione nie tylko towary na wymianę ale również dary dla lokalnych naczelników i członków rodzin książęcych, by zyskać ich przychylność i ochronę. Na podstawie znalezisk można przypuszczać, że wśród takich upominków były naczynia srebrne (szczególnie często znajdowane w tzw. pochówkach książęcych pary ozdobnych pucharów), cenniejsze naczynia brązowe i szklane, złote i srebrne ozdoby, niekiedy (mimo zakazu cesarskiego) broń rzymska.


Rzymianie sprzedawali naczynia brązowe, terra sigillata (zdobione naczynia ceramiczne) oraz szklane. Wyroby rzymskiego rzemiosła nie były natomiast rentownym obiektem wymiany, ponieważ były powszechnie dostępne w strefie pogranicza (wielowiejski s. 154). Na podstawie źródeł pisanych można przypuszczać, że eksportowano również tkaniny i wino. Za wiele usług i żywność płacono w denarach. Według historyków w rejonie pogranicza zbywano większość towarów, co wynikało m.in. z warunków topograficznych i związanymi z nimi trudnościami w komunikacji. Bursztyn nabywano w drodze wymiany - za ozdoby: fibule, okucia pasów, biżuterię, monety oraz prawdopodobnie tkaniny, które były łatwiejsze w transporcie na terenach pozbawionych dogodnych dróg.

W czasie trwania wypraw dalekosiężnych, większość importowanego surowca stanowiły nieobrobione bryły bursztynu, rzadko sprowadzano do imperium wyroby warsztatów północnych bursztynników, bowiem w Cesarstwie wyższą wartość osiągały wyroby warsztatów italskich. Znaczenie miał jednak rozmiar bursztynowego bloku – wpływał on na ostateczną cenę, bowiem nadawał się do tworzenia luksusowych przedmiotów, ponadto był trudniejszy w transporcie. Wiadomo, że cena surowca uzależniona była od odległości - wedle prawidłowości im dalej na południe, tym ceny bursztynów były wyższe.

Szlak bursztynowy był również ważną trasą importu z północy do Imperium niewolników i futer. Prawdopodobnie dla potrzeb transportowych i wyżywienia kupcy rzymscy nabywali też na trasie konie i bydło. Historycy nie są natomiast zgodni co do skali i przebiegu tras handlu towarami takimi jak zboże, miód, barwnik purpurowy czy żelaza. Choć tereny przez które prowadził szlak obfitowały w te dobra, ich transport był problematyczny, podważana jest również opłacalność handlu tymi dobrami, bowiem północne prowincje produkowały znaczne ilości zarówno towarów rolniczych, jak i wysokiej jakości stali, których nadwyżki sprzedawano do Italii. W obrębie szlaku, lecz na krótszych odcinkach odbywał się handel solą, drewnem, skórami wołowymi czy żelazem. Wymiana ta miała zapewne charakter regionalny między północnymi prowincjami a Barbaricum i trudno określić jaki miała związek ze strukturą wymiany towarowej odbywającej się w ramiach wypraw dalekosiężnych.


Najpiękniejszy był bursztyn znad Bałtyku. Podbił on rynek rzymski i zawładnął wyobraźnią rzymskich kupców, którzy podążając za tym cennym surowcem zainicjowali sieć powiązań handlowych i politycznych, która trwale zmieniła kształt starożytnej gospodarki. Wyprawy po bursztyn były przedsięwzięciami trudnymi i kosztownymi i mimo że dalekosiężne wyprawy z Italii nad Bałtyk stanowiły tylko część w tym skomplikowanym układzie wymian, miały one ogromne znaczenie dla rozwoju handlu lokalnego i regionalnego. W wyniku wypraw powstały drogi, miasta, obozy i fora handlowe na których kwitł handel i rzemiosło. Ożywienie kontaktów między kulturą śródziemnomorską a Barbaricum wpłynęło na sytuację polityczną, etniczną, stosunki społeczne, a nawet zwyczaje i rzemiosło występujące na terenach północnych. Rzymskie opisy wypraw na północ i zamieszkujących tam ludów są dziś świadectwem zaginionych kultur i ówczesnej geografii. Dziś badania szlaku bursztynowego ukazują, jak ważną rolę, nie tylko dla rozwoju ekonomicznego, ale także dla kultury pełnią surowce i poszukujące ich ekspedycje handlowe.

W czasach starożytnych na obszarze śródziemnomorskim znano i bardzo ceniono „żółty kamień”, czyli bursztyn będący zastygłą żywicą drzew sprzed milionów lat.

Starożytni pisarzy pisali, iż do Rzymu przywożono bursztyn z odległego kraju Lugiów i Wenedów leżącego nad Bałtykiem (wówczas nazywanym Oceanem Północnym). Były to tereny obecnej Polski. Początkowo Rzymianie wymieniali swe wyroby na ten cenny kamień za pośrednictwem ludów znad Dunaju, z czasem jednak organizowali samodzielne wyprawy.


Dwa tysiąclecia temu miała miejsce jedna z pierwszych takich wypraw, a opisał ją w I w n.e. Pliniusz Starszy. Jej bohaterem był pewien Rzymianin, którego cesarz Neron (rządy w latach 54-68) wysłał poza granice Imperium ku niezbadanym wybrzeżom Bałtyku, by ten przywiózł mu bursztynowy skarb. Tak też się stało, podróżnik sprowadził duże ilości tego drogocennego kamienia.1

Kupcy wyruszyli traktami prowadzącymi na północ, które wkrótce zapełniły się jucznymi zwierzętami i wozami. Przebieg tech szlaków handlowych odtworzyć można obecnie na podstawie znalezisk archeologicznych, np. we Wrocławiu odkryto skład zawierający ok. 1500 kg tego cennego kamienia pochodzący z I wieku przed Chrystusem. Droga ta rozpoczynała się w północnych Włoszech, w Akwilei, następnie przecinała Alpy, dolinę Dunaju, po czym zwykle w rejonie Bramy Morawskiej lub Kotliny Kłodzkiej wchodziła na obszar dzisiejszej Polski, skąd przez Opole docierała do Kalisza nad Prosną, a dalej nad morze, gdzieś między Gdańskiem a Królewcem.


Jak twierdzą historycy, na południe od Elbląga archeolodzy odkryli drewniane pomosty, których najprawdopodobniej (jak wynika z datowań) używano w czasach wpływów rzymskich do pokonywania podmokłych terenów.

Badacze uważają, że nie istniał jeden konkretny trakt zwany bursztynowym szlakiem. Hasło to należy raczej rozumieć jako kierunek wymiany handlowej.

Według kronik rzymskich - Rzymianie, którzy wyruszali na północ po bursztyn zaopatrywali się w rozmaite towary na wymianę, które mogły spodobać się barbarzyńcom i pozwolić bezpiecznie wrócić do domu. Prócz pieniędzy były to wełny, skóry, wyroby metalowe, ceramika, ozdoby, tkaniny czy wino. Wyraźny rozkwit bursztynowego handlu nastąpił w II połowie II i III wieku naszej ery.


Źródła:

[1] Wielowiejski J., Główny Szlak Bursztynowy w Czasach Cesarstwa Rzymskiego, Ossolineum, 1980.
[2] Choińska-Bochdan E. 2003: „Bursztyn w kulturze”, w: B.Kosmowska-Ceranowicz,E. Choińska, Z bursztynem przez tysiąclecia, Muzeum Archeologiczne, Gdańsk 2003 .
[3] Barbara Kosmowska-Ceranowicz, Złoża bursztynu (sukcynitu,) http://www.art-srebro.pl/bursztyn/zloza.html
[4] Kosmowska – Ceranowicz B. 1989.,Tajemnice bursztynu.
[5] Kosmowska – Ceranowicz B. 2002., Znaleziska i dawne kopalnie bursztynu w Polsce.
[6] Gierłowski  W. 1999. Bursztyn i gdańscy bursztynnicy.
[7] Gierłowska G. 2002. Ład w nazewnictwie kamieni jubilerskich z bursztynu bałtyckiego.
[8] Befinger Małgorzata, Bursztyn obiektem pożądania,http://www.xlo.gdansk.pl/bursztyn/publikacje/pozadanie.htm
[9] Baranowski Tadeusz, Szlak Bursztynowy,  „Kalisia Nowa”, nr 10 październik 2001,http://www.info.kalisz.pl/historia/szlakbur.htm
[10] Wielowiejski  Przemysław, Bursztyn między Bałtykiem a Adriatykiem w czasach Cezara i Augusta,http://www.amber.org.pl/page/bursztyn/archeol/arch_2.htm
[11] Mazurowski Ryszard F., Żuławski region bursztyniarski sprzed 4500 lat,http://www.amber.org.pl/page/bursztyn/archeol/arch_1.htm

1A. Piernikarczyk, Polskie Dzieje, Bursztynowy Szlak, 2010.

środa, 1 lipca 2015

Część II Konferencja NTH, Alfred Krysiak wykład o „Solidarności” 26.06.2015

Drugim z gości Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego był Alfred Krysiak. Pan Alfred jest emerytem, pracował jako nauczyciel fizyki. Jest również honorowym prezesem Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Jana Kasprowicza. 

Na Kujawach jest znany przede wszystkim ze swojej pracy, prezentował swój najnowszy przewodnik turystyczny, w którym znajdują się również ścieżki rowerowe po gminie Kruszwica. Jest także animatorem życia kulturalnego, znany ze swej smykałki organizacyjnej był znaczącym członkiem NSZZ „Solidarność”.

Jako członek związków zawodowych walczył o prawa dla pracowników Oświaty.





Do NZSS „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania Komisja Okręgowa Okręgu Kujaw Zachodnich, obok pana Krysiaka, należały takie wybitne postacie związków, jak: Marian Frąszczak, Henryk Łada, Stefan Łożykowski, Józef Matuszewski, Zygmunt Rynarzewski i MirosławZacharczyk.

Pan Alfred wspomina spotkanie komitetu założycielskiego „Solidarności”. Mówi, że wśród organizatorów spotkania byli między innymi: prof. Narębski, prof. Siciński, prof. Wieczorek z UMK; a także MKZ p. Józefowicz, p. Kuczyńska. Wymienia także p. Szudy-Korzeniowską z IV LO w Toruniu i p. Grzybińskiego z Towimor.

Do wystąpień, które odnotował z tego czasu pan Krysiak, należała przemowa profesora Narębskiego. Profesor mówił o tym, jak „aparat” skrzywdził Oświatę, że nie liczy się z interesami ogółu. Mówił, że procent członków urósł nawet do 90 %.

Profesor Siciński natomiast mówił o tym, że aparat nie ma pojęcia o tym co się dzieje w Oświacie. […] ci z aparatu i administracji powinni wrócić do pracy, do szkoły[...] zobaczyć sytuację, dezorganizację […] siły antysocjalistyczne to te, które są krytykowane i odchodzą.

Profesor Szudy-Korzeniowska nawoływaławała o: zapewnienie gwarancji spełnienia postulatów. Stwierdziła: Chcemy pracować zgodnie z naszym sumieniem.

Dyskusja związkowców dotyczyła także, zrewidowania przydziału dodatków specjalnych, pedagogicznych, autentyczny dla dyrektorów, zastępców, sekretarzy POP i innych pracowników „aparatu”. Niech to będą dodatki dla rzeczywiście zasługujących nauczycieli – mówili działacze. Wygłaszali hasła jak – Dzień Nauczyciela – Dzień Żebraka!

Postulaty związkowców dotyczyły: zwiększenia procentu udziału w budżecie, podwyżki 25 % - tymczasowo, do 83 r. zrównać ze średnią (krajową), godzin nadliczbowych - + 50%, ryczałtu za dodatkowe zajęcia, za wysługę lat, wypłaty nagród jubileuszowych, zmniejszenie wymiaru godzin, zmienić tabele pracownik obsługi, fundusz nagród dyrekcji, stołówek dla uczniów, ocen opisowych, zweryfikowania „10 latkę”, a także aby nie oddalać szkoły od dziecka – szkoły gminne, nie akceptować miernoty, liczbay uczniów 25-30, przedsiębiorstwa remontowe, nie limitowanych etatów i godzin, zaopatrzenia szkół w pomoce, specjalistyczne przychodnie lekarskie – choroby zawodowe, materiały pomocnicze, promowanie nd! Zaniechać, zreformowanie programowe, przydziały żywnościowe itd.

Powstały koła „Solidarności” pracowników Oświaty i Wychowania. Spotkania odbywały się niemal codziennie Kruszwicy, Strzelnie, Mogilnie, Janikowie, Barcinie, Żninie, Pakości, Złotnikach Kujawskich, czy Gniewkowie. Zakładaniem kół w terenie zajęli się Mirosław Zacharczyk, Henryk Łada i oczywiście pan Alfred Krysiak.

W grudniu 1980 r. istniały 34 koła z łączną liczbą 1458 członków. W Inowrocławiu 813 członków, w Kruszwicy było ich 210, w Strzelnie 147, w Janikowie 95, w Gniewkowie 80, w Kościelcu 38, reszta w Rojewie, Barcinie i Złotnikach Kujawskich. W terenie pomocą organizacyjną wyróżniali się Marian Kasprzyk, Halina Kwiecińska, Rajmund Szałkowski w Strzelnie; Bolesław Lewandowski, Ryszard Zalewski i Wiesław Nowakowski w Kruszwicy; Józef Paprocki, Michał Siewkowski i Wiesława Kubska w Gniewkowie; Gwidon Laskowski, Zofia Gąsiorowska, Ewa Okońska i Jolanta Mańkowska w Janikowie; Zofia i Władysław Pomianowscy w Pakości oraz Jan Dankowski w Kościelcu Kujawskim.

Wiceprzewodniczącymi kół terenowych byli: Krystyna Janikowska, Zofia Pomiankowska, Wanda Popiołek, Marek Sarna, Ryszard Słowiński i Ryszard Zalewski.

Członkami Komisji Terenowych byli: Janina Franków, Stanisław Laskowski, Bolesław Lewandowski, Stefan Łożykowski, Edmund Mikołajczak, Anna Pasela, Piotr Stępniowski, Danuta Szymczak, Józef Tarkowski i Leszek Tucholski.

Strajk okupacyjny nauczycieli zawierał aż 148 postulatów.

Ciekawostką było zorganizowanie przez pana Alfreda Zjazdu Krajowej Oświaty i Wychowania w Inowrocławiu 13/14 czerwca 1981. Do spotkania doszło dzięki zaangażowaniu działaczy z różnych branży „Solidarności”. Jak wspomina pan Alfred – dzięki panu Bartoszcze z solidarności rolniczej, udało się zdobyć świnie, które postawiono na stół dla działaczy na zjeździe.

Po zebraniu rozstaliśmy się w zaniepokojeniu – dochodziły sygnały, że „coś” niedobrego się dzieje w kraju, docierały pogłoski o wzmożonych działaniach WRON-u (Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego), o ruchach wojsk na ternie kraju. O północy ogłoszono stan wojenny!