środa, 20 maja 2015

Powstanie Wielkopolskie 1918/19



Niewątpliwie Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 jest jedynym udanym polskim powstaniem w dziejach naszego narodu. W pracy mej chciałbym przedstawić w jaki okolicznościach doszło do wybuchu Powstania Wielkopolskiego i jaką rolę odegrała w nim Polska Organizacja Wojskowa zaboru pruskiego (POW z. p.). Jak wiemy 10 listopada 1918 roku do Warszawy przybył z więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski, a 11 listopada Rada Regencyjna w Warszawie przekazała naczelne dowództwo wojsk polskich. W międzyczasie na ziemiach polskich utworzono różne ośrodki władzy, które uznały zwierzchnictwo Józefa Piłsudskiego. Były nimi rząd lubelski i Polska Komisja Likwidacyjne w Krakowie. W tym czasie na terenach Wielkopolski władzę sprawował Komisariat Naczelnej Rady Ludowej istniejący od 14 listopada 1918 roku. Jednakże Komisariat Naczelnej Rady Ludowej (NRL) z rezerwą odniósł się do Józefa Piłsudskie i do utworzonego wówczas w Warszawie rządu Jędrzeja Moraczewskiego. Za swoje zwierzchnictwo i przedstawicielstwo na arenie międzynarodowej uznawał on Komitet Narodowy Polski w Paryżu. 

Powszechnie wiadomo było, że kwestia zachodnich granic Polski zależy tylko i wyłącznie od decyzji wielkich mocarstw mającej zapaść na konferencji pokojowej. Niemcy natomiast pomimo przegranej wojny miały jeszcze potencjał militarny, z którym Polska nie mogła się mierzyć. Niezależnie od decyzji konferencji pokojowej na terenach Wielkopolski, Kujaw i Pomorza zaczęto już wcześniej tworzyć różne organizacje paramilitarne. Wśród tych paramilitarnych oddziałów na uwagę zasługują tu członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej zaboru pruskiego, którzy mieli swój ogromny wkład w przygotowaniu i rozpoczęcie powstania.  Niestety zamiary pokojowego przejęcia władzy nad terenami zaboru pruskiego z rąk niemieckich okazały się nierealne. W dniu 26 grudnia do Poznania przyjechał Ignacy Paderewski. Przyjazd ten wywołał entuzjazm wśród ludności polskiej, co z kolei doprowadziło do kontrakcji niemieckich obywateli i w rezultacie do starć zbrojnych. Miały one miejsce najpierw w Poznaniu a potem na terenie całej Wielkopolski i Kujaw. Po oddaniu pierwszych strzałów pod hotelem Bazar, gdzie rezydował Paderewski wypadki potoczyły się błyskawicznie. Powstańcy opanowali szereg strategicznych miejsc, urzędów i obiektów w Poznaniu. Było to możliwe dzięki wywiadowi prowadzonemu wcześniej przez członków POW z. p. Jedynie POW z. p. znało dokładne siły i rozlokowanie nieprzyjaciela. Poza tym na długo przed wybuchem powstania członkowie tej organizacji zbierali i gromadzili broń tak bardzo potrzebną do prowadzenia stać zbrojnych. Z braku fachowego dowództwa, POW z. p. przejęła kierownictwo całego ruchu zbrojnego. Tymczasem polityczni przywódcy Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu agitowali wśród ludności polskiej by przerwano walki. Spowodowało to ostry konflikt pomiędzy Komisariatem NRL i wykonawcą jej polityki Janem Maciaszkiem, a przywódcami POW z. p. Maciaszek zmierzał do podporządkowania sobie wszystkich polskich oddziałów zbrojnych i zaniechania wszelkich akcji zaczepnych wobec Niemców. Natomiast członkowie POW z. p. chcieli kontynuować walkę i odmówili uznania zwierzchnictwa Maciaszka. 



W dniu 28 grudnia wieczorem odbyła się słynna konferencja przywódców polskiego ruchu powstańczego z przedstawicielami Naczelnej Rady Ludowej. Przedstawiciele NRL usiłowali przekonać zwolenników czynu zbrojnego o konieczności przerwania walk i czekania na decyzje konferencji pokojowej. Wówczas na sale wtargnął Roman Wilkanowicz z grupa uzbrojonych peowiaków i próbował grozić politykom. W takiej sytuacji Wojciech Korfanty uznał, że przed terrorem bagnetów obradować nie będzie. Konflikt na szczęście załagodzono. Wilkanowicz opuścił salę a Korfanty obiecał, że będzie współdziałać z ruchem zbrojnym. Postanowiono powierzyć obowiązki prezydenta policji Karolowi Rzepeckiemu i kontynuować działania zbrojne. Jednocześnie przywódcy NRL szukali możliwości podporządkowania sobie POW z. p. Maciaszek nie miał odpowiedniego autorytetu w kołach wojskowych. Dlatego też wybór padł na Stanisława Taczaka, który 28 grudnia znalazł się przypadkiem w Poznaniu gdy przejeżdżał z Berlina do Warszawy. W tym czasie pracował on w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, lecz stanął na czele Komendy Głównej Wojsk Powstańczych. Tymczasem Komenda POW z. p. powyznaczała dowódców w poszczególnych miastach i co mniejszych garnizonach, w których działali członkowie POW z. p. Komendantem okręgowym POW z. p. w Kościanie został skaut Janusz Czaplicki. Samodzielne plutony i kompanie POW z. p. powstały w Krzywiniu, Śmiglu, Gostyniu, Czempiniu, i innych ośrodkach. W powiecie nowotomyskim Polacy utworzyli legalne oddziały Straży Ludowej i nielegalne oddziały zbrojne podporządkowane POW z. p. z Janem Skrzydlewskim na czele.       Jeszcze wieczorem 27 grudnia 1918  roku wieści o wydarzeniach  w Poznaniu dotarły do Gniezna. W gnieźnieńskich radach żołnierskich znajdowali się Polacy współpracujący z POW z. p. Prawdopodobnie to oni spowodowali opuszczenie Gniezna przez Niemców i zajęcie koszar przez Polaków. O POW z. p. w Gnieźnie wiemy tylko tyle, że była to organizacja ściśle zakonspirowana. Nawet ludzie z nią współpracujący niewiele o niej wiedzieli. Wielu działaczy z terenu Ziemi Gnieźnieńskiej utrzymywało ścisły kontakt z konspiratorami poznańskimi. Organizatorami POW z. p. w Gnieźnie byli Stefan Engler, Józef Engler, Zygmunt Smelkowski, Stefan Żak, Józef Zieliński i Maksymilian Szczygielski. Niestety nie mamy zbyt dużo informacji na temat POW z. p. w Gnieźnie. Wiemy jednak, że stanowiła ona trzon oddziałów powstańczych w tym mieście tuż po wybuchu walk. Nawet sam komendant miasta Zygmunt Kittel pomimo łączności z Poznaniem nie wiedział o POW z. p. w Gnieźnie. Nie wiedział też, że współdziałała ona z POW z. p. w Poznaniu, którą uważał za swą władzę zwierzchnią w sprawach przygotowań zbrojnych. Nie był też poinformowany o broni, jaka znajdowała się już w rękach współobywateli gnieźnieńskich. Po wybuchu powstania członkowie POW z. p. w Gnieźnie domagali się natychmiastowego ataku na koszary. Kittel jednak ten plan odrzucił jako zbyt awanturniczy. Sytuacja w mieście była napięta, lecz brak było przywódcy i decyzji o podjęcia walki. W tej sytuacji do Gniezna 28 grudnia przybył samochodem z Poznania Piotr Walczak, który wygłosił przemówienie, wzywając do chwycenia za broń i walki.          

Obok Gniezna i Poznania jednym z najbardziej prężnych ośrodków w Księstwie był Inowrocław. Działały tam liczne polskie legalne i tajne organizacje. W 1917 roku założono tam lokalną organizację POW z. p.       

W dniach 4-5 grudnia 1918 roku w Inowrocławiu doszło do demonstracji i starć ludności z wojskiem. Zginęło wówczas kilka osób. Inowrocław został przekształcony w silny bastion wojskowy a protesty i demonstracje ludności polskiej były tłumione siłą. Mimo to konspiratorzy związani z POW z. p. nie zrezygnowali z próby opanowania miasta. Komendantem POW z. p. w Inowrocławiu był porucznik saperów Jerzy Kwieciński. Atak zaplanowano na 2 stycznia. W tym dniu przeprowadzono zbiórkę zaprzysiężonych żołnierzy POW z. p. na przedmieściu w rejonie strzelnicy. Zebrało się wówczas około 500 osób. Utworzono z nich trzy grupy. Na czele oddziałów stanęli: Mieczysław Rogowski, Zdzisław Starkiewicz i Feliks Nowak. Postanowiono opanować ratusz, pocztę, starostwo i koszary. Kolumna Starkiewicza ruszyła w kierunku rynku w celu zdobycia poczty i Okręgowej Komendy Uzupełnień. Powstańcom udało się rozbroić posterunki zewnętrzne przy poczcie. Rozgorzały walki o gmach poczty broniony przez pluton wojska. Gmach ten zdobyto po dłuższej walce. Oddział Rogowskiego uderzył na ratusz, lecz musiał się wycofać ze względy na silny kontratak rozwijany z koszar. Oddział Nowaka poszedł w kierunku dworca kolejowego, zdobył most na szosie do Pakości, parowozownię i rozpoczął kilkugodzinne walki o dworzec. Wszystkie oddziały były słabo uzbrojone i poniosły straty w ludziach. Wobec wycofania obu pierwszych grup ze śródmieścia dalsze walki o dworzec stały się bezcelowe. Obie strony zajęły pozycję wyczekującą. Dowódca niemiecki nie czuł się chyba zbyt pewnie, skoro zgodził się na przerwanie walk bez ostatecznego zlikwidowania polskiej siły zbrojnej. Oddziały POW z. p. nie zostały rozbrojone. Wycofały się i rozproszyły po mieście. Natomiast przywódcy POW z. p. przygotowywali się do dalszej walki, szukając kontaktu z oddziałami Pawła Cymsa w celu skoordynowania swego wystąpienia z ruchem jego armii. Ostatecznie Inowrocław został przejęty przez oddziały polskie 6 stycznia 1918 roku. Obowiązki polskiego Komendanta miasta Cyms powierzył porucznikowi Jerzemu Kwiecińskiemu z POW z. p. W toku walk o Inowrocław poległo 47 powstańców i 14 żołnierzy niemieckich oraz 6 przypadkowych osób. Rany odniosło około 120 osób.                 

W połowie stycznia 1919 roku Niemcy zgromadzili większe siły i przystąpili do kontrofensywy w Bydgoszczy i w rejonie Dolnego Śląska. Nie zdołali oni jednak przełamać powstańczych lini obrony. Komisariat NRL podjął wówczas akcję dyplomatyczną za pośrednictwem KNP w Paryżu. Akcja ta doprowadziła do zawieszenia broni. Niemcy nie miały dość sił, by wznowić wojnę przeciw państwom Ententy. Dnia 16 lutego 1919 roku przerwano walki i podpisano pokój w Trewirze natomiast linie frontu uznano za liniędemarkacyjną. Obszar wyzwolony znalazł się pod kontrolą NRL, jednak o jego losie zadecydować miała konferencja pokojowa. Andrzejewski twierdzi, że jeszcze w trakcie trwania powstania POW z. p. przeprowadzała zabiegi na północy i południu w celu rozszerzenia powstania na Pomorze i Górny Śląsk. Niestety zabiegi te zostały storpedowane przez dowództwo Komendy Głównej Wojsk Powstańczych i kierownictwo NRL.  

Znaczenie Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 było ogromne. Nie tylko, dlatego, że przyśpieszyło wyzwolenie Wielkopolski o przeszło rok, ale dlatego, że odsłoniło chwilową słabość Rzeszy Niemieckiej, na pozór wciąż jeszcze potężnej i groźnej, bo jeszcze nierozbrojonej. Swym, zdawałoby się szaleńczym zrywem, dokonanym wbrew woli politycznego kierownictwa i wbrew sztabowym kalkulacjom, powstaniec poznański ujawnił jej rozkład i niemoc daleko pełniej, niż ujawniły to wypadki listopadowe w Warszawie i na zachodnim froncie.       Gdyby Wielkopolska nie chwyciła za broń, nie mogłaby wysłać grupy gen. Konarzewskiego pod Lwów, która tak walnie przyczyniła się do oswobodzenia Galicji Wschodniej. Nie sposób również powiedzieć, jak przebiegałaby nasza granica na Pomorzu i jak ułożyłyby się losy Górnego Śląska, gdyby zwycięski przebieg Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 nie zaimponował mocarstwom zachodnim i nie zachęcił Ślązaków do trzykrotnej próby wyzwolenia się spod jarzma pruskiego. Przede wszystkim jednak trzeba i można z całym obiektywizmem przypomnieć, że w razie biernego czekania na werdykt mocarstw, Poznańskie zostałoby, tak jak Pomorze, dopiero w styczniu 1920 roku wyzwolone i że tym samym niemożliwe byłoby wystawienie na czas owych pięciu wielkich jednostek wielkopolskich, które podczas bitwy warszawskiej stanowiły jedną czwarta całości sił polskich. Jaki przebieg miałaby wtenczas ta decydująca o losach Polski bitwa?       



Wreszcie jak wyglądałoby samo Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 gdyby nie Polska Organizacja Wojskowa zaboru pruskiego. W końcu to ona zajmowała się zdobywaniem i gromadzeniem broni, tak pomocnej w późniejszym rozwoju powstania. POW z. p. już od chwili stworzenia  dążyła do wybuchu powstania i wyzwolenia Wielkopolski spod jarzma pruskiego. Przywódcy POW z. p. mieli na uwadze, w głównej mierze, dobro Wielkopolski i konsekwentnie dążyli do jej oswobodzenia.  Poza tym to POW z. p. zawdzięczamy tylu wyszkolonych członków, którzy pózniej przejęli dowództwo w Poznaniu. W końcu POW z. p. chodziło w głównej mierze nie o liczbę lecz jakość swoich członków i w tym celu ich szkoliła, by mogli być oni pózniej kadrami dla niepodległościowego zrywu. To głównie członkowie POW z. p. zasilali kompanie SSiB, zajmujące później Poznań. Organizacja ta współdziałała także z Polską Organizacją Wojskową Józefa Piłsudskiego. Czyniła nawet plany w celu uwolnienia go z twierdzy  magdeburskiej. Miała też swój wkład w  ewakuacji wojsk niemieckich z Warszawy i całej Kongresówki. No i wreszcie walnie uczestniczyła w Powstaniu Wielkopolskim, gdzie jej komórki walczyły nie tylko w Poznaniu lecz także w Gnieźnie, Inowrocławiu i innych miastach Wielkopolski. Zasługą POW z. p. w przygotowaniu Powstania Wielkopolskiego jest to, że w dniach jego wybuchu jej zorganizowane i uzbrojone oddziały stanęły na posterunku tworząc właśnie kadry wojska powstańczego. POW z. p. rozdawała broń ludowi ze swoich konspiracyjnych składnic i w czasie poprzedzającym powstanie skutecznie przeciwdziałała ugodowej polityce Naczelnej Rady Ludowej.           

Wypadki z 27 grudnia 1918 roku wykazały, że POW z. p., wśród ludu działająca i z tego ludu się wywodząca, najlepiej orientowała się w nastrojach ulicy poznańskiej. Dzięki temu rachuby przywódców ruchu zbrojnego całkowicie sprawdziły się w dniach tego przełomu.       

Trzeba też stwierdzić, że gdyby nie POW z. p., to być może nie doszło by nawet do tegoż powstania. Kierownictwo polityczne Wielkopolski po wydarzeniach z 27 grudnia w Poznaniu próbowało załagodzić sprawę i nie dopuścić do powstania. Tylko stanowczość POW z. p. i jej przywódców zmieniła tę postać rzeczy. Przyznał to zresztą sam Roman Dmowski, jako przedstawiciel ówczesnych pokojowych pertraktacji dyplomatycznych o Polskę. Świadczy to, że POW z. p. prąc do zbrojnego powstania spełniło w pełni swój obowiązek narodowy.        

W końcu w dniu 16 stycznia 1919 roku po kpt. Stanisław Taczaku naczelne dowództwo armii wielkopolskiej przejął  gen. Dowbor-Muśnicki. Zaczął on wtedy organizować tą armię wraz z ppłk. Julianem Stachiewiczem. Wówczas to licznie wstępowali do niej członkowie POW z. p. z przekonaniem o dalszej ofiarnej służbie dla Ojczyzny. Natomiast dnia 27 stycznia 1919 roku POW z. p. została rozwiązana na specjalnym zebraniu.  

Można powiedzieć, że POW z. p. skutecznie spełniła powierzone jej zadania i w decydujących chwilach nie zawiodła społeczeństwa wielkopolskiego.

Opracowanie: Przemysław Gabryszak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz